Recenzja wyd. DVD filmu

Most (1959)
Bernhard Wicki

Deutschland, Deutschland über alles

"Woj­na mie­sza, zrównu­je, chłop czy fi­lozof - wszys­cy są do umierania."
Tematyka antywojenna w filmie Wickiego zobrazowana jest na przykładzie traumatycznego przejścia ze świata dzieciństwa w dorosłość. Zrealizowany zaledwie 14 lat po zakończeniu wojny opowiada historię ludzi, którzy giną w imię pustych idei. Idei ograniczających potencjał ludzkiego umysłu do zezwierzęconej wersji, reagującej na komendy i pozbawionej iskry samorealizacji. Reżyser przenosi widza w przeszłość, ukazując ostatnie dni największego polityczno-militarnego konfliktu w dziejach. Władza pochłania i tłamsi przejawy indywidualizmu, dążąc nie tylko do despotycznego panowania, ale do stworzenia systemu, w którym człowiek dobrowolnie wykrzyknie się wyższych celów.

Małe miasteczko, gdzieś na bawarskiej prowincji. Mimo niesprzyjających okoliczności ludzie starają się przeżyć każdy dzień w sposób zbliżony do normalności. Dorośli pracują, młodzi uczęszczają do szkół, matki przygotowują popołudniowe posiłki. Wszystko to obok codziennych zmartwień, kartek żywnościowych, wojskowych mobilizacji i nieprzychylnych wieści z frontu. Poznajemy grupę młodzieńców, na pierwszy rzut oka zwykłych nastoletnich chłopców. Prowadzą ożywione rozmowy o rychłym zwycięstwie i chwale, która spadnie na naród niemiecki. Z niecierpliwością wyczekują szansy na dołożenie własnej cegiełki do chlubnych laurów triumfu. Gdy upragniony moment staje się rzeczywistością, bohaterowie nie mówią o zbliżającym się niebezpieczeństwie, o nieuchronnej klęsce, która nadejdzie bez względu na to, co się wydarzy. Jedyne, co zaprząta im głowę, to możliwość włożenia brudno-zielonych mundurów z Parteiadlerem na piersi. "Woj­na mie­sza, zrównu­je, chłop czy fi­lozof - wszys­cy są do umierania."

Bernhard Wicki doskonale zaznacza kontrast pomiędzy młodzieńczym idealizmem a realizmem rozsiewającym się pośród oficerów Wehrmachtu i dorosłymi mieszkańcami miasteczka. Zdrowy rozsądek mierzy się z maniakalnym oddaniem i przywiązaniem. Po krótkich przygotowaniach nowo mianowani obrońcy Rzeszy zostają przydzieleni do punktu defensywy, tuż przy lokalnym moście. Wieść o porażce unosi się w powietrzu, lecz nie dla nich. Nie dla grupy rekrutów, dla których liczy się tylko ten mały skrawek ziemi. Wraz z wkroczeniem amerykańskich sił pancernych punkt łączący miasteczko z resztą świata, staje się jedynym posterunkiem obronnym. Starsi rangą opuścili swoje pozycje, wycofując się poza linię ognia. Młodzi pozostali. Z szaleńczą pasją, ale i strachem w oczach, pokazującym swe oblicze w chwilach konfrontacji. W natłoku zdarzeń bohaterowie tracą zdolność logicznego myślenia. Kto jest wrogiem, kto winien umrzeć? Symboliczny most staje się ich obsesją, osłaniają swe terytorium nawet przed tymi noszącymi niemieckie insygnia. Nieprzyjaciel przybiera formę abstrakcyjną. Jest wszędzie. To jeden z najważniejszych momentów w filmie. Reżyser demonstruje irracjonalność nazistowskich ideałów, ich zasięg oraz sposób wdrażania. Człowiek zarażony propagandą jest krótkowzroczny i skupiony na złudnym celu. Przeciwnikiem okazuje się być każdy, kto śmie podważyć zasadność wpojonych celów. 

Co ciekawe, w trakcie seansu nie znajdziemy bezpośredniego odniesienia do Hitlera, jego podobizny czy cytowanych wypowiedzi. Nie jest to opowieść o upadku konkretnego reżimu. Można powiedzieć, że tego typu zabiegi sprowadzają treść filmu do tej o charakterze uniwersalnym. Do tej, która przedstawia potęgę mitu i jej destrukcyjny wpływ na zdolność samodzielnego rozumowania, orzekania o tym, co jest właściwe, możliwości wyrażania sprzeciwu wobec władzy totalnej. Końcowe sceny przedstawiają ocalałych pogrążonych w otumaniającej malignie wojny. Nie pozostało nic oprócz rozpaczy i śmierci.

Pod względem technicznym film nie zachwyca. Aktorzy są młodzi i niedoświadczeni. Nie ma tu brawurowych scen batalistycznych, jednak nie walka i nie ogień dział jest najważniejszy. Bernhard Wicki w przemyślany sposób przemyca ideę skrywającą się za obrazem pełnym sprzecznych uczuć. Pokazuje skalę zniszczeń, jakie ogarnęły umysły tych podatnych na wpływy, zmanipulowanych bądź zachęconych obietnicą wiecznej chwały i dominacji nad światem. "Most" to film o micie i o tych, którzy ślepo za nim podążyli. 
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
76% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (29 głosów).
Udostępnij: