Recenzja filmu Suspiria (2018)
Luca Guadagnino

Głęboka czerwień

Faktycznie, obraz Guadagnino nie jest typową zrzynką. To dzieło, wymykające się jednoznaczniej interpretacji, wychodzi naprzeciw produkcji z lat siedemdziesiątych. Guadagnino należy pochwalić, że ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Suspiria (2018)
Niemcy w okresie Zimnej Wojny. Susie Bannion (Dakota Johnson) przyjeżdża do Berlina, aby rozpocząć naukę w prestiżowej szkole baletu. W tym samym czasie na uczelni dochodzi do tajemniczego zniknięcia uczennicy. Początkowa ekscytacja Susan szybko mija, gdy poznaje ekscentryczną kadrę, a w szkole zaczyna dochodzić do przerażających incydentów. Kiedy odkryjemy prawdę, będzie już za późno.

photo.title

W dzisiejszych czasach prawie nie ma miesiąca, aby w kinach nie pojawił się remake filmu sprzed lat. Filmowcy tłumaczą to jako "chęć odświeżenia zapomnianego tytułu", ale jak wiemy, chodzi oczywiście o pieniądze i brak nowatorskich pomysłów nie tylko w Fabryce Snów. Zdarzają się jednak filmy, na które czekają widzowie na całym świecie, bo są to dzieła i twórcy, którzy nie odcinają kuponów od popularności oryginału i tworzą wartość naddaną. Takim filmem jest z pewnością "Suspiria".

Najnowszy film twórcy "Tamtych dni, tamtych nocy" rodził się w bólach i to przez wiele lat. Ile kinomanów tyle opinii, bo każdy ma osobliwe podejście do kultowego dzieła Argento. Jedni uważają to za kicz w najczystszej postaci, drudzy za kontrolowany kicz mistrza giallo, trzeci za dzieło, któremu faktycznie można było przypisywać kiedyś jakieś artystyczne wartości, ale nie przetrwał próby czasu i dziś broni się tylko fantastyczna ścieżka dźwiękowa Goblinów. Ostatnią grupą jest grupa wiernych fanów oryginału, którzy nie są w stanie zaakceptować żadnej nowej wersji. Osobiście lubię opus magnum Włocha, ale nie ukrywam, że byłem ciekaw co, będzie miał do zaoferowania remake.

photo.title

Faktycznie, obraz Guadagnino nie jest typową zrzynką. To dzieło, wymykające się jednoznaczniej interpretacji, wychodzi naprzeciw produkcji z lat siedemdziesiątych. Guadagnino należy pochwalić, że uczynił taniec integralną częścią filmu. W oryginale był jedynie pretekstem, do ukazania wymyślnych scen gore. Tutaj sekwencja taneczne, są świetne i znajdują swoje praktyczne zastosowanie. Scena "tanecznej śmierci" to jak dla mnie najlepszy moment całego filmu.

Pochwalić należy plejadę gwiazd. Tilda Swinton śladem Eddiego Murphy'ego wciela się w połowę obsady i w każdej z ról jest rewelacyjna. I choć już po zwiastunach dało się ją rozpoznać, ukrytą pod charakteryzacją to umiejętności aktorskich nie można jej odmówić. Nie inaczej jest w przypadku głównej bohaterki. Cieszę się, że Dakota Johnson w końcu opuściła pokój z zabawkami zboczeńca o pięćdziesięciu twarzach i zamieniła go na lustrzany gabinet w berlińskiej szkole baletowej. Mam nadzieję, że córka Dona Johnsona będzie grała w większej ilości ambitnych projektów, bo drzemie w niej spory potencjał.

photo.title

I na tym niestety dobre wiadomości się kończą. "Suspiria" stara się opowiedzieć o tylu istotnych kwestiach, że w konsekwencji nie mówi o niczym istotnym. Wątki polityczne i wszelkie nawiązania do wojennej zawieruchy tamtych lat kompletnie do mnie nie przemawiają. Przez to rozszczepienie fabuły tempo filmu zupełnie siada i ciężko wczuć się w burzliwe wydarzenia na uczelni. Jeśli chodzi o wątek grozy, to problem zaczyna się, gdy twórcy skupiają większą uwagę na pokazaniu wyrafinowanych środków filmowych, zapominając przy tym o fabule. Sam finał jest dla mnie nie do zaakceptowania. Reżyser przez cały seans unikał kiczu, aby dać nam finałową "czerwoną" sekwencja, która jak dla mnie nie broni się nawet w kategorii pastiszu.

Moja subiektywna ocena po seansie jest niestety negatywna. Cieszę się, że twórcy podjęli rękawicę i nie kopiowali osobliwego oryginału, tylko mieli własną wizję i trzymali się jej. Wszelkie nawiązania do obrazu z 1977 roku (Jessica Harper wiadomo) to tylko puszczenie oka do wiernych kinomanów, bo podobieństw wbrew pozorom jest naprawdę niewiele. Niestety mimo upływu lat wciąż wolę wersję, w której głośnikach słychać muzykę Goblinów i żadne demoniczne tańce mi jej nie zagłuszą.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 26% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)