Recenzja filmu Dhoom 2 (2006)
Sanjay Gadhvi

Plastik-fantastik, pęd i gadżety

Film jest jednym wielkim sprawnie zrealizowanym teledyskiem promującym umięśnionego ponad miarę, wydepilowanego na gładko nawet pod pachami cyber-Hrithika i niesamowicie smukłą, wystylizowaną na ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd Dhoom 2 (2006)
Film jest jednym wielkim sprawnie zrealizowanym teledyskiem promującym umięśnionego ponad miarę, wydepilowanego na gładko nawet pod pachami cyber-Hrithika i niesamowicie smukłą, wystylizowaną na Barbie, wielkooką Aish o powiewających wciąż pod wpływem bollywoodzkiego wiatru włosach... A że oni są piękni wizualnie, ale aktorsko to już różnie bywa, więc film nie przedstawia sobą żadnych wielkich wartości, pominąwszy czysto estetyczne i rozrywkowe. Jest bez większego sensu, bez prawdziwej fabuły i trochę nużący, szczerze mówiąc...

Treść jest taka: niesamowicie sprytny i inteligentny złodziej Aryan Singh czyli Mr A (Hrithik) kradnie bezczelnie najwspanialsze i najbardziej strzeżone dzieła sztuki, zostawiając na miejscu przestępstwa swój znak - literę A. Ale pewnego dnia odkrywa, że ma konkurencję - piękną kobietę Sunehiri (Aishwarya, która tutaj non stop mówi o sobie w trzeciej osobie, wrrr). Oczywiście nie pozostaje obojętny na jej wdzięki, nawet gdy odkrywa, że ona nie jest z nim do końca szczera... A trop w trop podąża za nim wspaniały policjant Jai Dixit (ponownie Abhishek Bachchan) ze swoim głupawym pomocnikiem Alim, z rzeźbionym torsem i wymodelowanymi ramionami (nadal Uday Chopra)

Uday w Dhoom 2 (2006)Dhoom 2 podobał mi się już nieszczególnie... Zresztą w tym filmie jego rola była zmarginalizowana, tak samo jak Abhiego, że o jego żonie już nie wspomnę - jest w ciąży, ma za złe Abhiemu jego małe zainteresowanie jej problemami, pojawia się w jednej czy dwóch scenach i... tyle. Koniec, nie ma jej. Po co ją wsadzili do tego filmu? Nie wiem, bo roli nie odgrywa żadnej, ot pojawia się i znika, chyba po to, żeby się nazywało, że jest ciągłość losu bohaterów...

Dhoom 2 korzysta z ogranych chwytów superprodukcji hollywoodzkich - kojarzył mi się momentami z Cat Woman i ogólnie filmami o superbohaterach w maseczkach, a w pewnym momencie Hrithik skojarzył mi się na dodatek z Deppem - piratem z Karaibów, kiedy w obowiązkowo skąpym stroju i w chustce na głowie grał w ulewnym deszczu w koszykówkę.

Film zrobiony jest w konwencji kreskówkowej, gdzie nic nie jest niemożliwe, nawet jeżeli zaprzecza prawom fizyki i ludzkim możliwościom. Stanowczo w czasie seansu to cudo należy wyłączyć, albo chociaż znieczulić logiczne myślenie, bo inaczej film jest naprawdę ciężkostrawny. Bohaterzy się przebierają non stop, a już Hrithik to chyba pobił wszelkie rekordy w absurdalnie szybkich i sprawnych totalnych przemianach. Mistrz kamuflażu. Po chwili jednak przestaje dziwić widok Hrithika sunącego na desce za pociągiem, spadającego z nieba i moment później idealnie wystylizowanego na jedną z osób podróżujących pociągiem, czy też okrążonego przez głuchą, ślepą i niedorozwiniętą policję i straż muzealną, która nie potrafi zauważyć wybielonego faceta-niewidka udającego płaskorzeźbę z laptopem i nie zauważa autek sunących po podłodze super pilnie strzeżonego muzeum, pełnego strażników... A wycinający idealnie równo od spodu kafelki w rytm gregoriańskich śpiewów, przyprawił nas o atak wesołości.

No dobrze, spuśćmy zasłonę na logikę, bo jej w tym filmie za dużo nie ma. Są za to efektowne, choć przewidywalne ujęcia, spektakularne wybuchy, wypasione motocykle, niesamowite ucieczki, podniebne akrobacje, szybkie rytmy, zadziwiające środki lokomocji i supernowoczesne gadżety ułatwiające ucieczkę supersprytnym, supersprawnym, superzgrabnym i superpięknym złodziejom, ściganym przez dzielnego policjanta i jego pomocnika. Jednak o ile w pierwszej części obaj bardzo mi się podobali, to w tej części ich role zostały mocno okrojone. Jai owszem, niezmordowanie ściga Mr A. po całych Indiach i nawet dalej, ale tak jakby od niechcenia, bez zaangażowania, które było w pierwszej części... Ali nadal nie może sobie znaleźć żony, więc w każdej kobiecie wciąż widzi potencjalną kandydatkę na takową. I to, co w pierwszej części było bardzo sympatycznym nowatorskim chwytem, tutaj wydaje się powtarzalne i ograne... Chociaż słoneczny patrol w wersji rodzinnej mnie powalił.

Bipasha Basu w podwójnej roli policjantki i jej siostry jakoś też mnie nie zachwyciła, chociaż piękna i zgrabna. Zresztą wszyscy bohaterowie, zarówno pierwszoplanowi, jak i statyści, byli piękni i zgrabni, bardziej rozebrani niż ubrani, by pokazać piękne ciała, chyba, że akurat coś kradli w czarnych przylegających kombinezonach i maseczkach.
Kobiety spełniały rolę głównie ozdobników, mężczyźni zresztą też... W filmie królował sam plastik-fantastik, goły tors Hrithika, spódniczki mini i wszechwładna Coca-Cola ostentacyjnie wepchana w różne miejsca w postaci puszek, flag i automatów...

Normalnie szkoda na to czasu, chyba, że ktoś będzie chciał popatrzyć na pięknie ruszającego roznegliżowanego się Hrithika czy idealnie śliczną Aishwaryę... Bo wrażenia estetyczne są, w końcu to przepiękni ludzie...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 57% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Anaru
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie