Recenzja filmu Rocky 3 (1982)
Sylvester Stallone

Oko tygrysa

Pięściarz Rocky Balboa to postać, która przyniosła Sylvestrowi Stallone sławę, bogactwo i prestiż w branży filmowej. Dodatkowo jest to historia w całości stworzona przez gwiazdora, nic więc ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Rocky 3 (1982)
Pięściarz Rocky Balboa to postać, która przyniosła Sylvestrowi Stallone sławę, bogactwo i prestiż w branży filmowej. Dodatkowo jest to historia w całości stworzona przez gwiazdora, nic więc dziwnego, że aktor tak chętnie wracał (i wraca) do tej opowieści.


Po spektakularnym i dramatycznym zwycięstwie nad niekwestionowanym mistrzem świata wagi ciężkiej Apollo Creedem (Carl Weathers), Rocky (Sylvester Stallone) staje się supergwiazdą i nowym ulubieńcem publiczności. Gra w reklamach, udziela się charytatywnie, występuje w programach telewizyjnych, gości na okładkach kolorowych pism a mieszkańcy Filadelfii w podzięce za sportowe zasługi stawiają mu pomnik. Balboa z łatwością dominuje w królewskiej kategorii, do momentu aż pojawia się ambitny pretendent Clubber Lang (Mr. T), który odbiera Rocky'emu mistrzowski pas. Zrozpaczony "Włoski Ogier" rozważa zakończenie kariery. Od tego pomysłu odwodzi go jednak... Apollo Creed.

Wraz z nastaniem nowej dekady, seria zaczęła się diametralnie zmieniać. O ile poprzednia odsłona była stylistycznie i fabularnie bardzo zbliżona do oscarowego przeboju, o tyle w "trójce" mamy odcięcie się od konwencji dramatu sportowego na rzecz kina wypełnionego dynamiczną akcją. Choć tempo historii jest zawrotne, sceny walk są efektowne i lepiej zrealizowane to jednak obraz zatracił gdzieś ten urok poprzednich części historii o człowieku, który pragnie spełnić swoje marzenia. Tak naprawdę "Rocky 3" bardziej przypomina późniejsze filmy akcji z Sylvestrem Stallone aniżeli pierwsze dwie części cyklu.


Zmienia się również sam bohater. Wraz z sukcesem przychodzą pieniądze oraz ogromne zainteresowanie mediów i kibiców. Choć Stallone wypada świetnie w swojej roli, to ma się uczucie, że to już nie jest ten sam pięściarz, którego pokochały miliony kinomanów. Co do reszty obsady to są oni niezbywalnym fundamentem filmu. Apollo nadal w blasku fleszy czuje się równie dobrze co w ringu, nieśmiała Adrian (Talia Shire) znajduje się niejako z boku całej historii, a szwagier Paulie (Burt Young) nadal pozostaje zapijaczonym nieudacznikiem, którego jednak nie sposób nie lubić. Na plus zasługują Mr. T i Hulk Hogan, którzy świetnie pasowali do nowej konwencji filmu.

"Rocky 3" to kawał filmowego mięcha, gdzie nie brakuje solidnej dawki adrenaliny, szczypty patosu i świetnych pięściarskich pojedynków, które do dziś wywołują emocje. Na zakończenie warto również wspomnieć o kultowej piosence "Eye of the Tiger" zespołu Survivor. Z całą pewnością jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów filmowych.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)