Recenzja filmu Nowicjat (2017)
Margaret Betts

Granice poświęcenia

"Nowicjat" to z pewnością jeden z najciekawszych filmów poruszających kwestię wstąpienia do klasztoru oraz ofiarowania swojego życia w imię wyższych wartości. Nie należy jednak patrzeć na ten ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Nowicjat (2017)
Pierwszy pełnometrażowy film fabularny Maggie Betts to subtelne dzieło podejmujące tematykę wiary w Boga. Główną postacią jest kilkunastoletnia Cathleen (Margaret Qualley), która poprzez wstąpienie do zakonu pragnie odnaleźć spokój, akceptację i poczucie wspólnoty. Chociaż akcja filmu toczy się na początku lat 60. w Stanach Zjednoczonych, przedstawione w niej wydarzenia mają tak ponadczasowy wymiar, że historia Cathleen mogłaby się równie dobrze wydarzyć dzisiaj w każdym miejscu na świecie, również w Polsce.

photo.title


Oglądając "Nowicjat" odnosi się wrażenie, że reżyser (Maggie Betts) stworzyła film, który ukazuje kwintesencję procesu dojrzewania i poszukiwania swojego miejsca w społeczeństwie. Tytułowy nowicjat to dwuletni okres poprzedzający właściwe śluby zakonne, podczas którego kandydat do życia zakonnego poznaje zasady rządzące tą wspólnotą, zgłębia wiedzę dotyczącą religii oraz buduje mocne fundamenty dla ostatecznego ofiarowania swojego życia służbie Bogu. Podobnie w filmie, przez dwie godziny towarzyszymy grupie dziewczynek, które postanowiły dołączyć do Klasztoru Ukochanej Róży. Nazwa tego konwentu odnosi się do szczególnej roli, która przypadła siostrom zakonnym, postrzeganym jako oblubienice Chrystusa. Kilkanaście adeptek łączy wspólna miłość do Boga. Jednocześnie poza sferą duchową muszą na co dzień mierzyć się z całkowicie przyziemnymi przeciwnościami, które stawia przed nimi życie zakonne oraz towarzyszące mu śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

photo.title


Cathleen Harris (Margaret Qualley) nie jest typową kandydatką na siostrę zakonną. Wychowywana tylko przez matkę, w dodatku w okolicznościach całkowicie sprzecznych nauce Kościoła, wydaje się nie mieć z nim nic wspólnego. Jej życie zmienia się, gdy w wieku 14 lat zostaje zapisana do szkoły prowadzonej przez zakonnice. Uwaga i opieka, którą została obdarzona, sprawiają, że dziewczyna odkrywa w sobie miłość do Boga, której to pragnie poświęcić swoje życie. Chociaż funkcjonowanie w klasztorze podporządkowane jest wielu zakazom, Cathleen świetnie odnajduje się w tym gąszczu reguł. Jednakże, gdy w jej życiu pojawi się pustka i tęsknota za tym, czego nie jest w stanie otrzymać od Boga – bytu niematerialnego, zwraca się z powrotem do doczesnego świata. Wydarzenia te zbiegają się z przyjazdem innej nowicjuszki - Emanuel (Rebecca Dayan), która w niejasnych okolicznościach opuściła macierzysty klasztor. Poświęcenie swojego życia Bogu i związane z tym wyrzeczenia zbliżają do siebie obie kobiety, które wbrew panującym w klasztorze zasadom zaczynają darzyć się uczuciem.

photo.title


Obraz zakonnego życie nie byłby pełen, gdyby nie została przywołana postać matki przełożonej, w której rolę fenomenalnie wcieliła się Melissa Leo. Przez większą część filmu możemy oglądać jak ta nestorka bezkompromisowo kieruje całym zgromadzeniem sióstr, nie godząc się na żaden głos sprzeciwu wobec ustalonych przez nią zasad. Informacje dotyczące dziejowych zmian dokonywanych podczas II Soboru Watykańskiego stanowią dla niej źródło frustracji, któremu daje upust w kontaktach z pozostałymi siostrami. Matka przełożona jest postacią, która nadaje rytm akcji filmu. To jej częste wybuchy emocji, a niekiedy również chwile zimnego opanowania, sprawiają że film z każdą sceną nabiera tempa.

photo.title


"Nowicjat" to z pewnością jeden z najciekawszych filmów poruszających kwestię wstąpienia do klasztoru oraz ofiarowania swojego życia w imię wyższych wartości. Nie należy jednak patrzeć na ten film wyłącznie przez pryzmat jego tematyki, gdyż stanowi on naprawdę świetny dramat, którego wartość podkreślają dokładne i przede wszystkim wielowymiarowe charakterystyki postaci. Oprócz wspomnianej już Melissy Leo, szczególny wyrazy uznania należą się Julianne Nicholson, która wcieliła się w postać matki Cathleen. Obie te kreacje aktorskie stanowią dzieła wybitne przyćmiewające nawet postać głównej bohaterki. Oglądanie ich konfrontacji to szczególna przyjemność, której nie powinien sobie odmówić żaden kinoman. 

Podsumowując, z połączenia niebanalnej historią i czarującej delikatności podjęcia tematu powstał ponadczasowy film, który skłania do refleksji dotyczących nie tylko kwestii wiary.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? Nikt jeszcze nie ocenił tej recenzji $percent% uznało tę recenzję za pomocną ($review.rating.count głosy).
_Padme_
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry