Recenzja filmu Corgi, psiak Królowej (2019)
Ben Stassen
Vincent Kesteloot

Karykatura

Najnowszy film Bena Stassena jest animacją, która niestety nie spełnia swojej roli. Film przedobrzył z połowicznie zakamuflowanymi treściami nieodpowiednimi dla najmłodszego widza.
Filmweb sp. z o.o.
Od czasu premiery "Shreka" podczas omawiania poszczególnych filmów animowanych często powraca wątek uniwersalności fabuły tych dzieł. Wspomniany film był przełomowy pod kątem kina familijnego, bo oprócz świetnej zabawy dla najmłodszych, łechtał intelektualnie również starszego widza. Sam czasami przyłapuję się na tym, że podczas seansu najnowszych animacji brakuje mi tego typu bodźców. "Corgi" jest filmem, który rzuca nowe, ciemniejsze światło na przedstawioną tematykę.

photo.title


Rex, tytułowy psiak królowej, to stereotypowy rozpieszczony przedstawiciel rodziny królewskiej. Życie upływa mu na pławieniu się w pałacowych luksusach i leniwym spełnianiu wszystkich swoich zachcianek. Zbiegiem okoliczności i zakulisowych afer na dworze, młody corgi nagle znajduje się w sytuacji, w której musi sprostać trudom pozapałacowego życia. Piesek postanawia jak najszybciej wrócić do swojego domu, lecz okazuje się że nie jest to takie proste, jak mogłoby się na początku wydawać.

Realia belgijskiej animacji są mocno osadzone w rzeczywistości. Dość powiedzieć, że już samym punktem wyjścia dla fabuły jest zamiłowanie Elżbiety II do psów rasy corgi. Poza królową i księciem Filipem, istotnym elementem fabuły jest mocno skarykaturyzowana amerykańska para prezydencka. Twórcy animacji dość krytycznie podchodzą do przedstawianych postaci. Najmocniej w animacji obrywa Donald Trump. Wśród żarcików co prawdą pojawiają się te bardziej subtelne (butelka coli na której jako logo widnieje napis covfefe), ale większość czerpie garściami z mniej wyszukanych interpretacji charakteru i zachowań amerykańskiego prezydenta. Jednowymiarowo jest przedstawiana również brytyjska królowa oraz Melania Trump. Do innych personalnych ataków można zaliczyć również imię głównego antagonisty - pieska Corgi z dużym parciem na szkło; a także wątek amerykańskiej adoratorki Rexa, która za wszelką cenę chce się wżenić w brytyjską rodzinę królewską.

photo.title


Widzowie, którym nie po drodze z niewybrednym obśmiewaniem osób publicznych, mogą czuć pewne zażenowanie oglądając powyższe gagi. Jednak nie to jest największym problemem filmu. "Corgi" jest filmem dla dzieci, w którym znajdują się dość jasne i z lekkością podane nawiązania do nimfomanii, brania narkotyków, czy też całkiem dosadne sceny przemocy. Wszystko to przeplatane miłym dla oka slapstickiem i prostą, niezobowiązującą fabułą.

Najnowszy film Bena Stassena jest animacją, która niestety nie spełnia swojej roli. Film przedobrzył z połowicznie zakamuflowanymi treściami nieodpowiednimi dla najmłodszego widza. Również w motywacjach bohaterów trudno doszukiwać się altruizmu, czy jakichś szlachetnych pobudek - bohaterowie przeważnie działają w imię własnych korzyści. Zazwyczaj przy okazji seansów filmów familijnych chce się, żeby dziecko rozumiało jak najwięcej. Natomiast po seansie "Psiaka królowej" rodzic może dojść do wniosku, że najlepiej by było, gdyby dziecko zrozumiało z niego jak najmniej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię