Ostatni etap walki robotników o rejestrację Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych "Solidarność" w 1980 roku. Pod Sądem Wojewódzkim w Warszawie demonstracja z żądaniem rejestracji NSZZ Solidarność, tłum skanduje "Naród czeka!". W środku na rozprawie w jednej ławie zasiada Komitet Założycielski, obok Lecha Wałęsy - Tadeusz Mazowiecki. Sąd postanawia dokonać rejestracji "Solidarności", a ogłoszenie decyzji witane brawami. Niemniej delegaci zgłaszają Lechowi Wałęsie problemy z rejestracją Solidarności w różnych instytucjach na terenie Polski, w fabrykach i szkołach, gdzie ich działalność określana jest jako antysocjalistyczna i wroga państwu. Związkowcy protestują przeciw zaproponowanym przez sąd zmianom w Statucie NZSS Solidarność, pod budynkiem sądu tłum skanduje "Cała Polska żąda rejestracji!" i zapowiada odwołanie od decyzji sądu. Sąd rewiduje postanowienia i potwierdza rejestrację NSZZ "Solidarność" z siedzibą w Gdańsku jako obejmującego zakresem działalności obszar całego kraju. To postanowienie usunęło wreszcie przeszkody do rozwinięcia pełnoprawnej działalności "Solidarności" w całej Polsce. Bohdan Kosiński, twórca filmu, wraz z operatorem Michałem Bukojemskim, dokumentowali wydarzenia związane z ruchem "Solidarności", narażając się niejednokrotnie cenzurze. Film zdobył nagrodę Brązowego Lajkonika na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie (1981). Kosiński kontynuował wątek solidarnościowy w filmach "Poręczenie" (1981), "Przerwany film" (1993).
Jednym z najważniejszych osiągnięć mistrza polskiego dokumentu, Kazimierza Karabasza, było utorowanie drogi dokumentalistom do tworzenia pogłębionych psychologicznie portretów jednostkowych. Za pierwszy taki film uważa się "Rok Franka W." (1967). Bohatera tego dokumentu Karabasz poprosił o pisanie dziennika, który stanowił kanwę narracji zza kadru, oraz o robienie zdjęć. Te dwa typy materiałów autorstwa bohatera pozwoliły się do niego zbliżyć i zobaczyć świat jego oczyma. Podobny zabieg zastosował Karabasz realizując dziesięć lat później "Lato w Żabnie". Maria fotografuje najbliższych i sąsiadów. Mama dziewczyny młóci, zbiera siano, karmi kaczki. Ojciec klepie kosę, kosi łąki. Oboje ciężko pracują podczas wykopków. Aparat odsłania biedę i trud codziennego życia w maleńkim Żabnie. Ale Maria zarejestrowała również momenty radości, gdy mieszkańcy obchodzą dożynki, gdy wraz ze szkolnymi przyjaciółkami świętuje urodziny jednej z nich, wesele koleżanki, chrzciny bratanka. Zdjęcia Marii układają się w rodzajowy obraz wiejskiego życia, zapisany z wrażliwością osoby, która w nim uczestniczy i zna obowiązujące portretowaną społeczność reguły. Narracja bohaterki sprawia, że opowieść ta staje się czymś więcej niż tylko dokumentacją dnia codziennego - jej tematem jest bowiem tożsamość i problem zakorzenienia. Ze zdjęć i słów powstał portret dziewczyny w istotnym momencie jej przemiany, gdy nie jest jeszcze warszawianką, ale już nie jest żabnianką, gdy bliskie jej jest życie na wsi, ale właśnie rozpoczyna funkcjonować w mieście.
Kazimierz Karabasz odwiedza koła amatorów fotografii w małych miasteczkach (większość zdjęć powstała we Włodawie) i słucha ich opowieści o mieście, jego mieszkańcach i fotografowaniu ich codzienności. Młodzi ludzie, działający przy domach kultury, pokazują dokumentaliście, jaką rolę pełni w ich życiu fotografia, a także jak wpływa na postrzeganie przez nich otoczenia: miejsc i ludzi. Fotografia staje się w ten sposób szkołą patrzenia, widzenia i rozwijania wrażliwości. Jak się przy tym okazuje, nie zawsze forma i warsztat są najważniejsze.