Zwierzęca powłoka ludzkich uczuć...

Soon-yi wraz z matką i młodszą siostrą zostają zmuszone przeprowadzić się na wieś z powodu choroby dziewczyny. Pewnego dnia znajduje ona wygłodzonego chłopca, który nie potrafi mówić ani czytać. ...
Soon-yi wraz z matką i młodszą siostrą zostają zmuszone przeprowadzić się na wieś z powodu choroby dziewczyny. Pewnego dnia znajduje ona wygłodzonego chłopca, który nie potrafi mówić ani czytać. Pomimo tego, że zachowuje się jak dzikie zwierzę, rodzina postanawia się nim zaopiekować. Soon-yi cierpliwie zaczyna uczyć go ludzkich zachowań, by pewnego dnia mógł żyć jak normalny człowiek. Jednak ta sielanka nie będzie trwała zbyt długo...

Ostatnimi czasy nasz rynek wprost zalewa się opowieściami o wampirach, wilkołakach i innych nadprzyrodzonych istotach. Wszystko zaczęło się od "Zmierzchu", który ukazuje nam trochę zniekształcony wizerunek krwiopijcy. "Werewolf Boy" różni się od tych wszystkich produkcji tym, że nie ma tu "miłości od pierwszego wejrzenia" i burzliwego romansu, tylko delikatne i nienachalnie młodzieńcze uczucie, które powoli rozwija się wraz z biegiem akcji. Natomiast wilkołak nie jest tajemniczą i super silną istotą, która nie boi się niczego i wzbudza podziw wśród społeczeństwa. Reżyser (równocześnie scenarzysta) nie posiada jakoś wybitnie rozbudowanej filmografii, a jego dwie poprzednie produkcje nie są zbyt znane. Aż podziw bierze, że udało mu się stworzyć takie piękne dzieło.

Wspaniały scenariusz nie gwarantuje murowanego sukcesu bez znakomitej obsady. Jung-ki Song pokazał nam, że można znakomicie zagrać mimiką twarzy i ruchami ciała, nie wymawiając przy tym zbędnych słów. Wprost się nie chce wierzyć, że ten nieśmiały nastolatek ma tak naprawdę 27 lat. Kieruję ogromne pokłony w jego stronę i czekam na kolejną taką rolę, w której mogłabym go podziwiać jego znakomity kunszt aktorski. Trudno nie polubić postaci odgrywanej przez Bo-yeong Park, która wprost idealnie wykreowała postać mądrej i uroczej dziewczyny, jednak rozpaczliwie potrzebującej bratniej duszy.

Ścieżka dźwiękowa stanowi dla mnie lekkie rozczarowanie. Nie powiem, żeby muzyka była zła, bo nawet była świetna. Po prostu cały czas zastanawiałam się kiedy w końcu pojawi się ten piękny, chwytający za serce utwór z zwiastunu. Niestety, nie doczekałam się, przez co po obejrzeniu pozostał maleńki zawód. Ścieżka dźwiękowa składa się aż z 27 utworów, jednak ponad połowa z nich nie trwa dłużej niż minutę. Nie ma się co dziwić, że w filmie wielokrotnie mamy momenty ciszy, którą mogłaby ozdobić odpowiednia muzyka.

Od kiedy zobaczyłam zwiastun, to już wiedziałam, że to będzie coś pięknego. Miałam co do tego filmu ogromne oczekiwania, które zostały w pełni zaspokojone. Nie ma się co dziwić, że bilety sprzedawały się jak świeże bułeczki, bijąc przy tym rekordy popularności. Polecam tę produkcję każdemu, który szuka odskoczni od teraźniejszych produkcjach o silnych i nie bojących się niczego nadprzyrodzonych istotach jak i również fanom romansów.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
91% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (23 głosy).
Udostępnij: