Recenzja serialu Gra o tron (2011)
Brian Kirk
Daniel Minahan

Nowa nadzieja fantasy?

HBO, jedna z największych stacji telewizyjnych, produkuje serial za serialem, walcząc o widza do ostatniej kropli krwi. Niestraszna dla niej wojna, więc tworzy znakomity "Pacyfik". Nie boi się ...
Filmweb sp. z o.o.
HBO, jedna z największych stacji telewizyjnych, produkuje serial za serialem, walcząc o widza do ostatniej kropli krwi. Niestraszna dla niej wojna, więc tworzy znakomity "Pacyfik". Nie boi się gangsterów - produkuje świetne "Zakazane Imperium". Kiedy pojawiła się pierwsza informacja, że HBO zabiera się za adaptację jednej z najlepszych powieści fantasy, epickiej sagi G. R. R. Martina, czyli cyklu "Pieśni Lodu i Ognia", miałem obawy, czy to nie jest porywanie się z motyką na słońce. Mimo że poprzednie produkcje były bardzo udane, nie wierzyłem, że teraz podoła tak karkołomnemu zadaniu. Gdy myślę o serialach fantasy, mam przed oczami kiczowatą "Xenę", metroseksualnego "Herkulesa" i naszego "Wiedźmina". Nawet Sam Raimi zawiódł miłośników tego gatunku, adaptując "Miecz prawdy".

"Gra o tron", pierwszy z czterech napisanych tomów, to nie jest grzeczna baśń dla dzieci. Takiej ilości seksu, krwi oraz intryg w gatunku fantasty nie uświadczycie w innych powieściach. Bo jak już ktoś słusznie wspomniał, to taka "Rodzina Soprano" w Śródziemiu.
Serial reklamowano jako kolejnego "Władcę Pierścieni", gdyż miało to przyciągnąć jak największą liczbę widzów. Jedyne, co spaja obydwie sagi, to wymyślony świat i pewne elementy magiczne. Tutaj są to: wielki mur oddzielający zimną i dziką północ od południa, tajemniczy Inni, podobne do wilków wilkory oraz to, co jest kwintesencją gatunku, czyli smoki. Czytając tę znakomitą, nie ukończoną jeszcze serię, każdy czytelnik marzył, by zobaczyć ja na ekranie.

Zaintrygowany fragmentami pokazanymi w zwiastunie, odliczałem cierpliwie dni do premiery. Za oknem padał śnieg, a w pobliskim lesie było słychać wycie wilka, gdy zasiadłem wygodnie w swym ulubionym fotelu. Na ekranie mego królewskiego LCD ukazał się świat, który pochłonął mnie tak samo jak książkowy odpowiednik. Czułem zimno, a magia spłynęła na mnie i nie opuszczała długo po seansie. Sentencja: "Nadchodzi Zima" nabrała realnego znaczenia. Świetnie dobrani aktorzy spisali się na medal. Szczególnie przykuwał uwagę Peter Dinklage w roli karła Tyriona Lannistera, debiutująca Maisie Williams jako Arya Stark oraz, jak zawsze, ładnie prezentujący się w rycerskim stroju, Sean Bean. Wiedziałem już wtedy jedno - to będzie najlepszy serial fantasy. Czy się myliłem?

Dziesięć odcinków zleciało szybko, a odpowiedź na powyższe pytanie brzmi nie - bo "Gra o tron" to rzeczywiście produkcja, która w tym gatunku nie ma sobie równych. Mimo że były odcinki gorsze i lepsze, jest to znakomita adaptacja i co ważne, bardzo wierna książce. Dla niektórych serial może wydać się zbyt przegadany, a wszyscy, którzy spodziewali się rozmachu godnego filmów Petera Jacksona, minę mogą mieć niewesołą. Ale jeśli nie przeszkadzają Wam brutalne sceny, ostra erotyka i gustujecie w filmach, których akcja dzieje się w czasach średniowiecza, to wówczas zauroczycie się tym serialem. Na szczególne brawa, oprócz wspomnianego już aktorstwa, o którym można napisać osobny artykuł, zasługują również różne detale, takie jak kostiumy czy zrobione z wielką dbałością o szczegóły uzbrojenie. Pomyślicie teraz, że gdy w samych superlatywach opowiadam Wam o tej produkcji, to uważam, że powstało arcydzieło. Otóż nie, teraz do słoika miodu trzeba wrzucić parę łyżek dziegciu. Mały budżet nie pozwolił na większy rozmach, scenografia czasem kuleje i najważniejszy zarzut: wilkory, które w książce każdy wyobrażał sobie jako potężne przerażające bestie, tutaj nie straszą. Stworzenie takich istot na komputerze byłoby zbyt kosztowne, nie zapominajmy jednak, że to serial, gdzie najważniejszy jest klimat, a ten trzeba przyznać, dzięki świetnej wpadającej w ucho muzyce jest niezwykły. Na uznanie zasługuje również ciekawie zrobiona graficznie i plastycznie czołówka.

Wierzę, że ten serial będzie nową nadzieją dla gatunku fantasy i jestem przekonany, że zdobędzie wiele nagród. Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, gdyż kolejny sezon wystartuje wiosną 2012 roku. Jeżeli telewizja HBO zwiększy budżet, to "Starcie Królów" może być arcydziełem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (751 głosów).
Aragorn88
ocenia ten serial na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)