Recenzja filmu Legend (2015)
Brian Helgeland

Co dwie głowy, to nie jedna

Helgeland, odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię, wybrał najbardziej burzliwy okres w historii Krayów. Nasza wyobraźnia od razu podsuwa nam obrazy wielu scen walki, czy intensywności jaką może ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Legend (2015)
Witajcie w Wielkiej Brytanii. Witajcie w Londynie. Witajcie w latach 60. ubiegłego wieku. Poznajcie bliźniaków Kray (Tom Hardy). Bezlitośni i brutalni terroryzowali miasto do tego stopnia, że ich działania przeszły do legendy. Jako właściciele klubu nocnego mieli styczność z politykami i gwiazdami, takimi jak Frank Sinatra, czy Judy Garland. W szczycie swojej działalności uważani byli za celebrytów - udzielali wywiadów, zostali nawet sfotografowani przez Davida Bailey. Bliźniakom kilkukrotnie udało się uniknąć więzienia, do czasu. W drodze na przestępczy szczyt byli nierozłączni. W obliczu ogromu sławy, pieniędzy i kobiet ich drogi zaczęły się rozchodzić. Panowie mieli odmienne pomysły na prowadzenie biznesu, co tylko ich osłabiło i doprowadziło do ostatecznego upadku.

photo.title photo.title

Film "Legend" oparty jest na książce "The Proffesion of Violence" autorstwa Johna Pearsona, który w latach 60. spędził trochę czasu z naszymi bohaterami. Reżyser, Brian Helgeland, wrzuca nas w sam środek najbardziej gorącego okresu w historii bezlitosnych bliźniaków - nawiązują oni kontakty z mafią w USA oraz rywalizują z Richardsonem i jego grupą z południowego Londynu. Ronald i Reginald Kray bezsprzecznie się uzupełniają i kiedy jeden z nich ląduje w zakładzie psychiatrycznym , drugi wie, że sam nie da sobie rady. Ronnie jest tym bardziej brutalnym i wybuchowym, a Reggie tym, który kieruje całą operacją. Tutaj powiedzenie "Co dwie głowy, to nie jedna" wydaje się pasować idealnie.

photo.title

Film rozpoczyna się w momencie, kiedy Reggie wyciąga Rona z zakładu psychiatrycznego, po tym jak psychiatra diagnozuje u niego schizofrenię. Za narracje całości odpowiada Frances Shea (Emily Browning), czyli późniejsza żona Reggiego. Opowiedzenie historii bliźniaków, niejako z jej perspektywy nadało jej nieco idealistyczny wydźwięk. Frances poznała Reggiego, kiedy była bardzo młoda i dla niej najważniejsza była miłość. Namawiała Reggiego na przejście na drugą stronę, na jej zdaniem dobrą stronę i zarabianie na życie w legalny sposób. Z czasem życie, które sobie wymarzyła stało się koszmarem na jawie, z którego sama musi się obudzić. Obserwowała wzloty i upadki swojego męża przy równoczesnym upokorzeniu ze strony szwagra. Im bliżej Reggie był Frances, tym dalej od Rona i odwrotnie.

photo.title photo.title

Tom Hardy w "Legend" jest niezastąpiony. Tak, dobrze czytacie - NIEZASTĄPIONY. Bo, gdyby nie on, ten film byłby kolejnym biograficznym filmem o gangsterach, którzy sięgnęli szczytu, żeby potem z niego spaść. Jego podwójna rola jest fantastyczna, genialna, świetna.  Zagrał dwie totalnie różne postaci. Widać ogromną pracę, jaką włożył w przygotowania do filmu - gestykulacja, chód, sposób mówienia, mimika. Wszystkie te rzeczy tak totalnie różne, mimo że zagrane przez tego samego faceta. Fakt, pomogła też trochę charakteryzacja.  Szczerze, nie potrafię się zdecydować, którego z nich wolę. Momentami to Reggie był tym, który wzbudzał sympatię, którego można się było bać lub było nam go żal. Ron był lekkomyślny, wybuchowy, czasami wydawało się, że nie znał strachu.

photo.title photo.title

Film na ekranie prezentuje się bardzo przyjemnie, a to za sprawą ogromnej dbałości o szczegóły. Wnętrza nocnych klubów były pełne przepychu, a te prywatne totalnie w stylu lat 60. z pstrokatymi tapetami i obiciami foteli. Stroje były cudownie kolorowe i eleganckie. Zadbano również o muzykę, która oddawała klimat epoki - w jednej z ról pojawia się piosenkarka Duffy, która wyśpiewuje karierę w klubach nocnych Reggiego. Dobrze filmowi robią też elementy komizmu, w którego centrum stoi Ron.

photo.title

Wszystko niestety ma też jakieś wady i tego nie ustrzegł się "Legend". Helgeland, odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię, wybrał najbardziej burzliwy okres w historii Krayów. Nasza wyobraźnia od razu podsuwa nam obrazy wielu scen walki czy intensywności, jaką może ze sobą nieść taki film. Niestety Helgeland się trochę zaplątał i w pewnym momencie brakuje filmowi głównego wątku. Nie wiemy, czy film miał się skupić na miłości Reggiego i Frances, czy może na relacji braci, a może jednak na ich działalności przestępczej. "Legend" trwa 131 minut i podczas tego czasu dostajemy to wszystko i to w bardzo rozbudowanej formie. Niektóre rzeczy z pewnością można było pominąć, a film przez to zyskałby na intensywności. Sama po opisach filmów, po jego trailerze oczekiwałam właśnie typowego filmu o gangsterach. Pokazanie wielkiej historii miłosnej w filmie było dobrym pomysłem, ale nie w takiej objętości, żeby zdominowała cały film, który przecież o przemocy i przestępcach być miał.

"Legend" jest filmem dobrym i na miano takiego zasługuje, tylko za sprawą Toma Hardy'ego. Każdy, kto wybierze się do kina, na pewno nie wyjdzie z niego zawiedziony. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 87% uznało tę recenzję za pomocną (55 głosów).
kasia_jana
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry