Recenzja filmu

Przeminęło z wiatrem (1939)
George Cukor
Sam Wood
Vivien Leigh
Clark Gable

"Frankly my dear, I don't give a damn..."

Czy jest taki film, o którym możemy powiedzieć wprost: "Klasyk pełną gębą!"? Owszem. Chodzi tu o absolutne arcydzieło liczące sobie już prawie 80 lat (!), a mimo to wciąż wspaniałe, magiczne – ...
Czy jest taki film, o którym możemy powiedzieć wprost: "Klasyk pełną gębą!"? Owszem. Chodzi tu o absolutne arcydzieło liczące sobie już prawie 80 lat (!), a mimo to wciąż wspaniałe, magiczne – jednym słowem: Ponadczasowe! Film, którego urok, abstrahując od swojego tytułu, nigdy nie przeminie.

Nigdy nie byłem wielkim fanem romansideł, filmów przepełnionych ckliwymi historyjkami, gdzie momentami robi się aż mdło od tych wszystkich przesłodzonych scenek, dialogów i przepychu kostiumów wraz ze scenografią. Z upływem czasu stałem się jednak otwarty na wszelkie gatunki filmowe, dlatego też postanowiłem sięgnąć po obraz uznawany za absolutną perełkę nie tylko melodramatu, filmu kostiumowego, ale mający także opinię arcydzieła, które zrewolucjonizowało kino, stając się absolutnym przełomem w jego historii. Początkowo zdystansowany i nawet nieco przerażony długością filmu (prawie 4h!), odpaliłem go i przystąpiłem do seansu… Nie mam zielonego pojęcia, kiedy te cztery godziny upłynęły, a po zakończeniu jeszcze długo pozostawałem w osłupieniu, zauroczeniu i zdumieniu. Ten obraz mnie po prostu oczarował!

Mowa tu naturalnie o ekranizacji powieści Margaret Mitchell, a mianowicie "Przeminęło  z wiatrem" (1939), kultowym obrazie, którego reżyserii podejmowało się aż trzech reżyserów, jednak to ostatecznie nazwisko Victora Fleminga (Oscar za reżyserię) figuruje nad pozostałymi twórcami. Film, który zdominował Galę Oscarów w 1940 r., otrzymując 8 statuetek z aż 13 nominacji plus dodatkowo 2 Nagrody Specjalne, w tym jedną za pionierskie osiągnięcia techniczne, natomiast drugą za wybitne osiągnięcie w użyciu koloru. Jak doskonale wiadomo w tamtym okresie dominowało jeszcze kino czarno-białe, dlatego każdy obraz zrealizowany w Technicolorze był z marszu określany jako wyjątkowy.

"Przeminęło z wiatrem" to prawdziwa uczta dla oczu – doskonałe zdjęcia, wspaniała scenografia, a to wszystko tak pięknie zmontowane, opowiedziane i zagrane, że cudna muzyka Maxa Steinera to tylko wisienka na torcie. 

Film opowiada o losach pięknej, beztroskiej i niemogącej się opędzić od adoratorów,
a przy okazji wiodącej przyjemne i bogate życie dziewczynie – Scarlett O’Hara (przepiękna i genialna Vivien Leigh – Oscar). Trwająca przez dłuższy czas sielanka zostaje jednak w końcu zakłócona przez niesione przez wojnę zniszczenie. W chwili, gdy poznaje i wikła się w związek z zadziornym i awanturniczym Rhettem Butlerem (znakomity Clark Gable), następuje kolejny przełom w jej życiu. 

Leigh i Gable stworzyli jeden z najlepszych duetów w historii kina, (choć podobno sceny pocałunków przychodziły Vivien z niesmakiem z racji rzekomo nieświeżego oddechu Clarke’a) tak przejmująco odzwierciedlając książkowe pierwowzory, że każda scena z ich udziałem to absolutny majstersztyk. Szelmowski uśmieszek Gable’a i nieziemskie spojrzenie jednej z najpiękniejszych aktorek kina – czegóż chcieć więcej? No i warto również odnieść się do Oscara dla pierwszej w historii aktorki/aktora czarnoskórego, którą zgarnęła za rolę służącej Mammy – chyba wręcz stworzona do tej roli Hattie McDaniel

To coś więcej niż tylko piękny film o miłości, to przede wszystkim nakręcone z epickim rozmachem arcydzieło, które stało się prekursorem dla wielu późniejszych i dzisiejszych dramatów, melodramatów i wszelkich filmów romantycznych. Dziś już takich obrazów się niestety nie robi, co powinien zauważyć każdy, nawet ten, kto nie specjalnie przepada za starym kinem. Nie jest to co prawda pozycja dla każdego, wielu widzom "Przeminęło z wiatrem" może się oczywiście wydawać nudne i zbyt długie, jednakże jeśli uwielbiasz filmy ze znakomicie opowiedzianą historią z miłością oraz porcją wrażliwości i wzruszeń w tle – koniecznie musisz tego klasyka obejrzeć! Pod względem klimatu, naturalności i wysokiego poziomu autentyzmu zawartego w cudnym aktorstwie – wszelkie dzisiejsze – tak popularne zwłaszcza wśród dziewcząt – wyciskacze łez, do dzieła Fleminga się po prostu nie umywają. Obejrzyjcie i sprawdźcie, czy się mylę.
1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
97% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).
Udostępnij:
Dzieło Victora Fleminga to klasyka, która zapewne nigdy nie przejdzie do lamusa. Historia Scarlett O'Hary, granej przez niezapomnianą brytyjską aktorkę o doskonałej ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 77%
"Przeminęło z wiatrem" od prawie 80. lat wciąż wzrusza i podbija serca kolejnych pokoleń kinomanów. Podbiło też i moje. Mówcie, co chcecie, ale jedno wiem na pewno: ten ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 64%