Recenzja filmu Nóż w wodzie (1961)
Roman Polański

Prawdziwej głębi czas nie ruszy

Niezbywalną cechą dobrego artystycznego kina jest jego odporność na upływ czasu, przejawiający się głównie w rozwoju techniki kinematografii, oraz odporność na kiczowatość związaną z różnymi ...
Filmweb sp. z o.o.
Niezbywalną cechą dobrego artystycznego kina jest jego odporność na upływ czasu, przejawiający się głównie w rozwoju techniki kinematografii, oraz odporność na kiczowatość związaną z różnymi innymi ograniczeniami lub trendami epoki. Mimo tych przeszkód, umiejętny twórca, jakim bez wątpienia jest Roman Polański, potrafi rzucić widza na głębię historii, którą przedstawia, oraz zanurzyć odbiorcę w głębi ognisk konfliktów, które stwarza. Nóż w wodzie nie starzeje się i jest świetnym przykładem wysmakowanego artyzmu opartego na głębi a nie pozorach.

Głównym ośrodkiem filmu jest konflikt będący motorem następujących po sobie zdarzeń, które tworzą strukturę równi pochyłej. Równia ta jest wypadkową wszelkich stereotypowych męskich przywar, a raczej konsekwencji, które z nich wynikają. Stronami konfliktu są Andrzej (Leon Niemczyk) oraz Chłopak (Zygmunt Malanowicz). Ich rywalizacja, będąca konfrontacją męskiego doświadczenia i młodzieńczej buntowniczości, definiuje narastający konflikt i w konsekwencji jego konsekwencje.  

W filmie twórcy świetnie wykorzystali przestrzeń, a dokładniej jej ograniczenie i specyfikę. Bohaterowie skazani na siebie w ciasnej przestrzeni jachtu są permanentnie wystawieni na potrzebę dominacji. Nakręcani przez okoliczności wymagające okazania siły, umiejętności, wytrzymałości, czy po prostu okazje do wykazania się brawurą, doprowadzają rywalizację do granic otwartej konfrontacji.

Elementy głębi filmu kryją się za motywacją konfliktu po stronie Andrzeja. Podjęcie wyzwania zdominowania młodości jest aktem konfrontacji jego dojrzałości z tęsknotą za ową młodością. Poczucie rutyny i nudy, towarzyszące życiu dziennikarza, pcha go ku najbardziej odczuwalnych aspektów młodzieńczego życia - adrenalinie, brawurze, butności i agresji.

W tle tych wydarzeń znajduje się Krystyna (Jolanta Umecka), żona Andrzeja, która pełni jedynie formalną rolę celu pojedynków. Jako świadek i widz przez większość czasu wydaje się ostoją powagi i rozsądku, którego nie udzielają Andrzej i Chłopak. Jednakże i ona poddaje się urokowi młodzieńczej wrażliwości i naiwności, jej wyrzuty wobec młodzieńca przyjmują charakter sentymentu a nie 
zarzutu.

Geniusz fabularny nie zakrywa jednak w pełni rdzewiejących części tego dzieła. Nietrudno dopatrzeć się skrzętnie ukrywanych mankamentów technicznych, które mogą razić współczesnego widza. Gra aktorska cechuje się znaną teatralnością ery pozbawionej granicy między filmem a teatrem. Jest to bagaż, który powzięty i niesiony pozwala docenić intelektualną wędrówkę zaserwowaną przez twórców.
"Nóż w wodzie" jest niejako apoteozą młodości, która mąci i redefiniuje, ustala swoje porządki i swoje kulty, a czasem po prostu ich brak. Ta "Oda do młodości" ma swoje lata, ale wciąż pozostaje pomnikiem dobrego artystycznego kina. Pomnik ów trwalszy niż ze spiżu potrafi się obronić nie tylko jako transkrypcja przeszłego kodu kulturowego - pozostaje aktualna i uniwersalna jako analiza pewnego ludzkiego zakątka emocjonalnego. Z pewnością warta uwagi widza oczekującego od filmu "czegoś więcej".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (3 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)