Zacząl z wysokiego "C" bo Wesele było świetne, ale potem coraz gorzej

Wołyń warsztatowo jest tak fatalnie zrobiony, jakby to jakiś praktykant robił! Montaż bez sensu, pourywane wątki, przeskoki w czasie, nie wiadomo co kto skąd, aktorzy okazują tyle emocji co wujek Franek na grzybach, wygląda to na średniej klasy paradokument. To że film powstał to super, ale jak już go robić to PORZĄDNIE! 2 czy 3 mocne momenty to niestety za mało.

76
  • Ok to było ostre, ale za pewne było poparte wieloletnią praktyką na planach albo przynajmniej wysoką notą dyplomu dobrej uczelni filmowej?

    • A dlaczego te uszczypliwości? Dla kogo robi się filmy? Dla tych z wieloletnią praktyką na planach albo przynajmniej wysoką notą dyplomu dobrej uczelni filmowej? To oni tworzą tę milionowa publikę???? Pytam się? Ja nie oceniam tego jako fachowiec w opiniotwórczym piśmie czy portalu, tylko tutaj, gdzie wypowiadają się zwykli widzowie. Po to jest chyba ten portal. Widziałem w życiu sporo filmów i potrafię odróżnić takie, w których historia się "klei", a w których rwie. W tym się rwie. Zaprzeczysz? Uważasz, że ten film jest zrobiony tak dobrze, jak wskazywałaby wysoka ocena? (spowodowana raczej innymi względami niż te czysto filmowe)? Ten film usypiał, nie czuło się rosnącego napięcia, ot pojechał i go zabili, ot przyszedł rusek i go zastrzelił, ot pojechał i go rozerwali, ... sorry, ale w Ukrytej prawdzie jest więcej emocji

      • Poczekaj, obejrzę jeszcze raz to się ustosunkuję boś mi zrobił zagwosdkę.

        • Naprawdę, nie piszę tego ze złośliwości czy niechęci do Smarzola, tylko po prostu byłem k...ko zawiedziony. Nastawiasz się na mocne kino, wciągająca historię, a tu gdyby nie te kilka momentów okrucieństwa to bym słowo daję zasnął

          • Taki był też materiał wyjściowy napisany przez Srokowskiego. Poza tym Smarzowski robił pierwszy tego typu film i nie mógł zrobić "jazdy po bandzie" to nie Peckinpah, facet jest teraz na cokole tak jak dawniej był Wajda a to wymaga robienia filmu wywazonego, stonowanego aby jedna strona i druga byli w miarę usatysfakcjonowani. To nie Hollywood, to Polska. Albo jestes za A albo za B w temacie Wołynia a Smarzowski dostarczył obraz konfliktu wielowymiarowy. Pourywany? Taki mial być jak życie tych ludzi w tamtym momencie, pourywane wątki miały nam pokazać, że to dotknęło wszystkich, każdy był ofiarą Wołynia. W tym temacie wszyscy są przegrani. Tylko to przegranie różnie wyglada.

            • Sorry, wszystko rozumiem, ale Twoje tłumaczenie jest baaardzo naciągane i spowodowane pewnie bardziej sympatią do reżysera, a nie stanem faktycznym:) Pourywane wątki typu gada o żeniaczce, a nagle nie wiadomo gdzie strzela i biega na jakimś froncie to niedoróbki scenariuszowe lub montażowe, a nie żadne przemyślane działanie. Naprawdę... Tak jak wspomniałem, ten film mnie zawiódł, ale Ty masz prawo do własnego zdania. Zobaczę jutro jak będzie z Klerem...

              • "Pourywane wątki typu gada o żeniaczce, a nagle nie wiadomo gdzie strzela i biega na jakimś froncie to niedoróbki scenariuszowe lub montażowe" ten tekst obnaża twój brak jakiekolwiek pojęcia o kinie. Myślę, że musisz zmierzyć w kierunku blockbusterów letnich z usa albo paradokumentów z polsatu. Tam będzie dla ciebie odpowiedni materiał do obejrzenia. Tą wypowiedź napisałem po tym jak napisałem tą dłuższą niżej... w sumie tej niżej czytać nie musisz, bo i tak nie za bardzo chyba zrozumiesz, a jak na złość nie ma tutaj opcji usunięcia komentarza :/

                Bez wątpienia najlepszy polski reżyser do którego obecnie nikt nie ma jakiekolwiek startu... a ty piszesz, że od Wesela idzie mu co raz gorzej :D

                • Okej, tylko że, to prawda. Montaż był tak beznadziejny, że odbierał wszelkie zainteresowanie filmem (cięcie w połowie zbliżenia na twarz płaczącej bohaterki i po chwili... inne ujęcie płaczącej bohaterki???). Bohaterowie byli płascy, nieciekawi, nawet nie pamiętam imienia głównej bohaterki, taka typowa Matka Polka bez charakteru (dlaczego twórcom tak trudno jest zrobić jedną porządną kobiecą postać?). Jedyne, co było ciekawe, to całe tło historyczne-kulturowe. Gdyby nie super uwypuklona brutalność, nikt tego filmu by nie wychwalał, no ale oczywiście brutalne w mniemaniu niektórych równa się dojrzałe i głębokie.

