Recenzja serialu House of Cards (2013)
David Fincher
James Foley

W tej grze to Frank rozdaje karty

Muszę przyznać, że od dawna żaden serial tak mnie nie wciągnął. Można by go obejrzeć za jednym zamachem, ale nie radzę odbierać sobie przyjemności z dawkowania napięcia, co w tym przypadku jest ...
Filmweb sp. z o.o.
Muszę przyznać, że od dawna żaden serial tak mnie nie wciągnął. Można by go obejrzeć za jednym zamachem, ale nie radzę odbierać sobie przyjemności z dawkowania napięcia, co w tym przypadku jest istną rozkoszą.

Wiecie, co w "House of cards" lubię najbardziej? To, z jakim wdziękiem, precyzją i wyrafinowaniem Frank manipuluje ludźmi. Postawa godna potępienia, ale tak to już jest, że tym złym kibicujemy najbardziej i mimo wszystko.

photo.title

Kongresman Francis Underwood (Kevin Spacey) nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć zamierzony cel.  Jest pewny siebie, zdeterminowany i nastawiony na sukces.  Przy swoim boku ma równie nieustępliwą, zdecydowaną i gotową na wszystko żonę Claire (Robin Wright). W jednym z odcinków kongresmen przyzna: "I love that woman. I love her more than sharks love blood" i będzie to najlepsze podsumowanie ich nietypowej relacji małżeńskiej. Polityczna gra, jaką prowadzą, to emocjonująca rozgrywka na najwyższym poziomie, bo i stawka jest wysoka…
To dobrze napisany i rozplanowany serial o tematyce politycznej. Z odcinka na odcinek akcja rozkręca się coraz bardziej. Rozkręcają się też aktorzy. Jedną z najmocniejszych stron tego serialu jest właśnie jego obsada. Lekceważony przeze mnie do tej pory Kevin Spacey (wybaczcie), objawił mi się na nowo. Bardzo mi się podoba, kiedy zwraca się on bezpośrednio do nas, widzów, patrząc wprost do kamery i komentując bieżące wydarzenia.

W rolę żony kongresmena wcieliła się niesamowita  i mam wrażenie wcześniej niedoceniana Robin Wright. Można o jej bohaterce powiedzieć, że to twarda babka, która jest gotowa zrobić dla swojego męża wszystko, ale również stawiającą pewne warunki i mająca zasady. Wydaje się zimna i niedostępna i co dla mnie jest szczególne interesujące, skrywa pewne tajemnice. Jej relacja z mężem jest dość intrygująca. Spodziewam się, że w 2. sezonie wyjdą na jaw nie tylko tajemnice polityczne…

photo.title

Nie mogę nie wspomnieć o aktorach drugoplanowych, którzy bynajmniej nie są tłem. Ich zmagania śledzimy nieraz uważniej i z większym przejęciem. Może w tym przypadku należałoby zlikwidować podział na pierwszoplanowych i drugoplanowych aktorów? Każdy odgrywa tam ważną rolę, ale większość z nich to pionki w grze Underwooda. Oczywiście jak w każdym serialu są postacie, które lubimy bardziej albo mniej oraz takie, które nas irytują, ale dla mnie pod względem gry aktorskiej, wszyscy zdają egzamin.

Jak wiadomo, sukces ma wielu ojców. Tak jest też w przypadku "House of cards". Swój wkład w stworzenie serialu od strony reżyserskiej mieli między innymi Joel Schumacher, Charles McDougall (zaprawiony w reżyserowaniu seriali) oraz David Fincher. Powiem szczerze, że dowiedziałam się o tym dopiero po obejrzeniu całego sezonu, a w trakcie nie dostrzegłam żadnych znaczących różnic. Serial od początku do końca jest bardzo spójny, a napięcie, tak jak w filmach Hitchcocka, nieprzerwanie rośnie z odcinka na odcinek.

W serialu urzeka mnie też klimat. Już sama czołówka jest dość mroczna, a może nawet lekko przerażająca. Wszystko jest utrzymane w dość ciemnych barwach. Czy w którymś z odcinków jest słonecznie?! (Tak sobie teraz myślę i chyba nie, ale dawno obejrzałam całość i mogę nie pamiętać.) Czyżby pogoda jak u bohaterów dramatów romantycznych odzwierciedlała nastrój Franka?

photo.title

Serial niewątpliwie gwarantuje zróżnicowane emocje. Jest tu napięcie i są tajemnice, które pod koniec sezonu powoli wychodzą na światło dzienne. Na doskonale przeprowadzony do tej pory plan Underwooda trzeba będzie nanieść pewne poprawki. Jakie? To okaże się już niedługo w 2. sezonie, który tak jak pierwszy, w całości zostanie udostępniony przez Netflix.

Mogę tylko dodać, że 14.02 już od dawna nie jest dla mnie tylko datą święta zakochanych.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (222 głosy).
chlopczyca
ocenia ten serial na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię