Recenzja filmu Struktura kryształu (1969)
Krzysztof Zanussi

Skrystalizowana filozofia życia

 Krzysztof Zanussi proponuje nam intelektualny dialog, skupiony na filozoficznych problemach dwójki młodych współczesnych ludzi (czy to nie brzmi w istocie jak kino moralnego niepokoju?), ...
Filmweb sp. z o.o.
W 1969 roku, w swoistym preludium do kina moralnego niepokoju Krzysztof Zanussi tworzy obraz klasyczny, tak krystalicznie perfekcyjny w swojej formie, że pozostaje on na długo w głowach widzów, ale także na stałe zapisuje się na kartach polskiej kinematografii. Dzieło traktuje o dwójce znajomych naukowców, z których każdy podążył zgoła inną ścieżką kariery. Jeden z nich, Marek, z naturą się ściga (jak sam mówi w jednym z prowadzonych wykładów), drugi natomiast, Jan, swoją wewnętrzną naturę odkrywa, a otaczającą nas, bada. Kiedy spotykają się po latach, w atmosferze przesyconej techniką, filozofią i intelektem, ale także naturą, prostotą i śmiechem, konfrontują swoje wizje rzeczywistości.

Film autora "Iluminacji" czy "Barw ochronnych" jest pod każdym względem interesujący. Zamknięta w małej wsi fabuła w niczym nie przeszkadza ekipie realizacyjnej filmu popisać się swoimi umiejętnościami. Stefan Matyjaszkiewicz swoimi otwartymi, jasnymi od iskrzącego się jak kryształ śniegu kadrami zachwyca widza już od pierwszej sceny, w której Jan wraz z żoną czekają na przystanku na przyjazd Marka.

Sztuka operatorska połączona jest tu bardzo zgrabnie z muzyką Wojciecha Kilara, która wybrzmiewa w trakcie każdej sekwencji montażowej, pokazującej nam to, czego film pokazać bezpośrednio nie może, ale przede wszystkim... nie musi! I tak, w krótkich zlepkach kadrów zawierają się między innymi wspólna przeszłość bohaterów czy ich naukowe dywagacje. 

Rzemiosło montażu jest tu wyniesione na absolutnie diamentowy poziom, ale zostawmy na moment technikalia, bowiem służą one przecież przede wszystkim temu, żeby widzowi przybliżyć jak najlepiej i jak najciekawiej sens, ideę z jaką, wychodzą do widza twórcy filmu. 

Otóż Krzysztof Zanussi proponuje nam intelektualny dialog, skupiony na filozoficznych problemach dwójki młodych współczesnych ludzi (czy to nie brzmi w istocie jak kino moralnego niepokoju?), rozpatruje za i przeciw dotyczące ich stylu życia, nie dając odpowiedzi, nie faworyzując. Pokazując nam tylko ich wzajemne fascynacje swoimi przeciwnościami i z drugiej strony, własne przyzwyczajenia i zarzuty wobec ich lustrzanych odbić. Pozwala nam samym podjąć decyzję o wyższości bądź nie jednego nad drugim, tym samym zmusza nas do odrobiny umysłowego wysiłku. Widza jednak zwieść nie może ta filozoficzno-etyczna "nuda", nie jest to film, podczas którego jest czas na spanie, a gdyby ktoś jednak próbował podjąć z nim polemikę i zarzucić mu, że "Nastrój tu jak u Czechowa, nic się nie dzieje" to szybko spotka się z ripostą od żony Jana, bowiem według niej "Właśnie u Czechowa to się wiele dzieje!". 

Zbierając myśli i krystalizując to wszystko, warto powiedzieć, że twór ten jest kompletny, w każdym miejscu przemyślany i zupełny. Wypełniony ściśle elementami strukturalnie niezbędnymi i uporządkowanymi. Można zaryzykować stwierdzenie, iż przyjmuje on niemalże strukturę kryształu. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
kajetanzgubieski
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny