Recenzja serialu Atypowy (2017)
Seth Gordon
Michael Patrick Jann

Gniazdo, pisklęta i pierwsze loty

Dostałam opowieść mądrą i piękną, zarazem prostą i skomplikowaną, opowiedzianą z ogromnym wyczuciem oraz jeszcze większą dawką humoru. Jeśli masz czas na spotkanie z pełnym uroku Samem i jego ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Atypowy (2017)
Jeśli potrzebujecie serialu, który pozwoli na chwile oddechu po "Dark" czy "Black Mirror", "Atypowy" jest idealną propozycją. Bo choć atypowym jest tutaj Sam, osiemnastolatek z autyzmem, jego postać jest tylko punktem wyjścia do opowieści o całej NT – neurotypowej czy nietypowej, rozstrzygnijcie sami – rodzinie.


Całą wesołą gromadę poznajemy, gdy musi uporać się z nadchodzącą wizją psutego gniazda i wylotu z niego. Sam (niesamowity Keir Gilchrist) chce zdobyć dziewczynę, Cassey (Brigette Lundy-Paine) zostać sportowcem na olimpijską miarę, ojciec, Doug (Michael Rapaport), zdążyć naprawić relacje z synem, a mama, Elsa (Jennifer Jason Leigh), znaleźć swoje miejsce w tym wszystkim. I choć schemat wydaje się oklepany przez inne familijne produkcje, jest w tej realizacji coś hipnotyzującego i świeżego. Gdy późna porą uruchamiałam pierwszy odcinek, nie zdawałam sobie sprawy, że zaczynam binge watching, który skończy się dopiero o świcie.

Był to seans zabawny, poruszający i pouczający. Choć wzięto na warsztat historię chłopaka z autyzmem, a więc zdawać by się mogło, że stopień identyfikacji z nim i jego bliskimi mógłby być ograniczony, historia ma uniwersalny wydźwięk. Pokazane są bowiem perypetie związane ze zmianą i samodzielnością, obowiązkami i pragnieniami, miłością i wykluczeniem. Bohaterzy także uczą widza na nowo często powtarzanej prawdy, że istotna jest perspektywa, a więc punkt odniesienia w ocenianiu innych – tak naprawdę nie ma ludzi normalnych, standardowych, bo standard to rzecz zmienna.


Postacie w serialu są różne, mocno zarysowane, kreacje aktorskie natomiast wysoce przekonywujące, nie przesadziłabym określając pierwszoplanowe role jako genialne. Relacje między bohaterami wypadają niezwykle naturalnie, słodko-gorzko, prawdziwie. Drugoplanowi bohaterzy trochę ustępują pola, ale dodają całej fabule wielowymiarowości. Poznajemy ich stopniowo, niektórzy dostają sporą część czasu ekranowego w poszczególnych odcinkach, jak na przykład terapeutka, której historia w pewnym momencie rozwija się w konstrukcji efektu motyla.

Narracja jest prowadzona głównie z perspektywy Sama, nie dziwią zatem nielinearne przeskoki w wydarzeniach. Muzyka dobrze wspiera cały kolorowy obraz – w zasadzie brzmi jak dobry, lekki i przyjemny, soundtrack na poprawę nastroju. Wszystko gra. 


Przyjemnie jest nie mieć żadnych zarzutów. Dostałam opowieść mądrą i piękną, zarazem prostą i skomplikowaną, opowiedzianą z ogromnym wyczuciem oraz jeszcze większą dawką humoru. Jeśli masz czas na spotkanie z pełnym uroku Samem i jego rodziną, nie wahaj się, kliknij start. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (21 głosów).
Adaergnahc
ocenia ten serial na:
1 10 8/10 bardzo dobry
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię