Recenzja filmu Crimson Peak. Wzgórze krwi (2015)
Guillermo del Toro

Dom strachu

Ponure gotyckie zamczysko postawione na starej kopalni gliny hipnotyzuje widza i od pierwszej sceny w której się pojawia, sprowadza fabułę filmu oraz jego bohaterów na drugi plan. Eksploracja ...
Filmweb sp. z o.o.
Guillermo del Toro ma smykałkę do klimatycznych horrorów. Sprawdza się na tym polu zarówno jako reżyser ("Kręgosłup diabła", "Labirynt Fauna"), scenarzysta ("Nie bój się ciemności", serial "Wirus"), jak i producent ("Sierociniec", "Mama"). "Crimson Peak" - jego najnowsze dzieło (przy którym pracuje we wszystkich wymienionych wyżej rolach) to esencja jego horrorowego stylu. Film na pewno posiada unikatowy klimat. Czy móżna to samo powiedzieć o jego fabule?

Edith Cushing (Mia Wasikowska) w dzieciństwie przeżyła osobistą tragedię, która spowodowała u niej obsesję na temat duchów i zjawisk nadprzyrodzonych. W efekcie tego dziewczyna stała się aspirującą pisarką powieści grozy. Jedną z niewielu osób, które doceniają jej literackie starania jest tajemniczy Thomas Sharpe (Tom Hiddleston). Zafascynowanie mężczyzny powieścią szybko przenosi się na jej autorkę. Edith odwzajemnia uczucie Thomasa wbrew obawom własnego ojca (Jim Beaver). Kobieta postanawia pójść za głosem swojego serca i po pewnym czasie przekonuje się, że ostrożność rodzica w stosunku do młodzieńca wcale nie była bezpodstawna.

Miłość przeniosła Edith z rodzinnego Nowego Jorku aż do wiktoriańskiej Anglii. Tam bohaterka poznaje tytułową posiadłość, którą od tej pory będzie nazywać domem. Posiadłość robi na pisarce wrażenie odwrotnie proporcjonalne do tego, jakie robi na widzu. Od razu rzuca się w oczy firmowa dbałość reżysera o wizualne szczegóły. Ponure gotyckie zamczysko postawione na starej kopalni gliny hipnotyzuje widza i od pierwszej sceny w której się pojawia, sprowadza fabułę filmu oraz jego bohaterów na drugi plan. Eksploracja kolejnych pięter i poznawanie przez widza nowych pomieszczeń razem z bohaterką, stanowi w "Crimson Peak" wartość samą w sobie.

Na drugim biegunie wrażeń wizualnych znajdują się przedstawione w filmie duchy. Ich groteskowy, prawie wręcz zabawny, wygląd kontrastuje z ogólną estetyką filmu. Są sceny podczas których ma się wrażenie, że twórcy efektów specjalnych nie doszacowano budżetu (co, patrząc na nazwisko reżysera i kwoty związane z produkcją, wydaje się niemożliwe). Ugrzecznione, pozornie niedopracowane duchy dziwą tym bardziej, że film zawiera bardzo drastyczne i w pełni dosadne sceny.

"Crimson Peak" to film niejednoznaczny. Piękna sceneria zdecydowanie może zachwycić. Jeżeli chodzi o fabułę, to prawdopodobnie spowoduje wzruszenie ramion i dla większości widzów nie pozostanie na trwałe w pamięci. Film wpisuje się jednak w kanwę tych, w których niedostatki fabularne są z nawiązką rekompensowane przez wrażenia estetyczne.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 78% uznało tę recenzję za pomocną (27 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)