Recenzja serialu Breaking Bad (2008)
Terry McDonough
Michelle MacLaren

Chemia – nareszcie w praktyce!

Który uczeń po obejrzeniu zaledwie pierwszego odcinka nie zacznie patrzeć na chemię odrobinę inaczej? "Breaking Bad" stanowi swoją fabułą niezły kontrargument przeciwko zwyczajowemu westchnieniu ...
Filmweb sp. z o.o.
Który uczeń po obejrzeniu zaledwie pierwszego odcinka nie zacznie patrzeć na chemię odrobinę inaczej? "Breaking Bad" stanowi swoją fabułą niezły kontrargument przeciwko zwyczajowemu westchnieniu po otworzeniu podręcznika: "Ale do czego niby w życiu będzie mi to potrzebne?". Ano, bohaterom "BB" się przydało. Głównym protagonistą tego obsypywanego pochlebstwami serialu jest Walt, nauczyciel chemii znudzonych amerykańskich licealistów, a prywatnie – mąż inteligentnej Skyler i ojciec niepełnosprawnego, ale bystrego, Walta Jra. Pewnego dnia, zainspirowany akcją nalotową szwagra, wpada na pomysł rozpoczęcia działalności, nazwijmy to – dość dochodowej. Zostaje wytwórcą metaamfetaminy. I to nie byle jakiej. Oczywiście, trudno, by panu po pięćdziesiątce poszło to jak z płatka, trzeba mu jednak przyznać, że dzielnie walczy o swoje i ma głowę na karku.

Dawno nie było okazji natknąć się w telewizji na tak naturalne dialogi i świetne aktorstwo. Scenariusz nie odejmuje inteligencji bohaterom, ani ich nie wywyższa, a sceny – choć przedstawiają dość niespotykaną historię – zdają się prawdziwe. Twórcy np. nie oszukują nas, że bystra kobieta przełknie nieudolne kłamstewka męża, czy puści je mimo uszu. Odcinkom przez cały sezon towarzyszy odczucie, że postacie jakimś cudem są ludzkie, zwyczajne. Tym bardziej robi wrażenie aktorstwo, któremu przecież tę naturalność serial w dużej mierze zawdzięcza. Cały pierwszy, jak i drugi plan zasługuje na wzmiankę w tekście, jednak byłoby tych nazwisk zdecydowanie za dużo. Przede wszystkim, Bryan Cranston – będący nie odtwórcą głównej roli, a dosłownie – Walterem. Słusznie kosi za swoją rolę Emmy za Emmy. To już nie jest gra, to absolutne – w moim odczuciu – stopienie się z postacią przez niego graną. Równie bezbłędny jest jego młody wspólnik, Jesse Pinkman, w którego wciela się Aaron Paul. Wcale niełatwo wypowiadać kwestie tej postaci, by nie wstąpić na śliski grunt karykatury. O dziwo, dzięki wiarygodnym dialogom, stał się to bohater równie wiarygodny co Walter. Jako młodzieniec w stylu "bad ass" Paul jest bezbłędny.

"BB" nadano odpowiednio zachęcający klimat, który sprawia, że ukończywszy seans kolejnego odcinka, mamy ochotę na więcej. Składają się na niego zarówno spokojne zdjęcia, jak i muzyka, która często nadaje scenom wrażenie oniryzmu. 
Umiejętnie także wykorzystano potencjał zabaw chemią, na które pozwolić sobie może ten, wybitny jakby nie było, chemik. Okazuje się, że jakimś cudem wiedza zdobyta w szkole – odpowiednio wykorzystana w praktyce – zaowocować może umiejętnością pozbycia się niepotrzebnych ludzkich zwłok w domostwie! Każdemu przecież, w gruncie rzeczy, przydałaby się taka zdolność, nieprawdaż?

Choć byłby z tego pewnie nawet niezły serial komediowy, "Breaking Bad" to dramat pełną parą. Szybko palma pierwszeństwa przypada chorobie Walta, która będzie wisieć nad nim przez całe sezony. W związku z tym mamy do czynienia prawdziwym portretem psychologicznym bohatera, któremu przyjdzie zmierzyć się z wyborami, których konsekwencją może być śmierć, czy raczej jakość pozostałego mu życia. Dylematy moralne spowodowane zarówno naturalnym egoizmem, który przecież potrzebny jest każdemu z nas do szczęścia, jak i miłością dla rodziny stanowią bardzo ciekawą, ale bolesną stronę serialu.

Zalety, wymienione powyżej, zapewniają nam bardzo mile spędzony czas. "Breaking Bad" wciąga bez reszty, dzięki błyskotliwym dialogom bohaterów – których słuchamy bardzo uważnie w poszukiwaniu ukrytych działań, a także przez absolutną nieprzewidywalność akcji. Bo jak to właściwie będzie z tym podstarzałym producentem mety? Na zdrowy rozum, rady sobie nie da, ale przecież do głupich nie należy. I tak oto, dzięki tej oryginalnej mieszance, otrzymujemy roztwór w postaci (trochę przegadanego dla niektórych) odcinkowego spektaklu, którego charyzmatycznego, budzącego sympatię bohatera coraz bardziej kochamy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 90% uznało tę recenzję za pomocną (372 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie