Recenzja filmu Iron Man 2 (2010)
Jon Favreau

Obywatel Stark

I jeszcze ta Scarlett Johansson... Reżyserowi  Jonowi Favreau powinno się przyznać medal za ubranie seksownej aktorki w obcisły, skórzany kostium. Boska Scarlett już dawno nie była tak ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Iron Man 2 (2010)
Jak to szło? Wielka siła wiąże się z wielką odpowiedzialnością? Tony Stark (Robert Downey Jr.) dodałby do tego zestawu dobrą zabawę. Wraz z ujawnieniem światu swojej drugiej tożsamości  miliarder stał się gwiazdą największego formatu – organizowane przez niego targi technologii oblegane są przez ekipy z kanałów rozrywkowych, które zwykły się raczej pojawiać na premierach filmów. Ubrany w kostium Iron Mana Tony wlatuje przez dach na scenę, a potem przy wsparciu tuzina gibkich tancerek odsłania przed zebranymi gośćmi swoją wizję idealnego świata. Bohaterowi w pojedynkę w ciągu pół roku udało się zażegnać wszystkie militarne konflikty na Ziemi. Amerykańskiemu rządowi nie podoba się jednak działalność człowieka w żelazie  -  komisja z Waszyngtonu próbuje wymóc na nim, aby udostępnił wojsku plany swych technicznych cudeniek.

Tony nie zmienił się ani na jotę. Wciąż jest cynicznym, zadowolonym z siebie playboyem, który  nie lubi mieć nad sobą bacika. I dzięki Bogu! To właśnie charakter głównego bohatera w połączeniu z urokiem osobistym grającego go Downeya Jr. sprawia, że drugą część "Iron Mana" ogląda się z przyjemnością. Nawet gdyby w filmie zamiast komputerowych efektów zostały użyte kurpiowskie  wycinanki, i tak bawiłbym się na nim dobrze. Stark jest bowiem postacią niejednoznaczną – za jego szlachetnymi pobudkami oraz luzackim zachowaniem bardzo często kryje się najzwyklejsza megalomania. Tony czuje się patriotą, który chce żyć w wolnym kraju. Najlepiej byłoby jednak, gdyby to on ustalał zasady tej wolności. Nic dziwnego, że w miarę rozwoju akcji coraz więcej przyjaciół traci do niego zaufanie. Dodajmy do tego stale wzrastającą liczbę wrogów i już wiadomo, iż w "dwójce" Iron Man znajdzie się w poważnych tarapatach.

Tym razem jego przeciwnikami są pałający żądzą zemsty fizyk Ivan Vanko oraz konkurent w interesach Justin Hammer. Wcielający się w ich role Mickey Rourke i Sam Rockwell szarżują przed kamerą niczym jeźdźcy lekkiej brygady. Dopasowują się tym samym do charakteru całej kontynuacji, która jest bardziej komiksowa pod względem stylu i treści. Sceny akcji są raczej efekciarskie niż efektowne, zaś niektóre fabularne zwroty wymyślono chyba pod wpływem spożycia płynu z chłodnicy. W miarę realistyczna opowieść superbohaterska odlatuje w kierunku księżyca wraz z pojawieniem się na ekranie Nicka Fury'ego (Samuel L. Jackson). Ubrany w skórzany czarny płaszcz, z przepaską na oku i pistoletami pod pachami pułkownik wygląda, jakby został wyjęty z innego gatunku. Bliżej mu do "Batmana Forever" niż do  "Mrocznego rycerza".

"Iron Man 2" jest jednak dobrym filmem: naładowanym adrenaliną, dowcipnym i zrobionym z autentycznym "jajem".  No i jeszcze ta Scarlett Johansson... Reżyserowi  Jonowi Favreau powinno się przyznać medal za ubranie seksownej aktorki w obcisły, skórzany kostium. Boska Scarlett już dawno nie była tak pociągająca.

Po napisach końcowych na widzów czeka scena-niespodzianka. Pojawia się w niej... Nie, tej tajemnicy nie zamierzam zdradzać. Parafrazując ewangelistę: czekajcie, a znajdziecie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (401 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię