Recenzja filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016)
Paolo Genovese

Wieczór wszystkich świętych

Choć fabuła przypomina "Sierpień w Hrabstwie Osage" scenarzyści wspięli się na wyżyny swoich możliwości, tworząc z "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" słodko-gorzką tragikomedię, która ...
Filmweb sp. z o.o.
Choć fabuła przypomina "Sierpień w Hrabstwie Osage", scenarzyści wspięli się na wyżyny swoich możliwości, tworząc z "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" słodko-gorzką tragikomedię, która stanowi dosadną krytykę człowieka współczesnego. Przed seansem radzę usunąć z telefonu wiadomości, którymi nie chcemy dzielić się z innymi, gdyż konsekwencje mogą być opłakane.

Rozpoczyna się bardzo niewinnie. W końcu to przyjemna kolacja w gronie przyjaciół. Wszyscy dobrze się znają, nikt niczego nie ukrywa, na stole stoi kilka butelek wina, w tym jedno za 25 euro! Co zatem może zepsuć ten idylliczny ład? Człowiek, za pośrednictwem technologii. Cytując bohaterów filmu to właśnie "czarne skrzynki" naszego życia (telefony komórkowe) skrywać mogą wiele sekretów, którymi nie chcielibyśmy dzielić się nawet z najbliższymi a umiejętność ich maskowania nie zmienia tego, kim jesteśmy naprawdę. Żyjemy w czasach, w których telefony stają się coraz mądrzejsze, niekoniecznie ludzie.

photo.title   photo.title   photo.title

Reżyser, Paolo Genovese, bardzo zręcznie wprowadza nas w zagmatwane życie bohaterów. Siódemka z pozoru przeciętnych osób siada przy stole, dzieląc się nowinami i problemami ostatnich dni. Wprowadzenie odrobiny rozrywki w postaci gry "prawda czy wyzwanie?" w wersji dla dorosłych ma jeszcze bardziej umilić wieczór. Z początku pomysł ten nie spotyka się z aprobatą wszystkich obecnych przy stole, gdyż zabawa polega na dzieleniu się na głos otrzymanymi w czasie kolacji SMS-ami oraz rozmowami telefonicznymi prowadzonymi przez głośnik.

To właśnie ten drobny aspekt ma kluczowe znaczenie – dopóki wszystko odbywa się w gronie zainteresowanych osób wszystko mamy pod kontrolą. Dopiero podzielenie się niektórymi niewygodnymi informacjami może doprowadzić do tragedii. Bohaterowie powoli odkrywają swe prawdziwe oblicza. Na ekranie pojawia się mozaika złożona z wątków komediowych, które w płynny sposób przeplatają się z dramatem dnia codziennego, zdradami i sekretami. Z pewnością nie pomaga w tym bezlik niedopowiedzeń, nadinterpretacji pozostawionych bez wyjaśnienia i źle dobranych słów.

photo.title   photo.title

Siedmioro świętoszków wzajemnie rani się i dostarcza sobie oraz widzowi rozrywki. W końcu patrzenie na czyjeś nieszczęście często przynosi nam choć odrobinę satysfakcji, podobnie jak drobne, z pozoru niegroźne uszczypliwości, którymi darzymy się na co dzień. Z pozoru błahe sprawy okazują się mieć ogromne znaczenie a zamknięta w czterech ścianach i balkonie atmosfera staje się gęstsza z minuty na minutę.

Z pozoru przyjazna kolacja przy akompaniamencie nastrojowych, nieco łzawych, utworów okazuje się lekcją życia, akceptacji samego siebie oraz krytyką człowieka współczesnego – uzależnionego od technologii homofoba, niestroniącego od uprzedzeń i nieaktualnych już stereotypów,. Scenariusz oraz dialogi, będące owocem pracy pięciu osób, były nie lada wyzwaniem. Momentami stając nam w gardle niczym ość, trafiają w samo sedno naszego jestestwa każąc jeszcze raz dokonać ewaluacji samego siebie i naszych wyborów. Całość zostaje idealnie skwitowana przez postać Marco Gialliniego w słowach "Jesteśmy słabi. Wszyscy".

photo.title   photo.title   photo.title

Zwrócić uwagę trzeba także na idealnie dobrany zespół głównych bohaterów z polskim akcentem w postaci Kasi Smutniak. Gra aktorska jest bardzo realna - uwierzyłem w to, co widzę na ekranie. Aktorzy nie próbują na siłę stać się gwiazdami wieczoru (jak Meryl Streep w "Sierpniu...") lecz konsekwentnie odgrywają powierzone im role. Na samym początku chce się zostać jednym paczki przyjaciół, by pod koniec seansu uświadomić sobie, że jest zupełnie na odwrót. "Dobrze się kłamie..." uważam za poprawnie poprowadzony przez Genovese film, który każe nam skonfrontować się z naszym wewnętrznym, obłudnym ja, przez co zapada w pamięć na dłużej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 94% uznało tę recenzję za pomocną (88 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)