Recenzja filmu Siła strachu (2005)
John Polson

Raz, dwa, trzy - szukać będziesz ty!

Kinomani są coraz bardziej wymagający. Współczesny thriller nie tylko ma wzbudzić strach i przerażenie, lecz także powinien zaskakiwać niezwykłym scenariuszem, obfitującym w liczne zwroty akcji. ...
Filmweb sp. z o.o.
Kinomani są coraz bardziej wymagający. Współczesny thriller nie tylko ma wzbudzić strach i przerażenie, lecz także powinien zaskakiwać niezwykłym scenariuszem, obfitującym w liczne zwroty akcji. Takim oczekiwaniom starali się sprostać twórcy "Siły strachu". Czy im się udało?

Historia jest szalenie oryginalna, choć sam szkielet fabularny nie należy do skomplikowanych. Doktor David Callaway wraz z kilkuletnią córeczką przenosi się na wieś. Mężczyzna ma nadzieję, że izolacja od zgiełku miasta pozwoli zapomnieć dziewczynce o tragicznej śmierci matki. Emily znajduje nowego przyjaciela, którym jest wyimaginowany Charlie. Szybko jednak okazuje się, że Charlie może istnieć naprawdę, a jego intencją nie jest bynajmniej tylko zabawa w chowanego. Pomysł szalenie prosty, lecz i niezwykle nośny. Twórcy mieli więc rewelacyjny punkt wyjściowy do nakręcenia solidnego dreszczowca. Mamy tu prawie wszystko, co film tego pokroju posiadać powinien. Intrygującą tajemnicę, której rozwikłanie będzie możliwe dopiero w finale. Wspaniałą scenerię, jaką pełni ogromny dom na odludziu. Jeżeli dodamy do tego Roberta De Niro w roli głównej, to wydawać się może, że otrzymamy film z najwyższej półki. Ale tak niestety nie jest.

Nie oznacza to jednak bynajmniej, że "Siła strachu" jest filmem złym. To całkiem dobry dreszczowiec z nie do końca wykorzystanym potencjałem. Zbyt wiele tu wyświechtanych i ogranych chwytów znanych z innych thrillerów. Bohater wstaje w nocy i przez dobre kilka minut idzie do łazienki, a widz karmiony jest tendencyjną muzyką i grą cieni znaną z setek podobnych filmów. Z kolei w finale musi się pojawić piękna pani doktor, która niczym komandos rozprawi się z tajemniczym Charliem.

Samo rozwiązanie zagadki dotyczącej tożsamości Charliego jest bardzo pomysłowe. Niestety jednak twórcy wyszli z założenia, że skoro tajemnica przestała być tajemnicą, to klimat dreszczowca można porzucić na rzecz taniego horroru. Końcowe sekwencje przypominają więc filmy w stylu setnej części "Piątku trzynastego". Tak nagła zmiana konwencji sprawiła, że sam odbiór filmu jako całości, znacznie się obniża. A można było całą akcję pociągnąć tak, by atmosfera klaustrofobicznego thrillera została zachowana aż do samego końca.

Aktorstwo w "Sile strachu" to klasa sama w sobie. Blask Roberta De Niro przyćmiewa jednak młoda Dakota Fanning, która w roli Emily jest absolutnie bezkonkurencyjna. Dziewczynka potrafi u widza wzbudzić całą gamę uczuć - od szczerej sympatii i współczucia, na ogromnym przerażeniu kończąc. Fanning jest równocześnie słodka, niewinna, ale i na tyle tajemnicza, by widz niejednokrotnie zaczął się bać postaci, w jaką się wcieliła.

Od strony realizacyjnej filmowi zarzucić niczego nie można. Niepokojąca muzyka Johna Ottmana na długo pozostaje w pamięci. Tak samo jak niezwykle precyzyjnie wykonane zdjęcia Dariusza Wolskiego. Całe przedsięwzięcie miało na tyle wysoki budżet, że producenci byli w stanie pozyskać czołówkę współczesnego Hollywood. "Siła strachu" mogła być bardzo dobrym i klimatycznym dreszczowcem. Dzięki topornej końcówce otrzymaliśmy jednak "tylko" dobry film, o którym nietrudno jest zapomnieć. A mogło być znacznie lepiej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (93 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)