Recenzja filmu Jason X (2001)
James Isaac

Jason, gdzie Cię jeszcze nie było?

"Piątek trzynastego" to seria, która bez wątpienia jest zasłużona dla kina grozy. Widział ją lub chociaż o niej słyszał każdy miłośnik horrorów. Gdy z biegiem czasu do tytułu dopisywano ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Jason X (2001)
"Piątek trzynastego" to seria, która bez wątpienia jest zasłużona dla kina grozy. Widział ją lub chociaż o niej słyszał każdy miłośnik horrorów. Gdy z biegiem czasu do tytułu dopisywano poszczególne numeracje, seria staczała się niestety coraz niżej. Powód jak zawsze ten sam – chęć zysku kosztem dobrego mienia cyklu. Coraz więcej nielogiczności w fabule, brak pomysłu i świeżości wyraźnie doskwierał kolejnym odsłonom. Najwyraźniej można było zaobserwować to w dwóch poprzednich częściach. Każdy wcześniejszy epizod powielał schemat poprzednika, więc tym razem twórcy postanowili wprowadzić radykalne zmiany. Jason, Crystal Lake w zasadzie znasz już jak własną kieszeń, ostatnimi czasy zawitałeś nawet do Manhattanu. Gdzie Cię jeszcze nie było? No tak, pora ruszać w kosmos.  

W ten oto sposób Jasona przeniesiono z obozu Crystal Lake do roku 2455 (!). Jak się okazuje Ziemia uległa całkowitej dewastacji, a ludzkość zamieszkuje teraz inną planetę. Ekspedycja badaczy po 400 latach postanawia wrócić na Ziemię. Naukowcy odnajdują tam dwa zamrożone ciała. Nie trudno się domyślić, że jedno z ciał należy do Jasona. Druga osoba to młoda kobieta. Ich ciała zostają zabrane na statek. Gdy pasażerowie się dowiedzą, że zabrali ze sobą psychopatycznego zabójcę, będzie już za późno. Nie ma już odwrotu - odmrożony Jason eliminuje każdego po kolei…

Koncepcja przeniesienia serii w kosmos była delikatnie mówiąc bardzo ryzykowna. Niemniej jednak uważam, że twórcom należą się brawa za samą próbę. Pomysł co by nie mówić jest bardzo oryginalny. Szkoda tylko, że jak to często bywa z wykonaniem jest już gorzej. Nikogo nie zaskoczę, jeżeli powiem, że film zetknął się ze sporą krytyką, dlatego też miałem pewność, że seans filmu "Jason X" będzie dla mnie bardzo ciężką przeprawą. Jak się okazało, nie było wcale najgorzej, powiem więcej, byłoby dobrze, ale…właśnie, ale gdyby nie ostatnie 20 minut filmu. Twórcy filmu zebrali się na ogromną głupotę, o której po prostu żal mi pisać. Pojawienie się ulepszonego Jasona całkowicie zepsuło dosyć starannie budowaną atmosferę grozy, a zamieniło się w tandetną papkę rodem z najgorszych filmów sci-fi. Do tego należy dodać końcową scenę, gdy Voorhees wchodzi w atmosferę - istna żenada. "Jason X" przeistacza się dość niespodziewanie w komedię, a widzowie zniesmaczeni tym faktem zaczynają się zastanawiać, jak można było z tak dobrej serii zrobić pośmiewisko? Aktorzy, delikatnie mówiąc, nie wspięli się na wyżyny swoich możliwości. Efekty specjalne również nie są najwyższej klasy jak na początek XXI wieku. Widać to zwłaszcza we wspomnianych przeze mnie wyżej końcowych scenach filmu, które wzbudzały jedynie politowanie. Muzykę skomponował i tym razem Harry Manfredini, choć zbytnio się ona niczym nie wyróżnia na tle poprzedników. Brak klimatu poprzedników spowodowany jest głównie przez futurystyczne pomieszczenia, które w niczym nie przypominają zacisznego i klimatycznego Crystal Lake. Mimo szeregu wad "Jason X" wcale nie jest tak fatalny, jak o nim pisano. Tak jak to było w poprzednich częściach, tak i teraz zdecydowanie największym atutem filmu jest sam Jason. Kane Hodder i tym razem spisał się bez zarzutu, a krwi leje się całkiem sporo, bo sam uśmierca on swoje ofiary w dość wymyślny sposób, używając przy tym cudów nowoczesnej techniki. 

"Jason X" to film, który nikogo nie pozostawi obojętnym, ale na pewno zdecydowana większość bezlitośnie zmiesza go z błotem. Jedynie największy miłośnik będzie szukał tu pozytywów, i na pewno je znajdzie, choć pomysł z Uber-Jasonem niejednego z nich przysporzy o zawroty głowy. Fani serii z pewnością mimo wszystko skuszą się na seans. Osoby, które nie miały styczności z poprzednikami, powinny omijać go szerokim łukiem. Początek był dobry i obiecujący, dalsza część filmu trzymała niezły poziom i gdyby nie ostatnie tragiczne 20 minut tej produkcji, ocena byłaby znacznie wyższa. Ale głupota twórców nie znała granic i niestety znacznie obniżyła notowania tego filmu, a szkoda.  
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 56% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
Ceglas
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię