Recenzja serialu Samochodzik i Templariusze (1971)
Hubert Drapella

Samochodzikiem po skarb

Seria książek Zbigniewa Nienackiego, których głównym bohaterem jest Pan Samochodzik, towarzyszyła mi od młodości. Przygoda, tajemnica i historia to jest to, co zawsze mnie interesowało. Co prawda ...
Filmweb sp. z o.o.
Seria książek Zbigniewa Nienackiego, których głównym bohaterem jest Pan Samochodzik, towarzyszyła mi od młodości. Przygoda, tajemnica i historia to jest to, co zawsze mnie interesowało. Co prawda barwne przygody w stylu Indiany Jonesa z "Poszukiwaczy zaginionej Arki" są znacznie bardziej efektowne, jednak to nasz rodzimy historyk z nieprzeciętnym wehikułem podbił moje serce na stałe.

"Samochodzik i Templariusze", jak sugeruje już sam tytuł, opowiada o poszukiwaniu skarbu Templariuszy przez tytułowego Pana Samochodzika. Jest nim Tomasz N.N., historyk z wykształcenia i zawodu, a zarazem posiadacz śmiesznego, ale jakże niesamowitego wehikułu, którego główną zaletą jest funkcja amfibii. Spędzając wakacje z grupką harcerzy, zajmuje się poszukiwaniem ukrytego skarbu Templariuszy. Ta barwna przygoda staje się niejako okazją do poznania historii naszych ziem, pochwały harcerstwa i pokazania, że nie wszystko jeszcze odkryte. Trzeba przyznać, że ten miniserial jako jeden z niewielu może skutecznie stanąć w szranki z powieściowym pierwowzorem. Dobrze pamiętam, jak oglądałem go w telewizji po raz pierwszy i muszę przyznać, że oglądając po raz kolejny wznowienie na szklanym ekranie, patrzę na niego z taką samą chęcią.

Stanisław Mikulski najbardziej znany z serialu "Stawka większa niż życie" stworzył tutaj kreację, która już na zawsze pozostanie w moich oczach tytułowym Panem Samochodzikiem. Może i dobrze, że obecnie nie podejmuje się już próby ekranizacji kolejnych przygód detektywa-historyka, ponieważ nie wyobrażam sobie innego aktora w tej roli, choć wcześniejsza "Wyspa złoczyńców" z Machulskim trzyma fason. Co prawda w międzyczasie próbowano przenieść na ekrany inne przygody z serii Nienackiego, ale zarówno "Pan Samochodzik i niesamowity dwór", jak i "Pan Samochodzik i praskie tajemnice" wypadły słabo, a odtwórcy głównych ról Piotr Krukowski i Marek Wysocki na tle Mikulskiego wypadają zupełnie mizernie. O filmie "Latające machiny kontra Pan Samochodzik" nawet nie wspomnę. Ozdobą "Samochodzika i Templariuszy" były także drugoplanowe postacie młodych harcerzy, którzy świetnie wpisali się w tło całej historii. Grający ich Mosior, Niemierowski i Samosionek stali się przykładem prawdziwego harcerskiego ducha. Nie mogę też nie wspomnieć roli Ewy Szykulskiej, za którą co prawda nie przepadam, ale tutaj (w roli Karen) wypadła naprawdę dobrze.

Zamkowe plenery, kościelne podziemia i sama historia pozwoliły mi znów poszybować do dziecięcych marzeń o sławie i chwale odkrywcy. Dzięki "Templariuszom" wydaje się to na wyciągnięcie ręki. Na koniec najważniejsze jest to, że nikt nie pokusił się o pokolorowanie tego serialu, podobnie jak miało to miejsce np. z "Jak rozpętałem drugą wojnę światową". Dzięki temu, oglądając po raz kolejny wznowienie w telewizji, mogę jeszcze raz powrócić do przeszłości i do dawnych pragnień, które ciągle gdzieś tam we mnie tkwią. Mam też nadzieję, że obecne pokolenie, w którym zanika niestety ochota do czytania, dzięki temu serialowi zechcą sięgnąć po książkowego Pana Samochodzika i przeżyć serię wspaniałych przygód.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (14 głosów).
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię