Recenzja filmu Powstanie Warszawskie (2014)
Miriam Aleksandrowicz
Jan Komasa

In memoriam

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że im mniej jest pośród żyjących tych, którzy na własne oczy widzieli powstanie warszawskie, tym śmielej i odważniej podejmowana jest ocena zrywu. Pośród polemik, ...
Filmweb sp. z o.o.
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że im mniej jest pośród żyjących tych, którzy na własne oczy widzieli powstanie warszawskie, tym śmielej i odważniej podejmowana jest ocena zrywu. Pośród polemik, czasem rzeczowych, zbyt często niestety agresywnych, film "Powstanie Warszawskie" nie zabiera głosu i nie staje po żadnej ze stron. Jest jak pomnik bez podpisu, a kto go zobaczy, nie będzie w stanie pozostać obojętnym, jakkolwiek miałby go zinterpretować.

Sam zabieg kolorowania archiwalnych nagrań z czasów wojny nie jest nowy, jednak "Powstanie Warszawskie" to pierwszy film w całości zmontowany z takich ujęć i ubrany w warstwę fabularną. Już z tego powodu film jest więc dziełem niezwykłym w skali światowej. Realizatorzy dokonali rzeczy absolutnie fenomenalnej, z pietyzmem oczyszczając i barwiąc klatka po klatce poszczególne fragmenty kronik. Świadomość autentyczności materiału sprawia, że trudno oprzeć się wrażeniu uczestnictwa w wydarzeniach jako niemy świadek. Widza przyzwyczajonego do pełnych spektakularnych akcji i patosu filmów wojennych, zaskoczy jednak szara (farby i tkaniny nie były wówczas tak kolorowe jak dziś), a przede wszystkim znojna wojenna rzeczywistość, pełna kurzu i brudu.

Obraz został zadedykowany pamięci dokumentalistów, którzy zamiast karabinu chwycili w czasie powstania za kamery i dzięki którym widz może dziś oglądać ujęcia filmu. Nawiązuje do tego również bezpośrednio warstwa fabularna, przedstawiająca powstanie z perspektywy dwóch braci, którzy kręcą materiał na potrzeby Wydziału Propagandy Armii Krajowej. Niczym uczestnicy powstania możemy więc oglądać nagrane specjalnie dla nas, nierzadko nawet reżyserowane, scenki z życia walczących warszawiaków. Kamera obserwuje wszystko: od wydawania zupy po rozbrajanie niewybuchów. Z każdą jednak minutą niegdyś ochoczo pracujące postaci stają się coraz bardziej ponure, a nieuchronność klęski i ogrom zniszczeń nie pozostawiają powstańcom żadnej nadziei. Ocierający się coraz częściej o śmierć bracia nie kręcą już materiału propagandowego dla powstańców, lecz dla przyszłych pokoleń. "Trzeba to pokazać, jak inaczej będą wiedzieli, jakie było to powstanie?". Kadry z kronik są ostatnim i być może jedynym śladem, jaki pozostał po wielu z walczących.

Niestety lista dialogowa i dubbing są zdecydowanie najsłabszą stroną filmu. Rozmowy braci drażnią swoją powtarzalnością, a bohaterowie ujęć niezgodnie z ruchem warg i niepotrzebnie komentują rzeczy, które i tak wynikają z obrazu, w dodatku z aktorską manierą. Krystalicznie czyste głosy brzmią jak nagrywane w profesjonalnym studio, a nie w warunkach polowych. Dla wytrąconego w ten sposób z wrażenia autentyczności widza lepiej by było, gdyby za narrację posłużyły tylko dobór i kolejność scen. Jedynymi fragmentami, gdzie dubbing brzmi zupełnie naturalnie, są fragmenty listów pisanych między bohaterami i być może w takiej konwencji powiodłoby się fabularne wzbogacenie filmu.

"Powstanie Warszawskie" celowo nie nadaje wydarzeniom niemal żadnego kontekstu. Od pierwszych ujęć widz znajduje się w środku krwawiącego miasta. Ktoś, kto nie zna historii powstania, nie dowie się niczego o jego przebiegu. Pytania "Po co?", "Czy warto?", "Jakie były szanse?" nigdy tu nie padną i nie doszukamy się w filmie rozważań na temat sensu zrywu. Nie ma też żadnych prób nauczania historii. Jest za to wojna i świst spadających bomb. Są ludzie, którzy pomimo czyhającej za rogiem śmierci starają się ubarwić sobie życie muzyką i pozowaniem do kamery. Jest chwytająca za gardło cisza towarzysząca wydobywaniu z gruzów kolejnych ciał zmarłych. Chłodne oko kamery skierowanej na ruiny miasta bezlitośnie ucina dywagacje o bohaterstwie powstańców czy lekkomyślności dowódców, każąc zamilknąć i pochylić się nad losem ofiar - już nie tylko powstania, ale wojen w ogóle.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 95% uznało tę recenzję za pomocną (100 głosów).
pan_makaron
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)