Recenzja filmu Hellboy (2019)
Neil Marshall

Polowanie na czarownicę

Film Marshalla wystawi na nielichą próbę miłośników stylowych mrocznych baśni del Toro. Twórcy wrzucają do jednego kotła wszystko, co nawinie im się pod rękę: króla Artura i Babę Jagę, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Hellboy (2019)
Realizacja "Hellboya" okazała się podobno istną drogą przez piekło. Scenariusz poddawano na planie nieustannym przeróbkom, producenci darli koty z reżyserem, zaś zirytowany odtwórca tytułowej roli odmawiał występowania w nadprogramowych dublach. W historii X Muzy nie brakuje przykładów dzieł kręconych w ekstremalnych warunkach, które ostatecznie trafiły do podręczników filmoznawstwa. Widowisku Neila Marshalla raczej to nie grozi. W trakcie seansu ma się wrażenie, że niemal każda dyskusja twórców na temat kierunku fabuły, tonacji jak i warstwy wizualnej kończyła się interwencją służb porządkowych. W efekcie powstał utwór bałaganiarski, a przy tym zaskakująco wulgarny i przeładowany makabryczną przemocą. W porównaniu z komiksowym pierwowzorem Mike'a Mignoli oraz jego wcześniejszymi adaptacjami podpisanymi przez Guillermo del Toro prezentuje się on niczym wykwit wyobraźni rozwydrzonego nastolatka. Nie będę jednak ukrywał: prosty ze mnie chłopak, za soczyste gore i efekciarską akcję potrafię wybaczyć wiele. Nie zdziwię się także, jeśli "Hellboy" okaże się faworytem tegorocznego wyścigu o nagrodę Filmwebu w kategorii "Najlepszy najgorszy film".

photo.title

Główny bohater (David Harbour) - syn szatana sprowadzony na Ziemię przez nazistów, ale wychowany przez brytyjskiego naukowca - musi tym razem stawić czoła królowej czarownic Nimue (Milla Jovovich). Wiedźma zamierza eksterminować homo sapiens i oddać świat pod panowanie magicznych istot. Jakby tego było mało, narzędziem zagłady planuje uczynić Hellboya. Czerwonoskóry twardziel jest w kropce. Ci, których broni, na każdym kroku okazują mu wrogość i pogardę. Z kolei w stosunku do tych, których ma zabijać, odczuwa empatię. Sprawy nie ułatwia przybrany ojciec księcia piekieł - oschły, pryncypialny profesor Bruttenholm (Ian McShane) przypominający sobie o podopiecznym głównie wtedy, gdy do ubicia czeka jakiś potwór. Czy diabelskie geny bohatera wezmą górę nad ludzkim wychowaniem, a ulice spłyną krwią niewinnych? Zegar zagłady właśnie przyspieszył.

photo.title

Film Marshalla wystawi na nielichą próbę miłośników stylowych mrocznych baśni del Toro. Twórcy wrzucają do jednego kotła wszystko, co nawinie im się pod rękę: króla Artura i Babę Jagę, morderczego guźca i mistyczne monstra rodem z  obrazów Zdzisława Beksińskiego, Mötley Crüe i hiszpańskojęzyczny cover "Rock You Like a Hurricane", niezłe praktyczne efekty specjalne oraz niedogotowane, tandetne CGI. Dodają do tego zestawu garść wyrazistych choć słabo scharakteryzowanych postaci drugoplanowych (w tym pyskatą nastolatkę-medium oraz gburowatego wojaka), a całość podlewają koszarowym żartem na modłę "Deadpoola".  Wychodzi z tego kino klasy B, które ponad przeciętność wynosi przede wszystkim kreacja Harboura. Gwieździe "Stranger Things" udała się ta sama sztuka co  Ronowi Perlmanowi w filmach del Toro. Pomimo kilogramów charakteryzacji uchwycił on esencję postaci Hellboya: wisielczy humor, poczucie wyobcowania oraz rys zmęczonego, targanego wątpliwościami speca od brudnej roboty.

photo.title

Jest u Marshalla scena będąca zwiastunem innego, bardziej interesującego filmu. Oto tytułowy bohater przenosi się do alternatywnego wymiaru i ląduje w chatce na kurzej łapie. Spotkanie z właścicielką nieruchomości przywodzi na myśl zarówno okrutne bajki braci Grimm jak i klasyczną telewizyjną antologię "Opowieści z Krypty". Senny koszmar kroczy pod rękę z groteską, cyfrowe czary idealnie dopełniają "analogową" scenografię, a mistrzowie charakteryzacji wspinają się na wyżyny swojego kunsztu. Nie miałbym nic przeciwko, żeby cały utwór utrzymany był w podobnym klimacie. Choć nie taki "Hellboy" straszny, jak go krytycy malują, to mógłby być jednak znacznie lepszy. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (35 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni