Recenzja filmu 300 (2006)
Zack Snyder

Kiedy mit i rzeczywistość spotykają się

Granica pomiędzy głupotą a odwagą jest niezwykle cienka i niewielu potrafi odróżnić jedno od drugiego. Gdzie kończy się chwała, a zaczyna szaleństwo i brak logiki? To jedno z nadrzędnych pytań, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa 300 (2006)
Granica pomiędzy głupotą a odwagą jest niezwykle cienka i niewielu potrafi odróżnić jedno od drugiego. Gdzie kończy się chwała, a zaczyna szaleństwo i brak logiki? To jedno z nadrzędnych pytań, jakie padają w odniesieniu do epickiej, na wskroś mitycznej opowieści o trzystu, którzy rzucili wyzwanie tysiącom.

Niewyobrażalny wręcz patos tej historii wyrasta z niecodziennego poświęcenia. Nie chodzi tu bynajmniej o samo starcie pod Termopilami, co raczej o sam fakt istnienia czegoś, co dziś określamy frazeologizmem "spartańskie wychowanie". Właśnie na podstawie znajomości obyczajów jednego z najsilniejszych greckich polis można wykluczyć wspomnianą wyżej głupotę i szaleństwo. Nic bowiem bardziej mylnego, a zarazem niesprawiedliwego, jak przypisanie Sparcie i jej żołnierzom miana szaleńców i głupców. Trzeba wiedzieć, że wyrastali oni w bólu, cierpieniu, a co najważniejsze pod presją wpajanych im stale ideałów. Dorastali tak nie do władzy czy bogactwa, ale po to, by żyć i umrzeć w chwale spełnienia najwyższego obowiązku, który narzucono im już od najmłodszych lat. Kult tężyzny fizycznej, pogarda dla słabych i upośledzonych, przy jednoczesnym szacunku dla kobiet i starców to podstawy spartańskiego modelu państwa. Modelu, który przyniósł Sparcie potęgę i sławę, jakiej nie dostąpiło żadne z greckich polis.

To wszystko jednak tylko mit. Na ile jest on prawdziwy? Można by w nieskończoność zastanawiać się nad ewentualnymi różnicami historycznymi i faktyczną dyferencją między współczesnym wyobrażeniem. Toteż nie można oceniać filmu Zacka Snydera pod kątem wierności historycznej. Twórca, którego dorobek sprowadza się jedynie do tandetnego remake'u filmu "Świt żywych trupów", tym razem za cenę 60 milionów dolarów realizuje prawdziwie wysmakowane wizualnie arcydzieło. Fakt, iż film ten powstał na bazie komiksu twórcy "Sin City - Miasto grzechu" - Franka Millera, tym bardziej zachęca i podnosi rangę widowiska.

Jak zaznaczyłem na początku, nie ma sensu przedstawiać historycznego zarysu, tła opowieści, który każdy dobrze zna, choć należy zdawać sobie sprawę, że komiks dokłada nieco od siebie. Tak więc, skupmy się na samym filmie. Zaczyna się imponująco. Mocno zarysowany wstęp nakreśla nam wizerunek Spartiaty. Wprowadza nas do świata walki, która toczy się nieustannie. Świat bowiem zrodził się w walce i to właśnie jej zawdzięcza swój byt. Nie ma sensu wchodzić tu w warstwę symboliczną, interpretować obrazy wielkiego wilka czy sprytnego młodzieńca, który nie czuje strachu. Drugiej strony jednak, ten drugi obraz może stanowić swoistą klamrę opowieści, kiedy to widzimy już dorosłego mężczyznę, który nie czuje strachu, stojąc naprzeciw Króla Królów. Oczywiście samym sednem "300" jest bitwa. Jeśli chodzi o głupotę, o której cały czas wspominam, to byłoby nią skupienie się jedynie na samej bitwie - co jest przecież rzeczą niemożliwą, a z resztą niezbyt interesującą. Wierni temu Miller i Snyder postarali się o znakomitą oprawę całości. Dzięki temu razem z drużyną Leonidasa podziwiamy dumę perskiego poselstwa, królową Gorgo - żonę Leonidasa, czy wreszcie wspaniały sztorm, który rozbija niezliczone perskie okręty.

Aż kusi, by do każdej sceny dołączyć mały komentarz, jednakże nie jest to wskazane dla tego typu historii, która na podobieństwo tragedii antycznej wymaga sprawnej, pozbawionej komentarza narracji płynności akcji. Tym śladem doprowadzi nas do tragicznego końca, po którym powinniśmy przeżyć katharsis. Czy jest jednak sens nad tym rozważać? Kolejne sceny dają nam jednoznaczną odpowiedź. Spartańska technika walki jest nie do porównania - sprawia, że z zapartym tchem przyglądamy się, jak oddział Leonidas toruje sobie drogę przez perskie zastępy. Bez komentarza, który jest tu zbędny. Jedynie te same technicznie doskonałe ruchy - sekwencje. Proste kombinacje ciosów włócznią i obrony tarczą tworzą złudzenie mechanizacji, hiperbolizacji walki, niemal braku realizmu, co raczej powinno się nazwać nadrealizmem. To z kolei nadaje opowieści wymiar boski. I tak dochodzimy znów do płaszczyzny filozoficznej interpretacji. Potomkowie Achillesa z góry skazani na porażkę, sterowani przez bogów wypełniają z honorem dane im przeznaczenie. Nie ma tu miejsca na miłość czy jakąkolwiek formę współczucia. To skłania nas do refleksji nad uniwersalizacją tej historii. Bo czyż nie można tego odnieść do dzisiejszego świata, w którym piękno, chwała zastąpione zostały masową, pustą i próżną chęcią sławy wystawioną na żer wciąż wygłodniałej masy? Wraz z upadkiem Leonidasa zatracono poczucie obowiązku. Załamało się uwielbienie walki, która stała się (chociaż była) już codziennością, to codziennością, której się poddaliśmy. Na krótko bowiem Leonidas pokazał innym, że jedynym, co tak naprawdę należy do nas, jest nasza silna wola. W tym wypadku wola wyboru, wolność podejmowanej decyzji. Zwycięstwo pod Platejami, odwet za śmierć Leonidasa, dopełnia tragedii. Zatracono ideały spartańskiego ducha, co stało się początkiem końca świetności greckich polis.

Jak widać można tak dywagować w nieskończoność, a sam film podobnie jak znana dobrze historia skłania do refleksji, rzutuje na przyszłość. Jednakże jest to wielce uwspółcześniona, piękna obrazowo historia męstwa i odwagi trzystu Spartan pod wodzą Leonidasa. Snyder za pomocą technik komputerowych stworzył monumentalny epos, który jest jedynie przebłyskiem greckiej świetności i daje nam namiastkę wyobrażenia potęgi "spartańskiego wychowania". Ta namiastka czyni nas malutkimi w stosunku do tamtych wydarzeń i ludzi, którzy potrafili zdobyć się na coś, co zostanie w pamięci na całą wieczność. Tak oto mit stał się rzeczywistością, a rzeczywistość przeistoczyła się w mit. Nie raz jeszcze podobni Snyderowi wspomną o Sparcie. Za radą Simonidesa na wieki nieśmiertelny pozostanie napis: "Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżymy - jej syny. Posłuszni jej prawom do ostatniej godziny".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (16)

zobacz wszystkie