Recenzja filmu Avengers: Czas Ultrona (2015)
Joss Whedon
Waldemar Modestowicz

Superbohaterowie kontra łotrzy

"Avengersi" ustawili poprzeczkę bardzo wysoko, "Czas Ultrona" nie miał więc łatwego zadania, uważam jednak że wywiązał się z niego znakomicie.
Filmweb sp. z o.o.
Są takie filmy, które zapisują się złotymi zgłoskami na kartach historii swojego gatunku.  I tak właśnie było z pierwszą częścią "Avengers (2012)", która dla fanów filmów o superbohaterach jest pozycją kultową. Czy nowa odsłona serii "Avengers: Czas Ultrona (2015)" sprostała oczekiwaniom i okazała się godnym następcą?

Twórcy od samego początku rzucają nas w wir wydarzeń, gdzie obserwujemy szturm bohaterów na fortecę "Hydry", w której ukryte jest berło Lokiego. Popisowa sekwencja akcji  mogłaby być wizytówką serii i bezzwłocznie narzuca bardzo wysokie tempo, które będzie nam towarzyszyło przez większość historii.  Po odzyskaniu artefaktu, badający go Tony Stark (Robert Downey Jr.) i dr Banner (Mark Ruffalo) postanawiają użyć odkrytej w nim mocy do stworzenia globalnego programu ochrony Ziemi, jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem.

Branża filmowa chwyciła się ostatnio tematu sztucznej inteligencji i ani trochę nie chce odpuścić. Tym razem jednak nie otrzymujemy w tej kwestii głębszych rozważań, co doskonale podsumowuje Stark, stwierdzając, że nie mają czasu na debaty, czy robią właściwie i czy mają prawo. Droga od idei do czynu jest więc wyjątkowo krótka i tak powstaje Ultron, w założeniu program mający na celu zapewnienie pokoju na świecie, w rezultacie zaś kolejny przeciwnik Avengers, chcący zniszczyć ludzkość, by na jej gruzach zbudować nową rzeczywistość. Klasyczny złoczyńca z serii "będę rządził światem, po tym jak przerobię go na swoją modłę" przyjmuje tutaj postać programu, który ma także bardzo przyziemne pragnienia, takie jak zbudowanie sobie idealnego ciała. Dodatkowo twórcy obdarzyli go też niezłym poczuciem humoru, co w efekcie daje nam naprawdę interesującego antagonistę.

Z kolei po drugiej stronie barykady mamy znany z pierwszej części zespół superbohaterów, posiadających nadludzkie zdolności lub będących świetnie wyszkolonymi agentami. Zmienia się niewiele, Iron Man nadal jest aroganckim dupkiem, Thor (Chris Hemsworth) nadal sypie anachronicznymi tekstami, Kapitan Ameryka (Chris Evans) wciąż stara się wszystkich uratować bez względu na sytuację, a dr Banner niezmiennie przeżywa katusze związane z czynami swojego zielonego ja. I choć można się było spodziewać, że nie da się zachować świeżości i oryginalności poprzednika, to trzeba przyznać, że wszystko to nadal doskonale bawi i cieszy. Jest kilka genialnych scen, mnóstwo tekstów, które można cytować oraz niewyczerpane pokłady humoru. Dorzućmy jeszcze intensywne tempo akcji i najwyższej klasy efekty specjalne, a dostaniemy dokładnie to, czego oczekiwaliśmy, czyli naprawdę świetny filmowy komiks.

"Avengersi" ustawili poprzeczkę bardzo wysoko, "Czas Ultrona" nie miał więc łatwego zadania, uważam jednak, że wywiązał się z niego znakomicie. Reżyser Joss Whedon zaproponował nam generalnie formułę "więcej dobrego", ale przygotował też kilka niespodzianek i całkiem zaskakujących zwrotów akcji, o których nie będę wspominał, by za wiele nie zdradzać. Jeśli więc liczycie na dobre kino w komiksowej konwencji, na pewno się nie zawiedziecie, gdyż pod względem potencjału rozrywkowego sequel zdecydowanie oryginałowi dorównuje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 52% uznało tę recenzję za pomocną (23 głosy).
meliotta
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (11)

zobacz wszystkie