Recenzja serialu Moda na sukces (1987)
Susan Flannery
Nancy Eckels

Godzina 16:00

Godzina 16:00 - o tej porze gromadzi się przed telewizorami ok. 3 mln osób - tak wynika z jakichś tam badań. Można by pomyśleć, że to jakiś nowy serial, jednak kto uważnie śledzi program ...
Filmweb sp. z o.o.
Godzina 16:00 - o tej porze gromadzi się przed telewizorami ok. 3 mln osób - tak wynika z jakichś tam badań. Można by pomyśleć, że to jakiś nowy serial, jednak kto uważnie śledzi program telewizyjny, wie doskonale, że o tej porze, już od kilkunastu lat, w TVP 1 emitowany jest jeden z najdłuższych tasiemców w historii. Mowa tu o "Modzie na sukces", gdzie intrygi, pieniądze, sława, zdrada i seks są na porządku dziennym. Oczywiście etycy na pewno zgłosiliby sprzeciw, że ta "demoralizująca młodych" opera mydlana powinna być emitowana najlepiej w późnych godzinach nocnych, i to jeszcze tylko dla dorosłych, o ile nie zażądaliby jej całkowitego usunięcia w anteny.

Muszę przyznać, że na tle innych telenoweli, marnych serialików i tanich produkcji, "Moda na sukces" nie wypada najgorzej. Uważam, że to, co się tam dzieje, nie odbiega od obecnego wizerunku uznanych bogaczy czy sław. Dla mnie jest to tylko i wyłącznie obraz, w którym pokazano rzeczywisty świat, w jakim żyją kreatorzy mody. No, może jednak w prawdziwym świecie tak nie jest - mam na myśli przede wszystkim liczne romanse i zdrady. Gdyby więc miał się odbyć konkurs na telewizyjną uwodzicielkę wszech czasów, Brooke Logan, główna bohaterka tasiemca, zdobyłaby pierwsze, drugie i trzecie miejsce oraz wszystkie wyróżnienia, bo takiej kobitce nikt nie dorówna!

Nie wiem, dlaczego tak wiele osób narzeka na "Modę...", twierdząc, że jest to "badziewie", "dziadostwo", "kiszka", "nieporozumienie", "pomyłka", "kretynizm" - oraz wiele innych podobnych epitetów, bardziej i mniej kulturalnych. Sam go czasem oglądam, wprawdzie raz w tygodniu, czasem rzadziej, bo po prostu to, co tam się dzieje, jest śmieszne, ale zarazem wciągające. W końcu każdy odcinek kończy się tak, że pozostaje niewyjaśniona zagadka z poprzedniego, a to mobilizuje widza, by jednak oglądać nadal, "bo muszę wiedzieć, jak to się skończy". Mnie wciągnął, i to z całkiem dobrym skutkiem, więc mam z czego się pośmiać i mogę się przenieść do tego bogatego świata, dla wielu z nas, niestety, niedostępnego. Dlatego ma on tak wysoką oglądalność, głównie ze względu na osoby starsze, bo one zazwyczaj i tak nie mają nic innego do roboty, niż ślęczenie przed telewizorem i łamanie sobie głowy nad ciężarną Milagros, porzuconym Eduardo, zranioną Wiktorią i niezdecydowaną Agnieszką. Dla nich jest to zwyczajna ucieczka do świata marzeń, gdyż mogą na chwilę zapomnieć o smutku, kłopotach i zmartwieniach.

Wprawdzie nikogo szczególnie nie namawiam do oglądania "Mody na sukces", jestem jednak przekonany, że skoro obecnie emitowany jest odcinek 3400-ileś tam, to jeżeli w USA wyemitowano już ponad 5000 odcinków i nadal są kręcone następne, to praktycznie każdy będzie miał okazję, by choć raz zobaczyć seksowną Brooke, spiskującą Stephanie, niezdecydowanego Ridge'a i całą resztę Forresterów. Zatem - chcecie, to oglądajcie i oceniajcie!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 65% uznało tę recenzję za pomocną (94 głosy).
Przemek
ocenia ten serial na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię