Marilyn to taka osoba którą chciałoby się przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze

Oglądałam "Ostatnie sesje Marilyn" . Bardzo przygnębiający dokument a Marilyn jawi się w nim jako gwiazda kina która chciała być oglądana i podziwiana a jednocześnie to ją niszczyło. Tak jak mężczyźni - chciała być kochana a była tylko ciałem do grania, do uprawiania seksu. Była pełna strachu i lęku i wstydu przed tym co miała na co dzień - przed graniem w filmach i pozowaniem do zdjęć. Trudno to zrozumieć ale była pełna sprzeczności - z jednej strony pragnęła grać i pozować a z drugiej strony bała się tego.
To taka bogini zniszczenia - każdy kto ją poznał ulegał jej urokowi by potem wykorzystać i pozostawić pełną bólu i szaleńczego pragnienia miłości.
Nawet jej własny psychoanalityk od niej uciekał bo jej mrok ogarniał wszystkich.

Piękna kobieta a zarazem destrukcyjna i na pewno nieszczęśliwa. Pierwsza wielka gwiazda Hollywoodu która skończyła tak dramatycznie. A jej śmierć to zagadka.

38

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: