Recenzja gry Call of Duty: Infinite Warfare (2016)
Michał Konarski
Jacob Minkoff

Kosmiczna odyseja

Fantastycznonaukowa epopeja wciąż trwa, a gracze znów wskakują w mundur mężnego, odważnego bojownika.
Filmweb sp. z o.o.
Od początku swego istnienia seria "Call of Duty" podążała za aktualnym trendem w postaci osadzania akcji nowoczesnych strzelanin w czasach II wojny światowej. Nowatorskie podejście do tematu pozwoliło wyrzucić za burtę dotychczasowego tyrana, jakim bez wątpienia był cykl "Medal of Honor". Niestety nic nie trwa wiecznie i gracze sięgający każdorazowo rok po roku po nową odsłonę serii, musieli w końcu powiedzieć dość. Aby zatrzymać przy sobie tak liczną społeczność maniaków zmagań sieciowych, konieczne było podjęcie odpowiednich kroków. W ten sposób Infinity Ward, Treyarch oraz Sledgehammer zabrało nas na Bliski Wschód, do zniszczonej Europy czy w końcu... w kosmos. Fantastycznonaukowa epopeja wciąż trwa, a gracze znów wskakują w mundur mężnego, odważnego bojownika.
photo.title


W bardzo odległej przyszłości światem rządzą dwie, potężne organizacje militarne, wyruszające na podbój Wszechświata. W grze wcielamy się w postać niejakiego kapitana Reyesa, który musi stawić czoła "tym złym". Jak widać fabularnie "Infinite Warfare" nie zaskakuje. Po fantastycznej trylogii "Modern Warfare" liczyłem na barwne, zapadające w pamięć postaci z bogatym życiorysem oraz niespodziewane zwroty akcji, które nie pozwolą się nudzić. Jak na serię przystało - główny bohater to odważny, podejmujący zawsze trafne decyzje żołnierz, zaś antagonista to bezwzględny, okrutny typ, którego musimy jak najszybciej wyeliminować. Nie mniej jednak kampania została wykonana bardzo sprawnie, dzięki czemu jej ukończenie nie stanowi już przykrego obowiązku podyktowanego chęcią uzyskania przewagi w trybie sieciowym. Do tej pory przygoda dla pojedynczego gracza miała jedynie charakter interaktywnego samouczka, mającego na celu przygotowanie gracza do potyczek w trybie multiplayer. Niezaprzeczalną nowością okazało się wprowadzenie do gry starć powietrznych, dzięki czemu rozgrywka staje się jeszcze przyjemniejsza. Kampania została ponadto poprowadzona w bardzo umiejętny sposób. Misje są interesujące, efektowne oraz dostatecznie długie. Sztuczna inteligencja nie kuleje na wyższych poziomach trudności, zaś strzelanie jest naprawdę satysfakcjonujące. W dodatku do naszej dyspozycji oddano cały wachlarz rozmaitych gadżetów pokroju chociażby granatów antygrawitacyjnych. Warto również odnotować, iż "Infinite Warfare" otrzymało pełną, polską wersję językową. Aktorzy wykonali swoją pracę wyśmienicie. Brzmią naturalnie, a co najważniejsze - udało im się uniknąć przesadnej teatralności, którą mogliśmy zaobserwować chociażby w konkurencyjnym "Battlefieldzie 1".
photo.title


Nie jest tajemnicą, że corocznym daniem głównym jest tryb wieloosobowy. Niestety zmian względem poprzedniej odsłony jest stosunkowo niewiele. Mapy mimo, iż wizualnie piękne - zupełnie mnie do siebie nie przekonały i prawdę mówiąc zdecydowanie lepiej w tym aspekcie poradzili sobie programiści z Treyarch. Tradycją okazało się wprowadzenie do gry całej masy rozmaitych trybów, z których największą popularnością cieszą się klasyczne deathmatche oraz dominacja, polegająca na przejmowaniu określonych obszarów na mapie. Podobnie jak w trzecim "Black Ops" do naszej dyspozycji oddano kilka klas postaci, cechujących się specjalną sztuką broni. Rozgrywka jest emocjonująca, szybka oraz... miejscami naprawdę irytująca. Postacie wykonują wślizgi, biegają po ścianach i strzelają z nadludzką precyzją. Osoby, które przespały kilka ostatnich odsłon serii mogą mieć niemały problem z odnalezieniem się w tym tytule. 
photo.title

Oprócz wymienionych powyżej trybów zabawy, IW udostępniło graczom tryb zombie. Akcja rozgrywa się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zaś nasz bohater trafia do upiornego parku rozrywki, gdzie zmuszony jest odpierać ataki hord krwiożerczych zombie. Rozgrywka solowa z góry skazana jest na porażkę, a gra ma niestety poważny problem z dobraniem do zabawy chętnych graczy z różnych części globu. 
photo.title  
"Call of Duty: Infinite Warfare" to kolejne "niezłe" "Call of Duty". Tym razem twórcy zaskoczyli świetnie przygotowaną, iście filmową kampanią dla pojedynczego gracza, lecz zawiedli w kwestii trybu sieciowego, dla którego to większość graczy sięga po kolejne odsłony tej i tak już zmęczonej serii. Osoby poszukujące dobrze zaprojektowanej, lecz spłyconej fabularnie kampanii powinny zainteresować się tym tytułem, jednakże miłośnicy potyczek sieciowych raczej powinni sięgnąć po "Black Ops III" lub po "WW2". 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (1 głos).
Krzychu_800
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra