Recenzja filmu Tron: Dziedzictwo (2010)
Joseph Kosinski

The Game Has Changed

"Tron: Legacy" to produkcja, na którą czekałem bardzo długo. Zapowiedzi twórców zaostrzyły mi apetyt, a wiadomość o tym, kto będzie odpowiedzialny za podkład muzyczny do nowego dzieła Josepha ...
Filmweb sp. z o.o.
"Tron: Legacy" to produkcja, na którą czekałem bardzo długo. Zapowiedzi twórców zaostrzyły mi apetyt, a wiadomość o tym, kto będzie odpowiedzialny za podkład muzyczny do nowego dzieła Josepha Kosinskiego, prawie zwaliła mnie z nóg. Za soundtrack do wyżej wymienionego filmu miał być odpowiedzialny nie kto inny, jak zespół Daft Punk. O francuskim duecie, po wydaniu w 2007 roku albumu "Alive 2007", trochę ucichło, tak jakby zespół zawiesił swoją działalność. Nic bardziej mylnego. Jak się później okazało, Daft Punk został zaangażowany do prac poświęconych nad ścieżką dźwiękowa do produkcji "Tron: Dziedzictwo". Muzycy skomponowali 24 utwory, z których aż 22 znalazły się na wydanym później soundtracku.

Całość rozpoczyna się utworami o lekkim brzmieniu, doskonale oddającymi klimat cybernetycznej rzeczywistości. Piosenki "Overture", "The Grind" czy "The Son of Flynn", w mistrzowski sposób powoli budują napięcie. Słuchając ich, odnosimy wrażenie, jakbyśmy znajdowali się w świecie, w którym aktualnie przebywa bohater. Czujemy się z jednej strony zupełnie nieporadni, zagubieni w tej obcej i dziwnej dla nas rzeczywistości, a z drugiej strony podekscytowani jej odmiennością. Poza tym "The Grind" to jedyny utwór, w którym poza muzyką występują jakieś słowa, lecz nie jest to pełnoprawny  wokal, tylko wyrazy przytoczone z filmu. Kolejne piosenki, jak na przykład "Fall", "The End of Line" czy "The Game has changed" to utwory o zdecydowanie cięższym brzmieniu, podczas których następuje znaczne spotęgowanie napięcia, a nawet jego kulminacja. To typowe kawałki electro, do których zdążył nas już przyzwyczaić francuski duet w takich produkcjach jak "Daft Punk's Electroma", czy chociażby "Interstella 5555: The 5tory of the 5ecret 5tar 5ystem". Muzycy wykorzystują wszystkie swoje zdolności oraz wieloletnie doświadczenie, dzięki czemu są w stanie bezproblemowo sterować naszymi emocjami oraz uczuciami. Ich muzyka wywołuje w nas, w odpowiednim momencie, radość, rozpacz, a nawet potrafi budzić grozę.

Tytułową piosenką będącą singlem promującym album, jak również stanowiącą główny motyw "Trona" jest "Derezzed". Zanim jeszcze produkcja Josepha Kosinskiego trafiła do kin, mieliśmy okazję zapoznać się z najnowszym klipem zespołu Daft Punk, do którego muzycy stworzyli bardzo efektowny teledysk oparty na motywach omawianego filmu. Na krążku znajdują się jeszcze inne utwory o bardzo ciekawym brzemieniu. Nie są to typowe piosenki electro i są zgoła odmienne od poprzednio omówionych kawałków francuskich muzyków, ale poziomem nie odstają od pozostałych. Sądzę, że po wcześniejszych, cięższych utworach taka odmiana jest bardzo potrzebna. Całość zamyka piosenka "Finale". Nie jest to kawałek tak porywający jak "Derezzed" czy chociażby "End of Line", ale stanowi dobre zamknięcie płyty. Utwór wywołuje w nas pozytywnie emocje, wzbiera w nas nadzieja.

Czy "Tron" jest filmem przełomowym? Tego powiedzieć nie mogę. Czy efekty zaprezentowane w produkcji są lepsze niż w "Avatarze"? Tego również nie mogę jednoznacznie stwierdzić, ale jedno mogę Wam zapewnić, że ścieżka dźwiękowa do omawianego obrazu jest rewelacyjna i warto na nią zwrócić uwagę. Na pewno powinni się nią zainteresować wszyscy fani zespołu Daft Punk jak i electro oraz wszyscy zwolennicy dobrej muzyki.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (40 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie