Recenzja filmu Siła strachu (2005)
John Polson

Strachy na lachy

David (Robert De Niro) po tragicznej, samobójczej śmierci żony, postanawia przenieść się wraz z córką (Dakota Fanning) w miejsce odizolowane, w celu poukładania sobie wierzgających wewnątrz ...
Filmweb sp. z o.o.
David (Robert De Niro) po tragicznej, samobójczej śmierci żony, postanawia przenieść się wraz z córką (Dakota Fanning) w miejsce odizolowane, w celu poukładania sobie wierzgających wewnątrz uczuć, emocji. Kupuje zatem cichą posiadłosć, otoczoną przez lasy, góry, jeziora. Jednak mimo przenosin, córeczka nie radzi sobie z odejściem matki i tworzy Charliego - wyimaginowanego przyjaciela. Od tego momentu mieszkanie zamienia się w "dom strachu", ze skrzypiącymi drzwiami i tajemniczymi, a zarazem straszliwymi, strugami światła padającymi zewsząd...

Dalszego ciągu historii nie zdradzę, chodziło mi bowiem wyłącznie o przedstawienie generalnej koncepcji, która jest całkowicie szablonowa. Twórcy idą na łatwiznę i po prostu zlepiają elementy innych dreszczowców, tworząc swój własny. Dodatkowo angażują dwie gwiazdy: starą "zachodzącą" i nową, wschodzącą. Rozmyślając więc nad ogólnym sensem powstania owej produkcji nasuwa się tylko jedno - kasa. Tak, niestety "Siła strachu" to produkt czysto komercyjny, nie wnoszący absolutnie nic nowego. W dodatku pełen nielogiczności i błędów.

Mamy dwie gwiazdy, mamy komercyjny idiotyzm, któremu wielkie nazwiska wcale nie pomagają. To smutne, że taki - wydawałoby się - koryfeusz jak Robert, nie zagrał nawet poprawnie, ani przeciętnie - lecz po prostu słabo. Było wiele momentów, w których wiało od niego nieporadnością, sztucznością. Oczywiście, trudno wykazać się, kiedy rola jest tak przerysowana i prosta, ale któż mu kazał brać w tym udział? Czyż nie nauczył go niczego powstały około pół roku temu, zupełnie nieudany "Godsend"? Po cóż pchać się gdzie popadnie? Czyżby przechodził jakiś kryzys finansowy? Natomiast młoda gwiazdeczka, Dakota Fanning to chyba najjaśniejszy punkt tego jakże "czarnego"' filmidła. Poza wrodzonym talentem widać u dziewczyny charyzmę. Jestem niemal pewien, że w przyszłości wielką (w znaczeniu raczej hollywoodzkim) aktorką będzie. Zdecydowanie przyćmiła Roberta (wstyd!).

Podsumowując - nie wiem, kogo "Siła strachu" mogłaby zadowolić i komu ewentualnie mógłbym ową "makabrę" polecić. Być może miłośnikom "zrzynanych", konwencjonalnych i absolutnie nieoryginalnych dreszczowców. Reszta raczej po seansie usatysfakcjonowana nie będzie, a jedynie niepotrzebnego smutku się nabawi - z powodu widoku podupadającego "kolosa" i bezczelności ludzkiej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 24% uznało tę recenzję za pomocną (45 głosów).
sullivan
ocenia ten film na:
1 10 2/10 bardzo zły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)