Recenzja gry Yoshi's Crafted World (2019)

Dinozaur w składzie papieru

Projekty samych poziomów są niesamowite i wyglądają przepięknie. Dużo w nich zabawy samą koncepcją papierowych elementów, przez co ciągle coś się rozwija, gniecie, składa czy rozkłada, a same ...
Filmweb sp. z o.o.
Yoshi musiał bardzo długo pracować jako pomocnik wąsatego hydraulika, aby wreszcie zasłużyć na samodzielną grę, w której to on będzie stał na pierwszym planie. Wydane prawie cztery lata temu "Yoshi's Woolly World" okazało się fenomenalną platformówką dla graczy w każdym wieku, która choć nie podbiła list sprzedaży, to zapewniła zielonemu dinozaurowi wjazd do pierwszej ligi Nintendo i dała szansę na kolejne gry. Debiutujące właśnie "Yoshi's Crafted World" poświęca włóczkę na rzecz papieru, ale to na szczęście tylko dodaje grze uroku.

photo.title

Chyba nikt nie zna się na platformówkach tak jak Nintendo. Japończycy opanowali przez lata do perfekcji sztukę tworzenia tego typu gier i choć czasami tu i ówdzie powinie im się noga, to zawsze wychodzą z tego tytuły przynajmniej dobre. Nie inaczej jest i tym razem – w "Yoshi's Crafted World" czeka na nas ponad 30 poziomów, podzielonych na kilkanaście mikroświatów, przez które musimy się przedzierać w poszukiwaniu magicznych kryształów. Po drodze będziemy robili to, co standardowo robią Yoshi, czyli skakać po głowach przeciwników, podlatywać na niby-skrzydełkach oraz oczywiście pożerać przeciwników i przerabiać ich na jajka. Co jakiś czas gra postawi przed nami większego bossa, na którego trzeba będzie znaleźć sposób, aby móc ruszyć do kolejnej lokacji.

Projekty samych poziomów są niesamowite i wyglądają przepięknie. Dużo w nich zabawy samą koncepcją papierowych elementów, przez co ciągle coś się rozwija, gniecie, składa czy rozkłada, a same etapy są kolorowe i na każdym kroku czuć, że tworzyli je ludzie, którzy na platformówkach zjedli zęby. Co jakiś pojawiają się dodatkowe atrakcje pokroju latania papierowym samolotem czy sterowania zbudowanym z kubków i tektury wielkim dinozaurem, co urozmaica i tak już pełną pomysłów rozgrywkę. Same etapy są relatywnie krótkie, jednak chce się do nich wracać, aby zebrać wszystkie poukrywane znajdźki. Genialnym rozwiązaniem są za to dodatkowe wyzwania, gdzie plansza odwraca się o 180 stopni, zaczynamy od końca i zwiedzamy ją od tej gorszej, mniej dopracowanej strony. Piękne, kolorowe kolumny okazują się oklejonymi papierem puszkami po napojach, a platformy, po których skakaliśmy, to pocięte na kawałki kartony po mleku. Fajnie móc spojrzeć "za kulisy" powstawania każdej z lokacji, a dodatkowo dzięki temu zabiegowi mamy wrażenie, że to zupełnie nowe projekty.

photo.title

Choć nie jestem zafiksowany na 60 fpsach i szukam ich w każdej grze, to jednak platformówki – obok wyścigów i bijatyk – są gatunkiem, w którym nie wyobrażam sobie zabawy bez nich. Na szczęście w tej kwestii nowy "Yoshi" dowiózł, jednak musiało się to zadziać kosztem rozdzielczości. "Yoshi's Crafted World" to pierwsza stworzona przez Nintendo gra, która działa na Unreal Engine 4. Tak, tym samym, który napędza największe i najlepiej wyglądające gry na pecetach i Xboksach. Budowanie na nim platformówki to delikatna przesada, bo pewnie na mniej zaawansowanej technologii udałoby się wyciągnąć lepsze wyniki w liczbie pikseli, a tak dostaliśmy grę z dynamiczną rozdzielczością, która przy bardziej zatłoczonych etapach potrafi skutkować strasznie rozmytym obrazem. Dzieje się to na szczęście rzadko, a dodatkowo gra przykrywa to swoim stylem graficznym, więc poza kilkoma krytycznymi momentami nie ma się do czego przyczepić. Gorzej jest niestety z tym, co dobiega do nas z głośników, bo o ile wydawane przez Yoshiego dźwięki i różne inne efekty są świetne, o tyle przygrywające w tle utwory muzyczne są zupełnie nijakie i w ogóle nie zapadają w pamięć. Coś tam plumka, ale na pewno nie będziecie tego chcieli potem słuchać na Spotify.

photo.title

Obowiązkową opcją w grach Nintendo jest tryb kooperacji na jednej konsoli i tu też go nie zabrakło, jednak ciężko nazwać go przyjemnym. Otóż w "Crafted Worlddodano możliwość przebierania Yoshiego z kartonowe ubranka, które nie tylko fajnie wyglądają, ale i pełnią funkcję zbroi przyjmującej zadawane przez przeciwników obrażenia. Problem w tym, że w kooperacji drugi gracz ciągle wpada do naszego stroju i wprowadza to straszny chaos na ekranie. Jeśli zdecydujemy się grać bez strojów, to jest trochę łatwiej, jednak wtedy dla odmiany wskakujemy sobie ciągle na plecy. To byłaby fajna opcja, gdyby aktywowało się ją przyciskiem, a niestety dzieje się to samoistnie, co drażni. Po kilku etapach uznaliśmy z żoną, że to nie ma sensu i po prostu każde z nas przejdzie sobie grę samodzielnie. 

"Yoshi's Crafted World" to jedna z przyjemniejszych platformówek, w jakie ostatnio grałem i kolejny dowód na to, że nikt się nie zna na tym gatunku tak jak Nintendo. Gdyby nie położony tryb kooperacji, ocena pewnie byłaby wyższa o jedno oczko, jednak irytujący co-op w grze, która aż prosi się o to, aby grać w nią z dziewczyną czy dzieckiem, to poważny problem. Bo wszystko poza nim sprawdziło się i choć gra nie niesie takiego ładunku emocjonalnego jak papierowe "Tearaway", to jest po prostu świetną platformówką. W pojedynkę będziecie bawić się wyśmienicie, To macie jak w banku.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 71% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Marcin Dąbkowski
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra