Recenzja filmu Sekretne życie zwierzaków domowych 2 (2019)
Chris Renaud

Solidna druga liga

Akcja toczy się wartko, jest dużo humoru; technicznie filmowi też nie można nic zarzucić, co jest oczywiście standardem dla Illumination Entertainment. Małym kinomanom film na pewno się spodoba - ...
Filmweb sp. z o.o.
Nowa animacja ze studia Illumination Entertainment, którego najlepsze dzieła to seria "Jak ukraść Księżyc", animowany (i udany!) musical "Sing" oraz ekranizacje genialnych bajek Doktora Seussa ("Lorax", "Grinch"). "Sekretne życie..."  nie jest aż tak udaną produkcją jak wyżej wymienione, ale nie jest też tak słabe, jak można to wyczytać w krytycznych – nomen omen – recenzjach krytyków.

Film ten to właściwie trzy nowelki różniące się bohaterami, tonacją i ciężarem gatunkowym (chociaż wszystko w obrębie komediowego filmu "nie tylko dla dzieci"). Mamy więc opowieść o walce z własnymi słabościami, slapstickową zgrywę w postaci parodii "filmów o skokach" i wreszcie "dramat ekologiczny" o ratowaniu tygrysa, nad którym znęca się okrutny właściciel cyrku. Elementy dramatyczne są prościutkie jak budowa cepa i zdecydowanie skierowane do widowni z młodszych klas podstawówki (to nie Pixar, moi drodzy), jednak przesłania z filmu płynące są wartościowe i dla dzieciaków zrozumiałe. Akcja toczy się wartko, jest dużo humoru; technicznie filmowi też nie można nic zarzucić, co jest oczywiście standardem dla Illumination Entertainment. Małym kinomanom film na pewno się spodoba – znajoma 8-letnia krytyczka filmowa oceniła go na 9/10.

A co z dorosłymi? Pytacie, czy da się tę animację obejrzeć bez bólu? Otóż jak najbardziej. Fabuła nikogo specjalnie nie porwie, ale film jest całkiem zabawny i zawiera sporo bardzo celnych obserwacji dotyczących typowego zachowania zwierząt – zwłaszcza koty są tutaj sportretowane bezbłędnie, z genialną sceną szkolenia "jak być kotem" na czele. Wątek biednego tygryska jest też dość wzruszający, chociaż głównie za sprawą wielkich smutnych oczu słodkiego futrzaka (lekcja ze "Shreka 2" odrobiona). Jedynym zgrzytem była dla mnie pewna niekonsekwencja twórców. Z jednej strony portretuje nam się typowe zwierzęce zachowania – a więc śmiejemy się ze świnki morskiej biegającej w swoim kołowrotku/bieżni, by za chwilę obserwować tę samą świnkę za kierownicą miniaturowego samochodu wyścigowego – takie sceny zupełnie mi nie pasowały do konwencji i trochę psuły odbiór tego całkiem sympatycznego filmu.

Aha – jeszcze jedno. Celowo nie porównuję filmu do pierwszej części, bo jej nie widziałem. Co tym samym odpowiada na pytanie, czy można tę animację obejrzeć, jeśli nie widziało się poprzedniej. Wydaje mi się, że jest ona powiązana z poprzednią wyłącznie bohaterami.

Podsumowując – dzieciaki powinny być zachwycone, a rodzice nie będą musieli prowadzić "sekretnego życia kinowego" bawiąc się z nudów dyskretnie telefonami.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).
Marac
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię