Recenzja filmu

Ścieżki chwały (1957)
Stanley Kubrick
Kirk Douglas
Ralph Meeker

Zszywając porozrzucane skrawki człowieczeństwa

Dojrzałość filmu wojennego to atut, którego osiągnięcie nie jest bynajmniej tożsame z nadaniem dziełu tonu powagi czy patosu. Zabiegi te pozwalają jedynie zatrzeć groteskowość braku realizmu w ...
Dojrzałość filmu wojennego to atut, którego osiągnięcie nie jest bynajmniej tożsame z nadaniem dziełu tonu powagi czy patosu. Zabiegi te pozwalają jedynie zatrzeć groteskowość braku realizmu w przedstawieniu horroru wojny. Film Stanleya Kubricka, mimo ograniczeń czasu, w jakim powstał, spójnie ujmuje dramat, nielogiczność wojny oraz bezzasadność walki o człowieczeństwo w jej obliczu.

"Ścieżki chwały" jako film wykracza gatunkowo poza znane schematy korzystając z form "kina procesu", klasycznego kina wojennego, czy nawet elementy monodramatu. W wyniku umiejętnie prowadzonej kombinacji utwór nie stał się chaotyczną i szczątkową opowieścią, a przy tym uniknął liniowości, co uznać można za bardzo udany rezultat. Fabularna spójność i złożoność pozwoliła na ukazanie kontrastów i starć bohaterów różnych płaszczyzn, i wydostanie z tego syntezy w postaci głównego bohatera, zagranego przez Kirka Douglasa

Podstawowym antagonizmem, którym operuje Stanley Kubrick, jest relacja dowódcy-żołnierze. Dostrzec można pewne igranie twórcy z tradycyjną etyką wojskowości, praktycznie bezpośrednim zapytaniem o nieodwołalność rozkazu oraz przedstawienie racji strony całkowicie podporządkowanej. Zaznaczyć jednak trzeba, że aksjologia tej etyki nie jest przełamywana - krytykę skierowano wobec konfliktu a nie wobec armii. Przejawem jest to myśli o niemożliwości organizacji machiny wojennej w odmienny sposób wobec zmagań z machiną wojny. W tej perspektywie dowódcy zyskują na pozorności własnej bezwzględności.

Nie zmienia to faktu, że bezwzględność ta wymagana jest, czy to w formie pozornej, czy realnej, w wyniku nacisku okoliczności. W kontrze do tego ukazani zostali żołnierze frontu, którzy wplątani w koło szaleństwa walki albo niesłusznego oskarżenia, a w konsekwencji perspektywy śmierci okazują pełnię bezradności i to jak z tą bezradnością godzą się lub nie. Perspektywa "dołu" nie uwzględnia szerszego spojrzenia - tym samym potęguje niezrozumienie i rozpacz. 

Warto w tym miejscu wspomnieć o roli głównego bohatera jako pośrednika między stronami powyższej relacji. Pułkownik Dax jest tym, który patrzy na wojnę oczami szturmującego oraz dowodzącego. Przy tym nadano mu cechy najbardziej uczłowieczonego bohatera filmu. Staje się tym, który w obliczu rozerwania człowieczeństwa, mimo wszystko próbuje zszywać jego porozrzucane skrawki. Oko uczestnika walk nie pozwala mu uzyskać dowódczej bezwzględności - to popycha go do próby odwrócenia kolei wojny i obrony żołnierzy względem dowódców.
Stanley Kubrick ostatecznie nie pozwala na odwrócenie nieodwracalnego. Machina wojenna wymaga swych ofiar, wojenna kolej rzeczy musi zostać zachowana. Nie ma w niej miejsca na człowieczeństwo, bo oznaczałaby ona okazanie słabości, której wyzwanie wojny nie pozwala okazać. Najważniejszą myślą twórcy i zarazem świadcząca o niezwykłej głębi tego filmu jest myśl, że wojna, jako że doprowadza do odwrócenia wartościowania człowieczeństwa i uznania jej za słabość, jest z tego powodu nieakceptowalna i nieludzka. W tym wszystkim promykiem nadziei jest to, co daje siłę Pułkownikowi Daxowi na dalsze zmaganie z potwornością wojennej zawieruchy - dojrzenie człowieczeństwa tam, gdzie wydawało się, że już wymarła.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
80% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (20 głosów).
Dzieła Stanleya Kubricka zna każdy szanujący się kinoman. To jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii, artysta, który czegokolwiek się nie dotknął, zamieniał w ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 73%
Wojna jest zła - od takiego truizmu można by zacząć tę recenzję i jak to już bywa z truizmami, ciężko byłoby go podważyć. Co innego wojna o pokój albo demokrację; takich ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 50%