                • "dlaczego twórcom tak trudno jest zrobić jedną porządną kobiecą postać?"
                  bo nie to mają na celu? jaka kobieta mieszkająca w takim miejscu i takim czasie miała być mega charyzmatyczną bohaterką jak jest postawiona w obliczu czegoś takiego jak druga wojna światowa, gdzie ludzie zachowywali się gorzej niż zwierzęta, gdzie kobieta to miała gówno do gadania, bo ojciec nią handlował jak bydłem, a chłop traktował gorzej niż zwierzę. Naprawdę trzeba pomyśleć zanim się coś napisze, bo posiadanie takich zarzutów, że biedna kobieta nie jest superbohaterką to trochę świadczy o braku wyobraźni albo wiedzy na dany temat. Mam wrażenie, że od tej poprawności politycznej naprawdę w d*pach się przerwaca wszystkim. Tak jak teraz odpaliłem Battlefielda 5,- grę strzelankę osadzoną na drugiej wojnie i normalnie na polach bitwy lata 3/4 kobiet, bo wprowadzili płeć żeńską. Kobieta żołnierz na drugiej wojnie... trochę oksymoron, bo to był odsetek to po pierwsze, a po drugie 10 lat temu takiego cyrku nie było w żadnych grach o WWII.
                  A wracając do Wołynia to dla mnie brutalność zeszła na drugim plan, bo była oczywistym następstwem wydarzeń... a co do poziom jako takiej brutalności "róża" była jak dla mnie o wiele gorsza.

                  A kwestia montażu już lepiej przemilczmy, bo to co bym napisał znowu będzie odebrana jako obraza :)

                • To nie jest żadna poprawność polityczna, tylko zwykła umiejętność pisania. Kobieca bohaterka może wpasowywać się w stereotypowe role płciowe i być interesująca, jedno drugiego nie wyklucza. Nie chodzi o to, żeby główna bohaterka Wołynia była charyzmatyczną superbohaterką. Wystarczyłoby, gdyby miała jakąkolwiek osobowość poza "biedna". Nie czułam z nią absolutnie żadnej więzi emocjonalnej.

                • I nie rozumiem absolutnie dlaczego w fikcyjnej grze komputerowej przeszkadzają ci walczące kobiety. W innych grach inspirowanych historią też znajdziesz takie rzeczy, bo właśnie, są inspirowane.

                • tak samo jakbym nie chciał, aby zarys historyczny był zniekształcany przez udział mężczyzn w wydarzeniach w których brały udział głównie kobiety, tak nie chce by kobiety były tam gdzie ich nie było z powodu poprawności politycznej... po prostu trzymajmy się ram historycznych.

                  A co do Zosi z Wołynia to wybacz, ale jak dla mnie jest pokazane dobitnie. Początek młoda dziewczyna się cieszy, zakochana, a potem wybucha wojna, wydają ją za starego chłopa bo takie czasy były i rodzisz dziecko, trzeba zapieprzać w polu... gdzie tu masz mieć miejsce na jakieś pomysły o których piszesz, nie wiem jaką ty byś chciała osobowość mieć jak ci mordują ludzi na twoich oczach przez kilka lat w okół ciebie.

                • Sądzisz, że jeśli ktoś mierzy się z czymś tragicznym, to odbiera mu wszystkie cechy charakteru?
                  I jaką? No normalną. Żeby była realnym człowiekiem, a nie postulatem. Da się zrobić bohatera, którego życiorysu sprzed wojny nie znamy i którego historia wydaje się być definiowana przez wojnę, ale wciąż ma swoją osobowość i da się go odróżnić od reszty (patrz np. Dunkierka, którą właśnie niektórzy krytykowali za projekt postaci, ale moim zdaniem jest wystarczająco dobry na taką historię).

          • Ja zasypiałem na Weselu... więc różny bywa odbiór. Wołynia nie chcę oglądać, bo mi co nieco babcia opowiadała i gdyby chcieć zrobić ten film dobrze, to mało kto dotrwałby do końca.

