Recenzja filmu Polowanie na Czerwony Październik (1990)
John McTiernan

Podwodne napięcie

Łodzie podwodne przejdą do historii chyba jako jeden z symboli zimnej wojny. Bo czyż nie brakuje opowieści o łodziach, które pod wodą podpływają cicho i wystrzeliwują bombę atomową wprost w siły ...
Filmweb sp. z o.o.
Łodzie podwodne przejdą do historii chyba jako jeden z symboli zimnej wojny. Bo czyż nie brakuje opowieści o łodziach, które pod wodą podpływają cicho i wystrzeliwują bombę atomową wprost w siły nieprzyjaciela? Czyż nie brakuje różnorakich wzmianek o tym, jak to jakaś łódź podwodna o mały włos nie doprowadziła do wojny? Takie historie zawsze budziły strach, prawda? I nie inaczej jest z "Polowaniem na Czerwony Październik".

Film ten bowiem pełen jest napięcia do ostatniej minuty, a dzieje się tak na pewno za sprawą bardzo dobrej reżyserii Johna McTiernana. Obraz ten czasem widza zwodzi, czasem nie. Ważne, że ogląda się go z zapartym tchem.

Ukłony należą się również twórcom scenariusza, choć tu przede wszystkim chodzi o intrygę, a ta została w końcu stworzona przez Toma Clancy'ego (na podstawie jego książki stworzono film). Poza tym, intryga intrygą, ale w sumie to miejscami historia jest trochę przewidywalna...

W "Polowaniu na Czerwony Październik" aktorzy grają za to na najwyższym poziomie. Co prawda Alec Baldwin jako Jack Ryan jest miejscami dość sztuczny (szczególnie w chwili, gdy ryczy "A to sukinsyny!"), ale aż tak źle nie jest. I pewnie wyglądałby Baldwin naprawdę dobrze, gdyby nie fakt, że na planie musi rywalizować z Seanem Connerym. Connery jako kpt. Ramius jest taki, jak ma być, czyli: silny, wytrwały, rozsądny... I jest też coś więcej, jest to "coś", co czyni postać niesamowitą. A tak poza tym Connery gra u boku agenta CIA, sam był kiedyś w końcu Jamesem Bondem: czyżby zamierzone?

Swą siłę pokazał też w tym filmie kompozytor Basil Poledouris: takich soundtracków prosimy więcej! Po obejrzeniu filmu aż się dziwiłem, dlaczego nie ma Oscara lub choćby nominacji za boską muzykę.

Niestety, nie ma filmów idealnych. Nie inaczej ma się sprawa z "Polowaniem na Czerwony Październik". Otóż efekty specjalne pozostawiają wiele do życzenia. W tym przypadku nie ma co gadać, że w końcu obraz ma swoje lata: jakby porównać go z np. "Batmanem" z 1989 roku, to sprawa wygląda troszeczkę inaczej.

Mimo błędów ze strony technicznej, film przedstawia się naprawdę wspaniale i z czystym sumieniem polecić go mogę każdemu. No, chyba że macie dość widoku Connery'ego albo dość macie amerykańskiego patosu (też jest go trochę): wtedy oglądać na własną odpowiedzialność...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 35% uznało tę recenzję za pomocną (40 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)