Kiedy groza spotyka dorastanie: dzika, brutalna i… pełna nadziei
Pierwsze wrażenia po seansie "28 lat później"? Dzika, wręcz pokręcona mieszanka cierpkiego surrealizmu, emocjonalnej głębi i bezkompromisowego horroru. To powrót Boyle’a i Alexa Garlanda, którzy
Pierwsze wrażenia po seansie "28 lat później"? Dzika, wręcz pokręcona mieszanka cierpkiego surrealizmu, emocjonalnej głębi i bezkompromisowego horroru. To powrót Boyle’a i Alexa Garlanda, którzy nie tyle kontynuują legendę - oni ją redefiniują. To, co mnie uderzyło od razu, to klimat. Już pierwsze sceny - szum wiatru, brudna plaża, izolowana społeczność - dają poczucie pustki i niepokoju. Nie ma tu przesadzonej akcji od pierwszej minuty, Boyle cierpliwie buduje napięcie, aż w końcu wali w twarz obrazami, które naprawdę zostają pod powiekami.
Akcja toczy się prawie trzy dekady po wybuchu wirusa RAGE. Do dziś UK znajduje się pod ścisłą kwarantanną, a reszta Europy… ruszyła dalej, z social mediami, dostawami paczek i względnym spokojem. Tymczasem mała społeczność ocalałych, żyjąca na wyspie - niemal jak w średniowieczu, izoluje się od rzeczywistości napiętej zombie-chaosem.
W centrum tych wydarzeń stoi dwunastoletni Spike (Alfie Williams), który pod czujnym okiem ojca (Aaron Taylor-Johnson) przeżywa swoje "męskie przejście" - pierwsze polowanie na zainfekowanych na stałym lądzie. Obraz pandemii przez pryzmat obrzędów, lęku oraz miłości - to wyjątkowy coming of age (dojrzewanie), który nie boi się zestawić dziecięcej wrażliwości z brutalnością post apokaliptycznego świata.
Postacie są chyba największą siłą filmu. Spike to dla mnie taki współczesny odpowiednik Jima z pierwszej części - tylko że młodszy, bardziej niewinny, przez co jeszcze bardziej bolesne jest oglądanie, jak świat zmusza go do dorastania w nieludzkich warunkach. Jodie Comer? Petarda emocjonalna - jej rola to serce całej historii, a scena z jej "wyznaniem" dosłownie mnie zmiotła. Aaron Taylor-Johnson jest świetny jako ojciec - surowy, ale niepozbawiony ciepła. A Fiennes… ten człowiek zawsze sprawia, że robi mi się zimno.
Emocjonalny fundament - relacja między Spikiem a chorym terminalnie rodzicem, Islą (Jodie Comer): prawdziwa, trudna, bolesna, ale też przepełniona miłością. Alfie Williams jako Spike to prawdziwe objawienie, a Ralph Fiennes jako dr Kelson wnosi zaskakującą intensywność i głębię w trzecim akcie. Comer i Taylor-Johnson trzymają film emocjonalnie przy życiu.
Estetyka i oprawa - krwawy, obrzydliwy horror z przepiękną muzyką od Young Fathers i ponurym kinematograficznym minimalizmem. Film nie boi się komentować realnych problemów przez horrorową metaforę.
To film mroczny jak sen, a jednocześnie pełen niedokończonego krzyku o miłość. Boyle i Garland zabrali nas w podróż, gdzie śmierć i przywiązanie splatają się w tańcu. Spike to postać, której dorastanie w takich warunkach zapada w pamięć - brutalne, ale potrzebne. Jeśli szukasz widowiska, które wstrząsa, ale też zmusza do myślenia - to "28 lat później" jest dla Ciebie.