  • Wołyń to zdecydowanie najlepszy jak dotąd film Smarzowskiego. Doskonale zrobiony, fabuła najbardziej przemyślana, zwłaszcza te wszystkie elementy foreshadowing, wiele możliwości interpretacji.

    • Sorry, masz prawo do własnego zdania, ale są pewne prawidła produkcji filmowej, której ten film nie spełnia! Wymieniłem je zakładając temat i uargumentuję dokładnie każdy zarzut. Spróbuj obalić moje argumenty, ale nie bezproduktywnymi tekstami typu "wg mnie to najlepszy film": tylko odnieś się do moich zarzutów merytorycznie! Zapewniam, że nie ma możliwości ich obalenia, bo przykład pierwszy z brzegu - kto w kinie załapał od razu kogo, kto, gdzie i dlaczego torturował w lesie zdzierając skórę z rak???? Skąd to się wzięło? Z kim walczył Jakubik? Gada o ślubie i nagle następna scena - jakiś front. Ch... wie, jaka to jednostka, skąd się tam wziął... nawet stopień już jakiś miał... kupa śmiechu.

      • Sorry, ale z Twojej wypowiedzi wynika, że Ty albo nie znasz historii (Smarzowski nie miał czasu robić w filmie pogadanki historycznej dla leni, którzy spali na historii w szkole), albo udajesz głupiego. To nie jest film dla ludzi bez odpowiedniego zaplecza intelektualnego i wiedzy historycznej. To nie jest film o fabule prostej, jak film oparty na komiksie Marvela. Aby zrozumieć ten film, trzeba znać tło historyczne. To nie z filmem jest problem, tylko z Tobą. To po prostu nie jest film dla Ciebie.

        • Owszem każdy ma swoje zdanie na temat wszystkiego związanego z produkcją, filmem i tak dalej. Jednak muszę się przychylić troszkę do wypowiedzi muguiying, który rzeczywiście ma trochę racji.
          Smarzowski stworzył obraz bardzo ostry, prosty w rozumieniu, te przerywniki o których wciąż jest rozmowa, są zastosowane specjalnie. Osobiście, nie interesowałam się filmami Smarzowskiego, oglądałam ale nigdy nie zachwycił mnie jak przy Wołyniu. Smarzowski jest specyficzny, mroczy, inteligentny, takie same są jego filmy. Niestety robi filmy dla wybranych odbiorców. Jednak porównywanie jego filmów do czegoś złego to jakby powiedzieć, że Ogniem i mieczem nie jest kasowym filmem, że Gladiator jest słaby, że Tarantino jest psycholem dlatego robi takie filmy.
          Smarzowski choć robi filmy z tłem historycznym, problemami naszych czasów, to przypomina mi Tima Burtona - jego filmy można kochać lub nienawidzić, tak samo jak filmy Smarzowskiego.
          Nie są dla każdego, mogą być przez wielu uważane za dziwne, niezrozumiałe, obrażające itp, ale nie można powiedzieć, że są złe.

        • Masz racje, to nie film dla ludzi co spali na historii, bo jakby ja znali, to by go shejtowali 10 razy mocniej. czytając wspomnienie ocalałych zasnąć nie mogłem, na Wołyniu za to prawie zasnąłem. Poza tym piszemy nie o historii (która i tka jest tu słabo pokazana), a o FILMIE, który jest zrobiony fatalnie. Opowiedz mi go ZNAWCO który "nie spał na historii" w kilku zdaniach. O czym jest ten film pomijając aspekt historii wołyńskiej? Poza tym nawet w/w aspekt rzezi pokazany jest fatalnie, bo czego dowiadujesz się o tej hekatombie? Że Ukraińcy mordowali. a wiedz gdzie? Kto? wiesz cokolwiek o Kłymie Sawurze, Łysym i innych mendach z UON-B? Dowiadujesz się o tym czym się różnił UON-B od UON-M? W którym k... miejscu "specjalisto"??? Wskaż mi to w której minucie filmu, bo może nie zauważyłem znudzony dennym seansem. Wskaż mi tez jedno źródło, w którym dowiadujemy się, ze Polacy mordowali polsko-ukraińskie małżeństwa. JEDNO! Wskażesz? Sam sobie oglądaj ekranizacje komiksów, bo do tego historii znać nie trzeba. Ty nawet jeśli na historii nie spałeś, to na pewno nic nie zapamiętałeś, a to na jedno wychodzi

  • Masz rację. Stacza się, a do tego dochodzi (nie wiem, czy na zamówienie, czy z własnych trzewi) chęć przykopania księżom, kościołowi i tradycji jako takiej.

