Recenzja filmu Bogowie Egiptu (2016)
Alex Proyas
Elżbieta Kopocińska-Bednarek

Bogów poznaje się w biedzie

Dosyć szablonowa i przewidywalna fabuła "Bogów Egiptu" sprawia, że film raczej nie zapada w pamięci na dłużej, ale też nie ogląda się go z nieustępującym wyrazem znużenia na twarzy. Rozgrywające ...
Filmweb sp. z o.o.
Ludzie zawsze interesowali się opowieściami o wyczynach wielkich bohaterów czy walkach niepokonanych herosów. Do dziś chętnie sięga się po legendy i starożytne mity, by tam szukać inspiracji do współczesnych produkcji. Po licznych dziełach czerpiących z historii oraz panteonu antycznej Grecji czy Rzymu ("Troja", "Gladiator" i inne), w dobie fascynacji wierzeniami i kulturą dawnych Germanów ("Wikingowie") czy Słowian ("Wiedźmin"), przyszła kolej na bliższe spotkanie z nieco zapomnianymi bogami starożytnego Egiptu.

Główną osią fabularną "Bogów Egiptu" są losy drobnego złodziejaszka imieniem Bek (Brenton Thwaites). Usiłuje on pomóc wygnanemu bogowi Horusowi (Nikolaj Coster-Waldau), by ten mógł powrócić w blasku i chwale na dziedziczony po zmarłym ojcu Ozyrysie (Bryan Brown) tron. Na przeszkodzie staje jednak stryj Horusa - przebiegły i zdradliwy Set (Gerard Butler), który po zamordowaniu swego królewskiego brata zaprowadził tyrańskie rządy w Egipcie. Od tej pory w nieustannym strachu żyją zwykli prostaczkowie, ale i sami bogowie – niegdyś potężni i niewzruszeni – lękają się o swój los.

photo.title

Dosyć szablonowa i przewidywalna fabuła "Bogów Egiptu" sprawia, że film raczej nie zapada w pamięci na dłużej, ale też nie ogląda się go z nieustępującym wyrazem znużenia na twarzy. Rozgrywające się szybko wydarzenia wzbogacone sekwencjami walk czy scenami, w których bohaterowie muszą wykazać się zwinnością i sprytem potrafią zaciekawić, chociaż niekoniecznie trzymają w ciągłym napięciu.

Dużą zaletą filmu są w większości udane i dopracowane efekty specjalne. Przedzierającego się przez zdradliwe i wymyślne pułapki Beka śledzi się z autentycznym zainteresowaniem, zaś straszliwy Apofis budzi grozę swą odpychającą postacią. I choć wiele wątków czy postaci przedstawionych w "Bogach Egiptu", a zaczerpniętych z mitologii starożytnej potraktowano dość swobodnie w porównaniu z wyobrażeniami pierwotnymi, to nie zmienia to faktu, że zastosowane zabiegi i "dodatki" wypadają zazwyczaj korzystnie. Przykładem niech będzie rydwan boga Ra (Geoffrey Rush) bardziej przypominający futurystyczną platformę pełniącą funkcję stacji kosmicznej, a jednak budzący uznanie pomysłem i sposobem przedstawienia. Mniej przekonująco wypadają boskie "metamorfozy" z postaci ludzkiej do metalicznie połyskujących monstrów, bardziej przywodzących na myśl współczesne roboty niż znane z hieroglifów podobizny. W założeniu mające stwarzać wrażenie siły i potęgi pancerze te raziły nieco swą pretensjonalnością.

photo.title photo.title

"Bogom Egiptu" można wiele zarzucić, ale najbardziej chyba film rozczarowuje obsadą aktorską. Postaci złodziejaszka Beka, jego ukochanej Zayi (Courtney Eaton) czy bogini Hathor (Elodie Yung) są mało wyraziste i nijakie. Praktycznie, żaden bohater w filmie nie wzbudza na tyle sympatii, by kibicować mu podczas jego poczynań. Nie spełnił większych oczekiwań, znany ze świetnie zagranej roli Jaimego Lannistera w serialu "Gra o Tron" Nikolaj Coster-Waldau wcielający się w dość irytującego i niezdecydowanego Horusa. W tym gronie najbardziej wyróżnił się Gerard Butler, który wcielając się w nieobliczalnego Seta potrafił wzbudzić fascynację i niechęć równocześnie.

"Bogów Egiptu" można obejrzeć nie nudząc się nadmiernie, jednak przesycenie zbyt wieloma efektami oraz "fabularny chaos" potrafią zmęczyć. Mimo nie najgorszego wrażenia jakie film w ostateczności wywołuje, nic nie sprawia, by w tym świecie i nad tą historią chciało się zatrzymać na dłużej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 72% uznało tę recenzję za pomocną (46 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię