Recenzja filmu Jedwab (2007)
François Girard

Pustka otulona jedwabiem

Dostajesz pięknie opakowany prezent. Błyszczący, miły w dotyku papier i kolorowa, aksamitna wstążka. Niecierpliwie rozpakowujesz podarunek, nie mogąc się doczekać tego, co jest w środku. W końcu ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Jedwab (2007)
Dostajesz pięknie opakowany prezent. Błyszczący, miły w dotyku papier i kolorowa, aksamitna wstążka. Niecierpliwie rozpakowujesz podarunek, nie mogąc się doczekać tego, co jest w środku. W końcu udaje ci się otworzyć pudełko i widzisz... pustkę. Takie odczucie miałam, oglądając "Jedwab". Cudowne zdjęcia, wspaniałe kostiumy i urzekająca scenografia skrywają w sobie banalną historię, która usiłowała być głęboka, poetycka i wzruszająca.

Francja, XIX wiek. Herve Joncour odbywa służbę wojskową i szykuje się do wojny z Austrią. Wcale nie chce brać w niej udziału, ale boi się sprzeciwić ojcu. Z pomocą przychodzi mu pan Baldabiou - proponuje on Herviemu udział w projekcie, który ma na celu uczynienia z zamieszkanej przez nich wioski, Lavilledieu, prężnego ośrodka jedwabiu. Joncour przystaje na propozycję mężczyzny, zostawia swoją kochającą żonę Helenę i wyrusza do Egiptu, by zdobyć tkaninę. Baldabiou nie jest jednak zadowolony z przywiezionego materiału i wysyła Harve'ego do Japonii - ponoć tam powstaje najpiękniejszy i najdelikatniejszy jedwab. Herve udaje się w trudną i brzemienną w skutki podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni.

Film powstał na podstawie powieści Alessandro Baricco. Książki nie czytałam, ale spotkałam się z opiniami, że film w żadnym stopniu nie dorównuje literackiemu dziełu. Obraz Girarda od samego początku przepełnia melancholia, romantyczne westchnienia i niby refleksyjne myśli. Choć reżyser mógł stworzyć piękną opowieść o podróżach głównego bohatera i jego miłości do dwóch kobiet, nie wykorzystał swojej szansy. Motyw podróży Harve'ego jest strasznie irytujący: wsiadłem do pociągu, przesiadłem się w Kijowie, pokonywałem mroźne stepy i trafiłem do Japonii, potem wróciłem i znowu pojechałem, ponownie wróciłem, tam było lato, a tu zima, lato dopisało, lato nie dopisało i tak w kółko. A miłość mężczyzny do francuskiej żony i japońskiej piękności, jego wewnętrzne rozdarcie, uczucia, jakie mu towarzyszyły okazały się zaskakująco blade i słabe. W "Jedwabiu" nie uświadczymy sensownych dialogów, pojawiają się one bardzo rzadko, głównie słyszymy smętne dźwięki fortepianu i ckliwe przemyślenia Joncoura przyozdobione wszelką gamą środków poetyckich. Scenariusz kuleje i to mocno, opowiadana historia nie porywa, wręcz nudzi i usypia.

Dużym błędem było powierzenie głównej roli Michaelowi Pittowi. Jego postać to typ 'cicha woda brzegi rwie', niby taki oddany swojej żonie, a jednak szybko traci głowę do kobiety poznanej w Japonii. Pitt absolutnie nie grzeszy talentem aktorskim, nawet przyjemnie się na niego nie patrzy, przez cały film teatralnie wzdycha, nadyma swoje usteczka osadzone na twarzy przypominającej spuchniętego ziemniaka i okalanej przez przetłuszczone blond kosmyki. Zdecydowanie lepiej wypadła Keira Knightley - aktorka bardzo dobrze spisuje się w filmach, których akcja rozgrywa się w dawnych czasach. Jej Helena jest ciepła i czuła, bez zastrzeżeń przyjęłam grę Keiry, czego nie można powiedzieć o jej ekranowym partnerze. Nie było między nimi żadnej iskry, żadnej chemii, sceny łóżkowe, wplecione tu i ówdzie, nie budziły żadnych większych emocji.

"Jedwab" ma jednak swoje atuty. Jednym z nich są zdjęcia - Alain Dostie zrobił piękne, nastrojowe ujęcia francuskiej wioski czy egzotycznej Japonii, szkoda tylko, że reżyser jakoś twórczo ich nie wykorzystał. Pojawiają się one od czasu do czasu, dostarczają wrażeń estetycznych, ale na tym kończy się ich rola. Kostiumy urzekają swoją prostotą i doskonale pasują do świetnie dobranej scenografii- uroczego domu Helen i Harve'ego czy bogatego apartamentu pani Blanche.

"Jedwab" co prawda urzeka czarującymi zdjęciami, ale ukazana historia nie jest warta obejrzenia. Choć niby dużo się dzieje (podróże Harve'ego, wątek miłosny), to jednak nic się nie dzieje. Myślę, że zadowolone mogą być ewentualnie osoby lubiące poetyckość i spokój. Innym nie polecam. A mogło być tak pięknie...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 79% uznało tę recenzję za pomocną (43 głosy).
Kinomaniaczka_
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)