Recenzja gry Minecraft: Story Mode - Season 2 (2017)
Jonathan Stauder

DiegoTan will remember that

Niestety krótka, acz intensywna przygoda w świecie nieograniczonego budowania. Pełna lekcji odnośnie budowania... przyjaźni oraz bycia człowiekiem - ale tylko jeśli jesteś chętny ich wysłuchać. ...
Filmweb sp. z o.o.
Minecraft - gra legenda. W każdym kraju „pierwszego świata” kojarzy ją teraz każdy. Rodzic, nastolatek, przede wszystkim młodsi. Gra, w której możesz stworzyć absolutnie wszystko - od podstawowego drewnianego domku by przetrwać noc w dziczy, poprzez siodło do ujeżdżania dzikiej, latającej świni do własnego ekosystemu podwodnego vide Bioshock, z działającymi farmami żywiącymi mieszkańców.
Tam gdzie zakończył się Sezon Pierwszy, rozpoczyna się Drugi - ostrzegam potencjalnych czytaczy, iż mogą występować spojlery sezonu jeden. Jesteśmy po walce z potworem Witherstorm z kampanii głównej, oraz po przygodach z dodatków - poznaniu przyjacielskiego YouTube'era Stampiego, pokonaniu komputera zamieniającego wszystkich mieszkańców swojego wymiaru w Zombie oraz dowiedzeniu, iż Tim to tylko miT.
Mimo przeżycia tylu sukcesów, nasz bohater lub bohaterka (albowiem płeć tu jest wedle preferencji; lecz będę odmieniał wedle swojego wyboru postaci) Jessie nie jest szczęśliwy. Ma własne miasto, Beacontown, gdzie większość członków jego przygód założyła swoje rezydencje. Jednak każdy z nowego „Order of the Stone” (Orderu Kamienia) wpadł na ten pomysł i założył również własne miasta - Axel (Brian Posehn) Boom Town, a Olivia (Martha Plimpton) Redstonię. Tak jak i my, nie mają przez to czasu na zabawy i przygody z innymi przyjaciółmi, co najbardziej odbiło się na Petrze (Ashley Johnson (czy jestem jedyną osobą, która chce mieć z nią wątek romansowy?)) - rudowłosej kumpeli protagonisty. By jej to zrekompensować, udajemy się na przygodę wynagradzającą stracony czas. Niestety lub stety, odkrywamy coś, co znacznie przedłuży tę wyprawę.
Gra jest bardzo podobna do „jedynki” (czy też do innych gier „Telltale” w ogóle). Ogranicza się do szukania lub wypatrywania przedmiotów, rozwiązywania zagadek oraz, przede wszystkim podejmowania wyborów moralnych. Jak zawsze w serii tej firmy gra pozwala nam na bycie miłym, empatycznym człowiekiem, kompletnym neutralem, milczącym czy też absolutnym skur...czybykiem.
Jeśli chodzi o strefę wizualną, nie jest tak źle jakby ktoś po „Minecrafcie” się spodziewał. No tak, nie mamy kciuków, kobiety nie mają krągłości oraz koło nie istnieje - jest tylko wszechobecny kwadracik. Kwadracik oraz piksele tutaj rządzą, ale nie przeszkadza to twórcom zrobić niesamowitych budowli, niespotykanych w naszym świecie - lewitujące przez kosmos mosty, podwodne labirynty, czy gigantyczne, ruchome rzeźby inspirowane Cthulhu to tutaj codzienność. Mega ciekawym elementem jest pierwszy raz napotkane przeze mnie „Crowd Play” w grze tej firmy. Jest to możliwość udostępnienia gry na serwisie streamującym a'la Twitch, i kodu oglądającym by mogli głosować (wraz z graczem) na wybrane przez siebie decyzje w trakcie oglądania, na żywo. Musi to być gratka zwłaszcza dla Jutuberów właśnie, by interaktować ze swoją widownią. Artykuł nie jest sponsorowany, jakkolwiek by to brzmiało, hehe.
O ile kocham gry Telltale i ich drużynę scenopisarzy, tak jedna rzecz mi przeszkadzała w Minecraft Story Mode: Season Two. Mianowicie, wszechobecne „Deus Ex Machiny”. Kilka razy nasza drużyna jest w kompletnej... kompletnym zgubieniu, po czym nagle znikąd pojawia się pomoc lub rozwiązanie wyjątkowo niespodziewane, co psuje mocno klimat, a poczucie zagrożenia staje się kompletnie nieistniejące. Wiele razy podczas grania pojawiała mi się myśl „o rany, to było wyjątkowo leniwie napisane.”.
Przyznać muszę, że w ogóle do napisania tej recenzji nakłoniła mnie szalenie niska ocena gry na FilmWebie - 4.9 w momencie pisania. Głupio z mojej strony jest się domyślać, bo kto wie - może ludziom gra się nie spodobała. Ale jednak mam wrażenie (oraz nadzieję), że to ocena antyfanów całej serii, którzy nie dali grze szansy - bo o ile, mimo będąc fanem gier Telltale, podchodziłem do Minecraft: Story Mode z ogromnym dystansem i spodziewając się katastrofy, bardzo miło się zaskoczyłem. Jedynka, a zwłaszcza dodatki rozkochały mnie w sobie, przez co kupiłem część drugą niemal natychmiast po skończeniu pierwszej. A dwójka bierze to co z Minecrafta oraz „Story Mode” jeden najlepsze i rozwija je w historię bardzo dobrą. Mam nadzieję, że doceniona będzie nie tylko przez najmłodszych, dzięki czemu zawita jeszcze trójka.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (3 głosy).
DiegoTan
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra