Recenzja filmu Colt 45 (2014)
Fabrice Du Welz

Kula nigdy nie kłamie

Takie kino lubię; konkretne, upakowane w akceptowalnym czasie trwania (75 minut), z solidnie nakreślonymi postaciami i bez zbędnych dłużyzn. "Colt 45" jest co prawda, pod względem realizacyjnym, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd Colt 45 (2014)
Lipiec wyjątkowo rozpieścił fanów francuskiego kina akcji, bowiem premiery na płytach DVD miały produkcje "Świadek" i "Colt 45" przynależące do tego gatunku. Pierwszy tytuł okazał się "tylko" solidnym thrillerem będącym owocem prac duetu Cavayé-Lindon, którzy dostarczyli wcześniej widzom znacznie ciekawszy obraz "Dla niej wszystko". Druga pozycja, "Colt 45", nie rokowała zbyt dobrze przed seansem, na pierwszy rzut oka oferując jedynie mało znaną obsadę oraz skrypt od kompletnego "żółtodzioba". Jeśli jednak początkujący scenarzyści mają debiutować z taką historią i w takim wydaniu jak w filmie Fabrice'a Du Welza, to jestem jak najbardziej "za".

Vincent Milès (Ymanol Perset) posiada niezwykłe zdolności strzeleckie, które wykorzystuje w pracy instruktora oddziałów specjalnych. Młody chłopak bryluje również we wszelkich zawodach, wygrywając liczne turnieje i ustalając coraz to nowe rekordy. Gdy jednak niedoświadczony funkcjonariusz spotyka Milo Cardenę (Joey Starr), starego wygę o tajemniczej przeszłości, nie zdaje sobie on nawet sprawy z konsekwencji nowej znajomości. Milès odmawia sprzedaży koledze po fachu prototypowych naboi dziurawiących kamizelki kuloodporne jak sito, czym wplątuje się w kryminalną intrygę. Vincent zostaje wrobiony w zbrodnię, w wyniku której zmuszony jest oszukiwać przełożonych i grać na dwa fronty. Jak długo uda się Milèsowi ukrywać prawdę o swych czynach?

Takie kino lubię; konkretne, upakowane w akceptowalnym czasie trwania (75 minut), z solidnie nakreślonymi postaciami i bez zbędnych dłużyzn. "Colt 45" jest co prawda, pod względem realizacyjnym, filmem drugiej kategorii, jednak dobrze rozpisany scenariusz z niebanalnymi wątkami udanie maskuje wszelkie niedostatki budżetu.

Główny motyw będący trzonem historii jest świetny. Oto mamy postać młodego gliny, który przez własną naiwność wpada w kłopoty, z których następnie desperacko stara się wykaraskać. Początkowo chłopak ulega jedynie drobnemu szantażowi, by z czasem coraz bardziej naginać granice prawa i lawirować między domysłami podejrzliwych kolegów z pracy. Przez cały seans widz obserwuje rozwój bohatera, który z niewinnego policjanta z zerowym licznikiem zabójstw na koncie staje się... cóż, nieco bardziej doświadczonym osobnikiem. "Colt 45" dobrze oddaje również konsekwencje ryzykownego manipulowania ludźmi i otoczeniem, które kończy się śmiercią niewinnych osób i pragnieniem zemsty na "tych złych". Kto jednak tak naprawdę jest katalizatorem coraz tragiczniejszych zdarzeń? Rozstrzygnięcie tej kwestii leży przede wszystkim w rękach odbiorcy...

Pomimo dokuczającego tu i ówdzie niskiego zaplecza finansowego, w ogólnym rozrachunku sceny akcji wypadają pozytywnie. Reżyser z wyczuciem oddał dynamikę ruchów wyćwiczonego do granic możliwości Milèsa, który operuje każdym rodzajem broni niczym z góry zaprogramowana maszyna. Protagonista już w pierwszych sekwencjach na strzelnicy udowadnia swe obycie z pistoletem, ładując pociski w tarcze z prędkością światła, zmieniając przy tym magazynek w mgnieniu oka. Zupełnym kontrastem do wspomnianej sceny jest zaś pierwsza "poważna" akcja Vincenta, podczas której młodzian wychodzi w pierwszym szeregu na nieznany teren. Jak skomentował niewinność Milèsa jeden z przełożonych: "trenujesz profesjonalnych zabójców do walki, choć sam nigdy nikogo nie pozbawiłeś życia". Jak się okazuje, teoria i praktyka często nie idą tą samą drogą...

Fabuła filmu jest naprawdę ciekawie rozpisana, do tego zaskakuje brakiem nietykalności kluczowych postaci. W świecie "Colta 45" śmierć może ponieść każdy, niezależnie od roli i charakteru. Dzięki nagłym i nieprzewidywalnym zgonom stanowiącym pośrednie i bezpośrednie reperkusje działań bohatera, widz trzymany jest w niepewności do samego zakończenia policyjnej historii.

Razić może nieco niedociągnięty motyw prototypowej amunicji, który w zwiastunie produkcji stawiany był na pierwszym planie. Owszem, nowoczesne pociski rozsadzające kamizelki stają się w pewnym momencie kartą przetargową, jednak ich rola w całej opowieści została mocno zredukowana. Inna sprawa, iż dzięki temu film skupia się na pełnokrwistych postaciach i ich losach, co z pewnością docenią koneserzy klimatycznego kina.

Niezbyt rozpoznawalna obsada "Colta 45" w ogóle nie przeszkadza w odbiorze produkcji, ponieważ aktorzy świetnie sprawdzili się w powierzonych im rolach. Szczególnie należy docenić Ymanola Perseta odgrywającego Vincenta Milèsa, gdyż jest to pierwszy naprawdę duży występ Francuza na ekranie, zaś... zaledwie drugi w przeciągu całej jego kariery. Przeszkadzać niektórym kinomanom może natomiast chwilami przegadany rozwój zdarzeń, jednak trudno nakreślić sylwetki postaci samą akcją, prawda?

Podsumowując, "Colt 45" to spore zaskoczenie, które pojawiło się dosłownie znikąd. Dosadny klimat kina francuskiego do spółki z nośną tematyką skorumpowanych gliniarzy i ciekawym rozwojem historii po prostu wciąga widza w wir wydarzeń. Skondensowanie treści we wspomnianych 75 minutach spowodowało zaś, iż film raczej nie ma prawa się dłużyć. Gdyby tylko obraz miał większy budżet, rozmach i znane nazwiska w obsadzie, moglibyśmy mieć do czynienia z pozycją bardzo dobrą. Mimo wszystko "Colt 45" zasługuje na sprawdzenie, wygrywając wyścig o portfel kinomana z wypuszczonym w tym samym czasie "Świadkiem" o długość całej ręki.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
kulak4
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry