Recenzja serialu Czarodziejka z Księżyca (1992)
Takuya Igarashi
Kunihiko Ikuhara

Jak ktoś nie zna - nie przyznawać się!

Któż to nie marzył kiedyś o tym, by zostać superbohaterem? By ratować świat przed siłami ciemności? Na pewno każdy jest w stanie wymienić szereg własnych predyspozycji, które powinny gwarantować ...
Filmweb sp. z o.o.
Któż to nie marzył kiedyś o tym, by zostać superbohaterem? By ratować świat przed siłami ciemności? Na pewno każdy jest w stanie wymienić szereg własnych predyspozycji, które powinny gwarantować mu zostanie bohaterem. Ale jak to zwykle bywa, zaszczyt ten kopnął kogoś innego, osobę najmniej do tego powołaną. Usagi Tsukino (pol. Bunny Tsukino) to płaczliwa, niezdarna i leniwa czternastolatka. Wiecznie przesypia dźwięk budzika, wiecznie spóźnia się do szkoły, wiecznie śpi na lekcjach, dostaje same marne stopnie, a na dodatek jest wiecznie głodna. I taka oto osoba spotyka w pewien słoneczny poranek (oczywiście podczas sprintu do szkoły) czarnego kota z półksiężycem na czole. Już to samo sprawia, że kot wygląda podejrzanie, a tu się jeszcze okazuje, ze zna ludzką mowę! No i dalej sprawy toczą się już standardowo - Usagi okazuje się wybranym wojownikiem, mającym ratować świat przed demonami i wraz ze swoimi towarzyszkami (innymi czarodziejkami) odnaleźć tajemniczą księżniczkę.

Najbardziej chyba znana japońska kreskówka, która zapoczątkowała w Polsce modę na anime. Każdy chyba słyszał gdzieś ten tytuł i cokolwiek na jego temat. A jak nie, to się lepiej nie przyznawać. Starsi zapewne pamiętają jeszcze emisję "Czarodziejka z Księżyca" przez telewizję Polsat.

Pierwsza seria przygód nastoletniej zbawczyni świata dzieli się na dwie części. Najpierw walka z demonami, szukanie towarzyszek i tajemniczej księżniczki. Nieco później oczywiście dalsza walka z demonami (które się robią coraz sprytniejsze i coraz bardziej niebezpieczne) i walka z głównym wrogiem - Królestwem Ciemności. Księżniczka się już znalazła (zgadnijcie, kto to mógł być) towarzyszki też i w sumie utworzyła się całkiem wesoła kompania. Ale pierwsza seria to także początek miłości głównej bohaterki do tajemniczego Taxido oraz wieczne, przezabawne kłótnie z jego alter ego - Mamoru Chiba.

Seria jest dość stara i animacja raczej nie zachwyca, ale ogląda się znośnie. Oczywiście mamy tu do czynienia z przysłowiowymi już niemalże (w środowisku fanów anime) pół godzinnymi transformacjami głównych bohaterek i nie krótszymi przemowami umoralniającymi, skierowanymi głównie do demonów. Muzyka, trzeba to przyznać, mnie osobiście zachwyca. Niektóre kawałki są naprawdę prześliczne i wcale nie brzmią kiczowato czy cukierkowo. Soundtrack nadaje się do słuchania i bez związku z anime. Również czołówka ma w sobie to "coś" magicznego i zarazem niesamowitego. Postacie tworzą różnorodną mozaikę charakterów i zasługują na sympatię. Szczególnie Ami Mizuno, czyli czarodziejka z Merkurego, cicha i wrażliwa, najlepsza uczennica, ale bardzo nieśmiała. Dopóki nie spotkała Usagi nie miała żadnych przyjaciół.

Niestety trzeba poruszyć jeszcze jedną bolesną sprawę, a mianowicie polskie tłumaczenie, które nieoficjalnie uzyskało status najtragiczniejszego tłumaczenia Polsatu. Każdy fan "Czarodziejki z Księżyca" zna jego najbarwniejsze przykłady takie jak: "Groch, fasola, silna wola!" czy "Mydło powidło!", jak i również sławetną Czarodziejką z Jupitera albo Uranosa. Osobiście więc polecam to anime tym, którzy chcą sobie odświeżyć wspomnienia z dzieciństwa lub obejrzeć coś głupiego, naiwnego oraz śmiesznego (tak dla czystej rozrywki), ale odradzam korzystanie zarówno z polsatowskiego tłumaczenia, jak i lektora.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (22 głosy).
Ashura
ocenia ten serial na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię