Recenzja filmu Aleksander (2004)
Oliver Stone

Być jak Achilles

"Aleksander" to epicka opowieść o jednym z najwybitniejszych wodzów wszech czasów – o królu Macedonii, który podążając za marzeniami, zdobył Egipt, Persję, kraje dzisiejszej Azji Środkowej, a w ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Aleksander (2004)
"Aleksander" to epicka opowieść o jednym z najwybitniejszych wodzów wszech czasów – o królu Macedonii, który podążając za marzeniami, zdobył Egipt, Persję, kraje dzisiejszej Azji Środkowej, a w swych podbojach pragnął dotrzeć aż do oceanu. Film ten opowiada całe życie Aleksandra, od dzieciństwa, przez dorosłość pełną chwały, aż po haniebną śmierć w gorączce. Umierając nie był jednak starcem, zmarł bardzo młodo, mając zaledwie 33 lata.

W produkcji Olivera Stone'a brak porywającej fabuły i gwałtownych zwrotów akcji, jednak trudno się temu dziwić. Jest to biografia postaci historycznej, a nie film sensacyjny typu "zabili go i uciekł". Nie można umieścić w nim zapierających dech w piersiach pościgów, czy też nadnaturalnie zawiłych intryg. Pomimo to film wcale się nie dłuży (chociaż trwa aż 3 godziny), a akcja (mimo iż pozbawiona typowych hollywoodzkich ozdobników) wciąga, stopniowo rozwijając się właściwym sobie rytmem.

W rolach głównych reżyser obsadził Colina Farrella (Aleksander), Angelinę Jolie (Olimpia – jego matka), Vala Kilmera (Filip II - ojciec) oraz Jareda Leto (Hefajstion – przyjaciel). W roli narratora opowiadającego dzieje legendarnego króla – Anthony Hopkins (Ptolemeusz).

Osobiście uważam, że postać starego władcy Egiptu (Ptolemeusza) podporządkowana została zasadom typowej amerykańskiej komercji. Miał on za zadanie już na wstępie wzruszyć widza losem nieszczęsnego króla macedońskiego, jednak na mnie wywarło to wpływ wręcz odwrotny… Bardzo podobała mi się natomiast kreacja Angeliny Jolie. Szczerze powiedziawszy, zaskoczyła mnie w tej roli. Amerykańska aktorka, grająca zazwyczaj role namiętnych kochanek, zbuntowanych nastolatek bądź bohaterskich piękności nie pasowała mi jakoś na... rodzicielkę. A jednak pokazała aktorstwo wysokiej klasy, udowodniła, że obsadzenie jej w roli demonicznej, władczej matki było dobrym wyborem. Pełna jestem szacunku i uznania dla tak mistrzowskiego wykonania. Jeśli chodzi o Filipa, to został on przedstawiony bardziej jako wulgarny, agresywny, nadużywający alkoholu prostak, niż wielki wódz i wojownik, który stworzył podwaliny przyszłego imperium Aleksandra Macedońskiego. Co do samego Aleksandra, uważam, że całe miesiące ciężkiej pracy włożonej w przygotowanie Colina Farrella do roli tej nie poszły na marne. Potrafił on doskonale odegrać zarówno wspaniałego dowódcę, jak i targanego różnorodnymi emocjami młodego człowieka, chwilami ślepo dążącego do spełnienia swych równie wielkich jak on sam marzeń.

"Aleksander" to opowieść o życiu w pełnym wymiarze tego słowa. Po obejrzeniu tego filmu król Aleksander Wielki przestaje być dla nas tylko królem. Poznajemy go z nieco innej perspektywy, dowiadujemy się o nim tego, czego nie wyczytamy w żadnym podręczniku przedstawiającym tylko suche fakty i daty. Film ten przedstawia jego walki, sukcesy, ale i porażki. Opowiada o przyjaźni, miłości, ale i nienawiści. Sprawia, że ten potężny władca staje się nam bliższy, a jednocześnie bardziej ludzki.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 45% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
Martinezzz
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie