Recenzja wyd. DVD filmu

Ukamienowanie Sorai M. (2008)
Cyrus Nowrasteh
Mozhan Marnò
Shohreh Aghdashloo

Głos w obronie kobiet islamu

Ciekawe – film, którego tytuł zdradza widzowi zakończenie. Przed obejrzeniem go, każdy już wie, do jakiego finału zawiedzie nas drobiazgowo uknuta w fabule intryga. Jaki jest sens takiego ...
Ciekawe – film, którego tytuł zdradza widzowi zakończenie. Przed obejrzeniem go, każdy już wie, do jakiego finału zawiedzie nas drobiazgowo uknuta w fabule intryga. Jaki jest sens takiego rozwiązania? Co seans może nam w takim razie nam zaoferować, czy może nas czymkolwiek zaskoczyć?

Do irańskiej wsi Kupayeh trafia mężczyzna, którego samochód zepsuł się w czasie podróży przez okolicę. Gdy ujawnia, że jest francuskim dziennikarzem, pewna kobieta zaczyna go śledzić i nalegać na rozmowę. Opowiada mu o wydarzeniach, które rozegrały się w wiosce w ostatnich dniach: o tym, jak jej siostrzenica Soraya w wyniku intrygi zaplanowanej przez własnego męża została niesłusznie skazana za cudzołóstwo i ukamienowana. Film bazuje na prawdziwej historii, którą w swojej książce "La Femme Lapidée" opisał francuski dziennikarz pochodzenia irańskiego, Freidoune Sahebjam.

Soraya od samego początku przedstawiona zostaje nam jako kobieta pogodna, ciepła, z dobrym sercem dla całego otoczenia. Widz ma odpowiednio dużo czasu i argumentów, by ją polubić i stać po jej stronie. Za to jej mąż jest człowiekiem jednoznacznie złym, okrutnym, bez skrupułów, który gotów jest doprowadzić do morderstwa niewinnej żony w imię własnej wygody. Bezpodstawność jego oskarżeń nie budzi wątpliwości. Oglądamy więc historię nieco tendencyjną, gdzie nie ma żadnych niejasności, a racja i moralna przewaga stoi po stronie osoby, która nie może zatriumfować. Takie jednoznaczne przedstawienie historii może lekko razić i tworzyć wrażenie, że film ma mieć typowo propagandową wymowę. Przy jego ocenie nie zapominajmy jednak, że jest on ekranizacją książki napisanej przez człowieka, który usłyszał historię Sorayi od bliskiej jej osoby. Jest też oczywiście kolejnym, zdecydowanym głosem w obronie pozbawionych praw kobiet żyjących w fundamentalnych islamskich społeczeństwach.

Kulminacją filmu są, jak można przewidzieć, sceny samego ukamienowania. Sceny te przedstawione są widzowi wprost – w formie krwawej i brutalnej, bez domysłów i "eufemizmów". Można niemalże samemu poczuć ból, oglądając z perspektywy umierającej bohaterki lecące ku niej kamienie. Mamy tu obrazowo pokazany brutalny, prymitywny samosąd nad bezbronną osobą – oglądamy ogrom jej cierpienia, bezsilności, bezmiar agresji tłumu, który zdaje się odbierać całą sytuację w kategoriach igrzysk. Ale nie ma tu zbędnej, bezmyślnej brutalności – taki właśnie miał być film. Dobitny, drastyczny, szczery do bólu. Ma oburzać, bulwersować, budzić emocje. Ze względu na taką formę przedstawienia scen ukamienowania obraz nieco podobny jest do "Pasji" (2004) Mela Gibsona.

Nie mam zastrzeżeń co do realizacji filmu. Sceneria zaprezentowana została bardzo realistycznie i wiarygodnie: górskie, pustynne widoki, ubogie domostwa, wąskie obskurne brukowane uliczki – wszystko skąpane w promieniach słońca. Dzięki temu podczas seansu naprawdę żyjemy przez chwilę życiem i atmosferą małego irańskiego miasteczka. Aktorzy zdołali wykreować wiarygodne postacie, nadając ukazanym w filmie dramatycznym wydarzeniom ciekawy kontekst społeczny. Poziom aktorstwa osobiście uważam za bardzo dobry, choć pewną barierą w ocenie jest fakt posługiwania się przez aktorów nieznanym mi językiem perskim. W pamięć zapada szczególnie doskonała rola Shohreh Aghdashloo, znanej szerszej publiczności dzięki nominacji do Oscara za drugoplanową rolę w filmie "Dom z piasku i mgły" (2003). Całości dopełnia dobra, przepełniona emocjami i niepokojem muzyka.

Film, jak większość dzieł o podobnej społecznej tematyce, budzi kontrowersje. Czy historia ukazana w nim została przedstawiona jednostronnie? Prawdopodobnie. Czy jest przesycona amerykańskim spojrzeniem na problem i antyislamską propagandą? Być może. Czy porusza ważne społeczne zagadnienie i skłania do refleksji? Oj, na pewno. I przede wszystkim dlatego warto film zobaczyć. Warto wczuć się w ból bohaterki, zastanowić nad okrucieństwem kary, jaka została jej zadana. I zdać sobie sprawę, że takie historie jak jej toczą się do dziś na świecie. Dzięki temu filmowi zamordowana kobieta została usłyszana, podczas gdy za życia nie otrzymała takiej szansy. Jest to typowe dzieło o wyraźnej "misji", o bardzo jasnym przekazie – ale absolutnie nie wyklucza to faktu, że film jest po prostu dobry.

Wracając do pytań postawionych na początku recenzji – co takiego oferuje nam ten obraz? Otóż, ma pokazywać wnikliwie pewien określony kontekst kulturowy, okrutne i bezwzględne dla kobiet realia islamskiej wioski, ma stanowić diagnozę ludzkich postaw i charakterów w momencie, gdy prawo i tradycja gwarantują im bezkarność. Wszyscy wiemy o braku równouprawnienia kobiet w kulturach związanych z islamem, ale dzięki takim filmom jak "Ukamienowanie Sorayi M." widzimy ten problem dogłębniej, możemy poczuć go niemalże "na własnej skórze". Szczerze polecam, gdyż w mojej ocenie to bardzo dobry film.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
87% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Udostępnij:
"Ukamienowanie Sorayi M." zalicza się do tych obrazów, które niedociągnięcia realizacyjne nadrabiają treścią. więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 75%