Recenzja filmu Creed II (2018)
Steven Caple Jr.

Z ojca na syna

"Creed 2" to nie tylko fenomenalne sceny walk. Reżyser więcej ekranowego czasu poświęca na rozterki i życie prywatne bohaterów. Relacja Creeda z Rockym nie jest tak pasjonująca, jak w poprzedniej ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Creed II (2018)
W historii kina ciężko jest znaleźć serię, która na przestrzeni kilku dekad tak umiejętnie ewoluuję wraz z filmowym trendami, jak "Rocky/Creed". Choć szkielet fabularny pozostaje wciąż ten sam, (chwile zwątpienia, podnoszenie się po upadku, sekwencja treningowa i finałowa walka) to jest w tej serii coś magicznego, a każdą kolejną część ogląda się z wypiekami na twarzy. Nie inaczej jest w przypadku "Rocky'ego 8" ...tzn. "Creeda 2".

Adonis "Donnie" Johnson Creed (Michael B. Jordan) pod wodzą swojego trenera Rocky'ego (Sylvester Stallone) zdobywa tytuł mistrza świata wagi ciężkiej organizacji WBC. Młody pięściarz jest na bokserskim szczycie i wydaje się, że nikt nie jest mu w stanie zagrozić. Tymczasem pochodzący z Ukrainy Viktor Drago (Florian Munteanu), syn Ivana Drago (Dolph Lundgren) za wszelką cenę chce pokonać młodego mistrza. Dla Creeda jest to sprawa osobista, bo to właśnie Ivan Drago zabił jego ojca na ringu.

photo.title

Kiedy w internecie pojawiła się wiadomość, że Dolph Lundgren ponownie wcieli się w Ivana Drago, nie mogłem w to uwierzyć. Sowiecki niszczyciel dla wielu kinomanów jest najlepszym antagonistą serii, więc jego powrót wywołał ogromne poruszenie. Co ciekawe jego wątek jest tutaj dużo bardziej rozbudowany. W "czwórce" Drago ograniczał się jedynie do robienia groźnych min i zadawania piekielnie mocnych ciosów. Tutaj dowiadujemy się więcej o rozpadzie jego małżeństwa i relacjach z synem, a także chęci zemsty. Scena "słownego pojedynku" pomiędzy Balboą a Drago to coś, na co kinomani na całym świecie czekali ponad trzydzieści lat. Cieszę się, że najważniejszy wątek w filmie został tak dobrze napisany i zagrany.

Jeśli chodzi o postać graną przez Floriana Munteanu, to stoi ona w cieniu swojego ojca. Choć to Viktor Drago toczy zawzięte boje z tytułowym bohaterem, to jednak sceny z jego ojcem pozostają najbardziej elektryzujące. Przed seansem byłem pełen obaw czy niedoświadczony aktor, poradzi sobie w tak dużej produkcji. Największym atutem Munteanu jest jego fizyczność, ale pod względem aktorskim również się obronił. Zamykając wątek rodziny Drago, wisienką na torcie jest niewielkie, ale istotne dla fabuły cameo Brigitte Nielsen.

photo.title

Sekwencje bokserskie i treningowe są równie mocarne co w pierwszym "Creedzie". Każdy cios wygląda efektownie, walki są dynamiczne i świetne zrealizowane. Scena treningu bardzo dobrze współgra z tą, którą widzieliśmy w "Rockym 4". Wówczas to włoski ogier przygotowywał się do pojedynku w zasypanej śniegiem chacie. Tym razem Adonis trafił na spaloną słońcem pustynie, a wszystko to przy akompaniamencie fantastycznej muzyki.

"Creed 2" to nie tylko fenomenalne sceny walk. Reżyser więcej ekranowego czasu poświęca na rozterki i życie prywatne bohaterów. Relacja Creeda z Rockym nie jest tak pasjonująca, jak w poprzedniej części, bo została ona zepchnięta na dalszy plan kosztem relacji z Biancą i matką Mary Anne. Michael B. Jordan to godny spadkobierca pięściarza z Filadelfii, a Stallone jako Rocky jest po prostu niezawodny. Wszystkie wątki doskonale ze sobą współgrają dzięki czemu "Creed 2" to nie tylko doskonały obraz bokserski, ale także udany obyczajowy dramat.

photo.title

Największym minusem pozostaje stereotypowe i krzywdzące pokazanie Rosjan. W czwartej części było to jeszcze zrozumiałe, bo całość świetnie wkomponowała się w realia zimnej wojny i trafnie oddawała napięte relacje Amerykanów ze Związkiem Radzieckim. Tutaj nasi wschodni sąsiedzi są pokazani jak sportowi oszuści, którzy w razie porażki nie mogą liczyć na swoją publiczność. Reżyser niepotrzebnie wprowadził tutaj czarno-biały świat zapominając, że są przecież odcienie szarości.

Najnowsza odsłona cyklu to godny spadkobierca najlepszych odcinków serii. Choć fabuła momentami jest przewidywalna i mało zaskakująca to poziom emocji, jaki wywołuje film, jest ogromny. "Creed 2" nie powinien rozczarować żadnego z fanów poprzednich części, bo stanowi on kwintesencje tego, za co kochamy "Rocky'ego" i "Creeda".  
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (43 głosy).