Recenzja filmu Ja, robot (2004)
Alex Proyas

To naprawdę dobry film!

Właśnie wróciłem z pokazu przedpremierowego i wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem filmu. Po raz kolejny okazało się że, to co piszą krytycy, nijak się ma do mojej oceny. Nie z zgadzam się, że to ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Ja, robot (2004)
Właśnie wróciłem z pokazu przedpremierowego i wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem filmu. Po raz kolejny okazało się że, to co piszą krytycy, nijak się ma do mojej oceny. Nie z zgadzam się, że to film typu "Bad Boys" tylko z akcją w przyszłości, nie zgadzam się też z zarzutami, że przez teksty Willa film był zabawny. Owszem, to rozluźniało atmosferę, ale nie przesądzało o charakterze filmu.

Fabuła jest bardzo interesująca i dałem się w nią wciągnąć. Ani trochę się nie nudziłem, a zakończenie było zaskakujące i satysfakcjonujące.
Wizja plastyczna świata przyszłości oszołomiła mnie rozmachem i ciekawością formy - lubię takie eksperymenty w filmach S-F pt. "Jak będzie wyglądać miasto za np. 50 lat". Niesamowite budowle, pędzące pojazdy i ludzie przemieszani z robotami wykonującymi "zwykłe" prace. Z jednej strony to wizja pociągająca, a z drugiej - przerażająca, i co najgorsze, porażająco prawdopodobna. To właśnie to uczucie niepokojąco prawdopodobnej wizji świata, w którym musimy się pogodzić z coraz to doskonalszymi robotami i ich kolejnymi doskonalszymi formami, towarzyszyło mi przez cały film. I wcale nie jest to wadą, że od razu nasuwa się skojarzenie z "Matriksem", a mi również przychodzi na myśl "A.I" Spielberga, a także "Człowiek przyszłości" z R.Williamsem w roli tytułowej.

Te produkcje również stawiały wiele pytań: o tożsamość robota, o to, czy ma jakieś prawa, czy może być wolny, czy może czuć? - mnie te pytania szalenie interesują, wciąż szukam na nie odpowiedzi i mam z tym nadal ogromny problem. Przeczuwam, że czasu na znalezienie odpowiedzi jest coraz mniej,  bowiem era robotów jest nieuchronna. Zgadzam się ze Stanisławem Lemem - może nie nastąpi to za 30 lat, ale prędzej czy później nastąpi.

Film ma drugi poboczny, aczkolwiek również ciekawy wątek - powoli dowiadujemy się o przeszłości Spoone'a i odkrywamy jego "wnętrze". Nie zdradzę, o co chodzi, ale ujawnienie detali jego osobowości przekonująco umotywowało jego niechęć do robotów.

Aby nie było za słodko, to przyznaję - nawet ja, będąc fanem S-F (dużo wybaczam, przymykam oko itp.), nie mogłem nie dostrzec kilku słabostek tego filmu. Will wbiegający po 2880 schodkach nie złapał nawet zadyszki. Innym trochę rażącym elementem była nachalna wręcz reklama Audi. Wiem, że firma wykładająca pieniądze oczekuje w zamian reklamy, ale mi się to nie podoba.

Przyznaję, film nie jest tak powalający jak np. "Matrix" czy "Gwiezdne Wojny", ale to przyzwoite, dobre i konkretne kino S-F bez ambicji arcydzieła, ale też nie bojące się poruszyć kwestii dwuznacznych, kontrowersyjnych (krytyka państwa policyjnego; wszechobecne podglądanie, szpiegowanie)
Już wiem, że ten film wejdzie do mojej domowej filmoteki i że będę do niego wracał.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 85% uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)