Recenzja filmu Do szaleństwa (2011)
Drake Doremus

"Nie mam dla Ciebie miłości - ktoś tu był przed Tobą"

Kiedy spotyka się dwoje ludzi, którzy rozumieją się bez słów – pojawia się magia. Ale rzeczywistość nieustannie ją ujarzmia, zaciera i stara się przekonać nas, że magia nie istnieje, że byliśmy ...
Filmweb sp. z o.o.
W "Do szaleństwa" przedstawiono opowieść o miłości, która nie gaśnie. Poddana próbom czasu i odległości staje się nieznośna, nie do wytrzymania. Osoba, która doświadczyła miłości na odległość, z pewnością nie będzie mogła przejść obok tego filmu obojętnie, pozostałych obraz prawdopodobnie zanudzi i wypuści z uczuciem złości i niezrozumienia. Reakcje widzów doskonale to potwierdzają. A zatem każdy, kto czyta ten tekst, aby zdecydować, czy warto poświęcić czas na seans "Do szaleństwa" powinien odpowiedzieć na pytanie: czy kochałeś/kochałaś kiedyś bardzo mocno, ale odległość nie pozwalała Ci być z tą osobą? Jeśli tak – jest to film dla Ciebie.

Nie można się oprzeć wrażeniu, że scenarzysta będący również reżyserem (Drake Doremus) odtwarza zdarzenia, których był świadkiem. Jest ogromną rzadkością posiadanie empatii i znajomości ludzkiej psychiki na takim poziomie, aby wymyślić tę historię i zobrazować w tak realistyczny sposób. 
Scenarzysta porusza dość często spotykane w kinematografii problemy: miłość na odległość, poznanie "tej jedynej osoby" nie będąc na to gotowym oraz czy możliwe jest "wyleczenie" się z miłości. Twórcom udało się sprawić, aby widz odczuwał te same emocje, które pojawiają się u bohaterów. I znów dotyczy to tylko osób z podobnym doświadczeniem. Dla reszty decyzje i zdarzenia ukazane w produkcji mogą być nielogiczne i irytujące. Jest niewiele dobrych filmów, które tak mocno zawężają grono odbiorców powodując skrajne różnice w odbiorze. A trzeba powiedzieć, że ten film jest dobry. Plastyka obrazu: zdjęcia, światło, time lapsy czyli tak zwane animacje poklatkowe oraz osobowości głównych bohaterów – te elementy są zachwycające. Film stosuje wielokrotnie niedopowiedzenia, które znacznie podwyższają poziom przekazu, scenariusz jest inteligentny, nie będąc przy tym wydumanym, ani niejasnym. Jest także oszczędny w dialogi, wydobywając maksymalnie dużo z obrazów, czyli także z aktorów – ich mimiki, gestów. Momenty, w których zakochani są oddaleni od siebie mimo, że stoją obok siebie wydadzą się niektórym odbiorcom tak bliskie i prawdziwe, a dla innych (tych, którzy nie byli nigdy w takiej sytuacji) będą dowodem na brak prawdziwego uczucia albo brak porozumienia. Nie chcę tutaj generalizować – jest jak najbardziej możliwe zrozumienie działań i uczuć zilustrowanej w filmie pary dla każdego odbiorcy, ale myślę, że każdy się zgodzi ze mną, że przeżywszy takie uczucie – widz odbiera film inaczej i bardzo osobiście.
Często kiedy w filmach pojawiają się podobne problemy, mamy do czynienia z wojną czy różnicą wyznań, a zakochani pokonują wszelkie przeszkody i miłość jest najważniejszą rzeczą na świecie. Tutaj sytuacja jest zaczerpnięta z życia – niezależnie od tego jak bardzo się kocha – życie toczy się dalej. Jak pisała Pawlikowska – Jasnorzewska, a śpiewała Demarczyk: "więc widać można żyć bez powietrza". Ale na ile to życie jest pełne i szczęśliwe? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć film "Do szaleństwa".

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (44 głosy).