ale jeśli umiera ktos takiego formatu jak Michael to myśle że warto napisać chociaż kilka słów ku czci tej osoby.
Kiedy jako 8 może 9-letni chłopak dostałem w prezencie polskie wydanie albumu Bad na vinylu, posłuchałem i byłem jak zaczarowny. Jego muzyka, taniec, obok tego nie dało się przejść obojętnie. Niesamowity talent. Kiedy dzisiaj usłyszałem, że nie żyje, nie mogłem w to uwierzyć. Przed oczami stanęły mi chwile z dzieciństwa kiedy słuchałem Bad i śpiewałem razem z Michaelem... piękne chwile.
Król popu? Zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że tak trudno mu było udźwignąć ciężar takiej sławy i popularności, co niewątpliwie przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci.
Pozostanie na zawsze w mojej pamięci jako ktoś wyjątkowy.
Spoczywaj w Pokoju.