Recenzja filmu Pasażer (2018)
Jaume Collet-Serra

Zagraj to jeszcze raz, Liam

Konstrukcja uniwersalna dla niemal wszystkich akcyjniaków z Neesonem została oczywiście ozdobiona fabułą, dzięki której całość ma sprawiać wrażenie oryginalnego widowiska. Jej twórcy wyszli ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Pasażer (2018)
Są setki aktorów i aktorek, którzy całą swoją karierę wiążą z kinem akcji. Jednak niewielu z nich udała się sztuka, jakiej dokonał Liam Neeson – stworzenia własnego podgatunku filmowego. Od 2008 roku i premiery "Uprowadzonej" wszystkie opowieści akcji z Neesonem w roli głównej mają bardzo charakterystyczny styl i strukturę; nie sposób pomylić je z czymkolwiek innym. A osobą, która pomogła aktorowi najbardziej w konstrukcji tej formy, jest Jaume Collet-Serra.


"Pasażer" to czwarty film wyreżyserowany przez Katalończyka, w którym wystąpił Neeson. Duet nie musi więc bawić się w definiowanie gatunku "akcyjniaka z Neesonem". Wszystkie elementy są już gotowe do użycia. Główny bohater, Michael MacCauley, jak zwykle sprawia wrażenie pospolitego szarego człowieczka, co jest dodatkowo podkreślone przez jego zawód agenta ubezpieczeniowego. Ale Michael nie zawsze sprzedawał polisy na życie. Kiedyś pracował w policji, dzięki czemu może pochwalić się zestawem szczególnych umiejętności, które teraz będzie musiał wykorzystać. Jak to bowiem w filmach akcji z Neesonem bywa, bohater zostanie wplątany w intrygę, która może zakończyć się śmiercią – jego lub jego bliskich. Ale im bardziej grunt pali mu się pod nogami, tym lepiej radzi sobie z przeciwnościami losu.

Konstrukcja uniwersalna dla niemal wszystkich akcyjniaków z Neesonem została oczywiście ozdobiona fabułą, dzięki której całość ma sprawiać wrażenie oryginalnego widowiska. Jej twórcy wyszli jednak z założenia, że scenariusz nie będzie fanów gwiazdora interesować, więc jest on pełen absurdalnych pomysłów i nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Zapewnia za to Neesonowi udział w efekciarskich scenach akcji oraz dynamicznych pojedynkach – czyli w tym wszystkim, co widzowie chcą oglądać, kiedy idą na film akcji z jego udziałem.


Zdając sobie sprawę z ograniczeń formy, Collet-Serra tym razem postanowił się nią trochę pobawić. Niektóre z jego pomysłów okazują się niezwykle ciekawe. Na uwagę zasługuje przede wszystkim sekwencja otwierająca, która w ekspresowym tempie i w atrakcyjnej formie opowiada historię bohatera, jego żony i syna. W innych scenach reżyser przekracza jednak granicę zdrowego rozsądku, stawiając na skrajną sztuczność efektów specjalnych i widowiskowość.

To wszystko czyni z "Pasażera" film pozbawiony wartości artystycznej, który mimo wszystko dobrze się ogląda. To wstydliwa przyjemność, rzecz jednocześnie idiotyczna i wciągająca, żenująca i zabawna. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 68% uznało tę recenzję za pomocną (69 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)