Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką Michaela Jacksona. Po prostu zawsze
uważałam go za utalentowanego człowieka i ot - czasem lubiłam sobie
posłuchać. Mimo to Jego śmierć naprawdę mną wstrząsnęła. Bo on zawsze
gdzieś tam był, zawsze się o nim mówiło. Przez całe moje krótkie życie
Jackson był popularny. Jest mi przykro, że odszedł bo jego życie nie było
przyjemne. Owszem - często zachowywał się dziwnie, ale uważam, że miał do
tego prawo po dorastaniu w domu, w którym ojciec go bił i wyśmiewał. Przez
brak dzieciństwa był nieszczęśliwym człowiekiem, który jakoś chciał to sam
nadrobić a jednocześnie sprawić by jego dzieci dostały to, czego on nie
miał.Zresztą nie tylko jego. Kochał wszystkie dzieci i starał się im
pomagać i sprawiać przyjemność. Chciał wierzyć w ludzi i w to, że świat nie
jest zły. Niestety niektórzy bezczelnie to wykorzystywali, co niemal
doprowadziło do zniszczenia jego kariery, a na pewno pozostawiło silny ślad
na jego psychice. Tak wygląda Michael Jackson w moich oczach. Jest on
tragiczną postacią, która mimo wszystko na zawsze pozostanie w mojej
pamięci i człowiekiem, któremu należy się szacunek. Przede wszystkim jednak
pozostanie wielkim artystą - królem popu, którego opłakuje cały świat.
Niech spoczywa w pokoju.