    • Dokładnie. Wiadomo, że tak w kościele jak i w każdej innej instytucji dochodzi do nadużyć, które trzeba tępić, ale
      Kler jest tak jednostronny i tendencyjny że nawet niejeden antyklerykał może dostać mdłości

      • a drogówka jaka była? a dom zły jaki był? a wesele jakie było? każdy z tych filmów ma za zadanie uderzyć w jakiś konkretny punkt. To że wydarzenia potrafią być zbytnio skondensowane to już tylko minus sposobu przedstawienia wydarzeń, bo film nie może trwać miesiącami czy latami, a zaledwie kilka godzin. Wydarzenia przedstawione w Weselu widywałem na innych weselach tylko było ich kilkadziesiąt, ale jakby zebrał wydarzenia z nich wszystkich to byłby scenariusz na podobny film. W Domu Złym przedstawiony świat w ogóle mnie nie dziwił chociaż nie urodziłem się w tamtych czasach żeby je pamiętać, lecz wystarczyły mi opowieści dziadków i kilka przeczytanych książek, aby wiedzieć, że do takich sytuacji mogło dojść. W okolicach premiery Drogówki miałem okazję rozmawiać z pewnym prokuratorem, który powiedział wprost, że takie wydarzenia jak w/w filmie na pewno miały miejsce i to nie raz, lecz nie tyczyły się jednego komisariatu i w tak krótkim czasie. Tematu wiarygodności filmów Smarzowskiego na temat drugiej wojny nawet komentować nie będę. Jak masz problem z tym, że cię poziom brutalności w Wołyniu nie szokował to problem masz ze sobą. Że ci się nie podobał ok... nie każdy się zna na filmach i nie wszystko mu się mu się podobać. Ale prawda jest taka, że nagrody międzynarodowe dla Wołynia poszły w las tylko i wyłącznie z powodu sytuacji jaka ma miejsce na Ukrainie od kilku lat.
        A księżom nikt nie próbuje przykopać tylko mają swoje za uszami i z własnego środowiska jestem w stanie przytoczyć kilka sytuacji, które miały miejsce w tym filmie. To jest klon Drogówki czyli skondensowane wydarzenia na potrzebę filmu, które na pewno wydarzyły się kiedyś i to nie raz.

        • ___ice___ -dodałbym jeszcze Pod mocnym Aniołem i zgadzam sie w 100% ! A jak ktoś tu pisze ze spał na Weselu to już ręce opadają

          • szkoda gadać... śmierdzi propagandą jak od jakiegoś kleryka. Ja to nie rozumiem. Jak mi się nie podobają filmy jakiegoś np. Allena to ich cholera nie oglądam, a nie... na siłę męczę się i hejtuje, bo oglądam coś za czym w ogóle nie przepadam.
            Tak samo z "Dom zły". Chociaż nie podobał mi się uważam, że to cholernie dobry film, ale nie będę do niego wracał tak jak to robię w przypadku Wesela czy Drogówki, a nawet Wołynia.

        • Po pierwsze ja nie muszę filmów Smarzowskiego oglądać, żeby wiedzieć w jakim świecie żyję. Po drugie jeżeli pokazujemy realia, to w odpowiednich proporcjach. Każdy ksiądz pedofil powinien siedzieć i to 2 razy dłużej niż zwykły, ale jednostronne i kontrowersyjne podejście do tematu z kilometra śmierdzi mi tanim sposobem na ściągniecie widowni = kasy. A tego nie cierpię

          • Tylko, że Smarzowski o czym by nie kręcił to robi to dobrze... nie mówie o samej treści filmu, ale o całej kompozycji biorąc pod uwagę wszystko. Kompozycji, o której już pisałem, że film ma ten minus że nie da się opowiedzieć nie wiadomo jak długiej historii w dwie godziny... nawet jeśli dokonuje się przeskoków w czasie wydaje ci się wszystko dość mocno skondensowane.

            Obejrz może Kler, bo tam jest ładnie pokazane, że z czymś takim jak system nie wygrasz. Nawet jeśli masz niezbite dowody to żyjemy w takim świecie, że można się od czegoś wymigać. Tak samo u nas chłop siedzieł 20 lat w więzieniu za gwałt i zabójstwo, tak samo niejaki O.j. Simpson (zobacz sobie american crime story) wykpił się z popełnionej zbrodni.

            Co do samego kleru mam jeden zarzut, a mianowicie, że zbyt dużo w nim samej pedofilii. Trochę to wygląda tak jakby więcej niż połowa kleru miała styczność w jakiś sposób z pedofilią. To był słabe, ale samo przedstawienie wielu duchownych bohaterów tego filmu jak dla mnie pokazywało ich jako dobrych ludzi, często skrzywdzonych, ale w większości dobrych.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię